"Prowokacyjny i wizualnie porywający dokument nagrodzonej Oscarem, reżyserki filmu "Czego nauczyła mnie ośmiornica" zanurza się w mętne wody współczesnej ochrony przyrody, gdzie nauka, aktywizm i spektakl ścierają się ze sobą" - czytamy w opisie kontrowersyjnej produkcji Netfliksa. Ale dlaczego wzbudza aż tyle emocji?
"Zaklinaczka rekinów": ryzyko dla popularności?
Spielberg wytworzył w naszych umysłach jasne połączenie - poprzez "Szczęki" dowiedzieliśmy się, że rekin równa się zagrożenie. I choć nowe badania naukowców wskazują, że istoty te raczej rzadko są zainteresowane ludźmi jako posiłkami, to strach wciąż jest w nas głęboko zakorzeniony.
Główna bohaterka filmu dokumentalnego "Zaklinaczka rekinów" uczyniła ze swojej pasji pracę i stara się przekonać widzów, że rekiny potrzebują ochrony przed ludźmi, a my nie musimy się ich bać.
Jej ruch wzbudza wiele emocji, bo jak się okazuje, działaczka pływa z morskimi stworzeniami bez klatki, butli i bardzo blisko, właściwe dotykając zwierząt.
"Chcę odkrywać, chcę przekraczać granice. Jestem do tego stworzona" - mówi w pierwszych minutach filmu Netfliksa.
I choć jej działania wyglądają jak ruchy szaleńca, ona sama twierdzi, że chce zmieniać opinię społeczeństwa.
W sieci znajdziemy różne opinie - nawet te najbardziej skrajne, które sprowadzają się do pytań, o mentalną stabilność Ramsey. Ale nie tylko widzowie sprzeczają się o zasadność jej działań, ale też naukowcy. Stawiane są wobec niej zarzuty, że zależy jej tylko na promocji swojej osoby, a dodatkowo nie jest naukowczynią, a jedynie osobowością internetową.
Ocean Ramsey nie jest jedyną osobą, która chciała przekonać opinię publiczną, że rekiny do mało szkodliwe istoty - w latach 70. Podobną akcję podejmowała Valerie May Taylor, która wraz z mężem kręciła filmy dokumentalne. Ramsey walczy o to, by zmienić obowiązujące prawo związane z możliwością zabijania rekinów.
W produkcji Netfliksa znajdziemy nie tylko relacje z wypraw Ocean Ramsey, ale też wypowiedzi osób, które sceptycznie podchodzą do jej wypraw. W produkcji nie zabraknie zachwycających ujęć, choć to nie one są osią filmu. Zadaniem reżyserki "Czego nauczyła mnie ośmiornica" jest pokazanie, jak w aktywny sposób ścierają się poglądy aktywistów, naukowców i osób zajmujących się ochroną przyrody.
"To nie jest tylko historia o rekinach. To opowieść o tym, jak wybieramy sposób opowiadania historii — o naturze, o nas samych i o tym, co jesteśmy gotowi zaryzykować, aby zostać usłyszanymi" - czytamy w oficjalnym opisie.












