Reklama

Reklama

Jerzy Trela: Kim była kobieta, z którą aktor przeżył pół wieku?

Choć Jerzy Trela, czyli Wizun ze “Starej baśni", Antoniak z “Człowieka z żelaza", Chilon z Quo vadis" czy Podkomorzy z “Pana Tadeusza", chorobliwie nie znosił opowiadać o życiu prywatnym, nie jest tajemnicą, że swoją żonę kochał bez pamięci. Kim była Georgeta Trela, obok której - zgodnie ze swą ostatnią wolą - spoczął wybitny aktor?

Choć Jerzy Trela, czyli Wizun ze “Starej baśni", Antoniak z “Człowieka z żelaza", Chilon z Quo vadis" czy Podkomorzy z “Pana Tadeusza", chorobliwie nie znosił opowiadać o życiu prywatnym, nie jest tajemnicą, że swoją żonę kochał bez pamięci. Kim była Georgeta Trela, obok której - zgodnie ze swą ostatnią wolą - spoczął wybitny aktor?
Jerzy Trela z żoną Georgetą /Michał Jankowski /Agencja FORUM

Jerzy Trela i Georgeta Jensz poznali się, gdy byli jeszcze nastolatkami. Oboje chodzili do liceum plastycznego i chcieli zostać artystami: on - rzeźbiarzem albo aktorem, ona - malarką. Wtedy jeszcze nie planowali wspólnej przyszłości. Lubili się, a nawet przyjaźnili, ale o uczuciach nie było mowy. Jerzy Trela nie pamiętał, kiedy zakochał się w Georgecie.

"Jakaś rozmowa ciekawsza niż zazwyczaj, spojrzenie inne niż wcześniej, przypadkowe muśnięcie dłoni. To się po prostu stało" - wspominał w rozmowie z "Twoim Stylem".

Reklama

Aktor nie lubił opowiadać w wywiadach o swoim życiu prywatnym. Niewielu dziennikarzom udało się namówić go na zwierzenia.

"Jestem przeciwny prywatnemu ekshibicjonizmowi. Mój zawód jest wystarczająco ekshibicjonistyczny. Dom, rodzina, to jest mój azyl" - mawiał, gdy ktoś pytał go o żonę i dzieci.

Nie krył jednak, że Jerzynka, bo tak nazywał Georgetę, jest miłością jego życia.

Georgeta Trela: Najpiękniejsza dziewczyna na świecie

Georgeta była inna niż wszystkie nastolatki, jakie znał w młodości Jerzy Trela. Pochodziła w Wilna. W czasie II wojny światowej jej ojciec, Jerzy Jensz, walczył w szeregach Armii Krajowej, a jesienią 1944 roku został schwytany przez bolszewików i zesłany do łagru. Aresztowano też i wywieziono na Sybir jego żonę i siostrę. Bardzo chorował, więc w końcu udało mu się dostać zwolnienie do domu.

W 1946 roku wrócił do Wilna, odnalazł zostawioną pod opieką dalekich krewnych czteroletnią Georgetę i ruszył z nią do Gdańska. Czekając na żonę, która miała dołączyć do niego, gdy tylko odzyska wolność, skończył studia i został inżynierem. W końcu ukochana zjawiła się w Trójmieście. W 1950 roku cała rodzina Jenszów przeniosła się do Nowej Huty.

Dzięki pracy przy budowie tamtejszego kombinatu był w stanie zapewnić córce wszystko, czego tylko zapragnęła. A ona zapragnęła zostać malarką...

Szesnastoletnia dziewczyna była najbardziej tajemniczą uczennicą krakowskiego plastyka. Już samo jej imię wzbudzało sensację, a fakt, że odziedziczyła je po francuskiej babci spokrewnionej ponoć z Napoleonem Bonaparte, dodawał jej niezwykłego "uroku". Tylko Jurek nie lubił jej obcobrzmiącego imienia. Właśnie wtedy zaczął nazywać ją Jerzynką. Uważał, że jest najpiękniejszą dziewczyną na świecie!

Jerzy i Georgeta Trela: Nie wyobrażali sobie życia bez siebie

Po maturze postanowili zdawać do Akademii Sztuk Pięknych, ale Jerzy Trela w ostatniej chwili zrezygnował z walki o indeks.

"Mój ojciec nie żył od wielu lat, w domu się nie przelewało. Po szkole trzeba było znaleźć pracę, zacząć zarabiać na siebie" - wspominał po latach na kartach książki "Trela".

Georgeta przystąpiła do egzaminów, ale niestety nie została przyjęta na studia. Dostała się za to do szkoły pielęgniarskiej. Jurek natomiast trafił do Teatru Lalkowego Miś działającego przy nowohuckim Zakładowym Domu Kultury. Przypadek sprawił, że zagrał krawca w spektaklu "Płaszcz" i że zobaczyli go w tej roli kierujący krakowską Groteską Zofia i Władysław Jaremowie. Dzięki stałej posadzie, którą mu zaproponowali, mógł pójść do szkoły teatralnej i... zacząć myśleć o założeniu rodziny. Oba te cele osiągnął.

W 1965 roku rozpoczął studia i stanął u boku Georgety na ślubnym kobiercu. Dozgonną miłość i wierność przysięgli sobie przed ołtarzem w kościele świętego Mikołaja w Krakowie. Mieli wtedy po zaledwie dwadzieścia trzy lata, ale nie wyobrażali sobie życia bez siebie.

Jerzy Trela: Śmierć ukochanej żony złamała mu serce

Georgeta Trela, w czasie gdy jej mąż uczył się aktorstwa, pracowała na dwóch etatach. 

"Byłam pielęgniarką w szpitalu i przychodni, ale w końcu musiałam zrezygnować z tej pracy. Każda śmierć, zwłaszcza dziecka, pogrążała mnie w skrajnej rozpaczy - opowiadała przed laty w wywiadzie dla "Pani domu".

Nie zdecydowała się porzucić pracy, gdy w 1967 roku urodziła syna Piotra. Dopiero gdy siedem lat później na świat przyszła Monika, postanowiła zostać... "kurą domową". Zajęła się wychowywaniem dzieci i prowadzeniem domu.

Mijały lata, dzieci w końcu wyfrunęły z rodzinnego gniazda, a po tym, jak Jerzy Trela pokonał raka, wydawało się, że nic nie jest w stanie zrujnować ich szczęścia. Niestety, w 2015 roku Georgeta nagle zachorowała. Jej mąż zrezygnował wtedy z pracy w ukochanym Starym Teatrze, by się nią zajmować. Był przy niej do końca. Kiedy 3 grudnia 2015 roku zmarła, poczuł się tak, jakby i jego życie się skończyło. Pochował ją obok mamy na cmentarzu w Leńczach. Nigdy nie pogodził się z jej odejściem.

Wkrótce potem rak - po kilkuletniej przerwie - znów zaatakował Jerzego Trelę. 15 maja 2022 roku aktor przegrał z chorobą. Zgodnie z jego ostatnią wolą spoczął obok swojej Jerzynki...

Czytaj również:

Barbara Kurdej-Szatan: Krystyna Janda wspiera gwiazdę "M jak miłość"

Mateusz Damięcki miał raka jądra. "Było mi wszystko jedno

Ale pomyłka! To on jest najseksowniejszym mężczyzną świata

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Trela

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL