Reklama

Reklama

Jean-Louis Trintignant nie żyje. Miał 91 lat

Jean-Louis Trintignant, słynny francuski aktor, scenarzysta, reżyser filmowy i teatralny zmarł w piątek w wieku 91 lat. Gwiazdor odszedł spokojnie, otoczony bliskimi - przekazała agencji AFP w komunikacie jego żona Mariane Hoepfner Trintignant.

Jean-Louis Trintignant, słynny francuski aktor, scenarzysta, reżyser filmowy i teatralny zmarł w piątek w wieku 91 lat. Gwiazdor odszedł spokojnie, otoczony bliskimi - przekazała agencji AFP w komunikacie jego żona Mariane Hoepfner Trintignant.
Jean-Louis Trintignant na festiwalu w Cannes w 2017 /Tristan Fewings/French Select /Getty Images

Wystąpił w ponad 130 filmach. Grał u największych reżyserów, m.in. u Rogera Vadima, Claude'a Leloucha, Claude'a Chabrola, Francois Truffauta, Costy Gavrasa, Ettorego Scoli, Krzysztofa Kieślowskiego oraz Michaela Hanekego.

"Nie chcę grać już w kinie, kino to piękna konserwa, ale konserwa. To nie to samo, co teatr, gdzie co wieczór aktor ma miejsce na zaproponowanie czegoś nowego. Chciałbym być teraz bardziej obecny w teatrze" - wyznał kilka lat temu francuski aktor Jean-Louis Trintignant.

Jean-Louis Trintignant był idealnym odtwórcą ról "typowego Francuza" - mężczyzny o bystrym spojrzeniu i wyjątkowej wrażliwości. Świat poznał go dzięki roli w "I Bóg stworzył kobietę" (1956), filmie jednego z pionierów francuskiej Nowej Fali, Rogera Vadima. Film wszedł do kin w aurze skandalu - partnerująca aktorowi na planie młodziutka Brigitte Bardot, muza i żona reżysera, porzuciła go na rzecz Trintignanta. Tak rozpoczęła się jego kariera. Później przystojny Francuz pojawiał się w nieoczywistych rolach i nietuzinkowych włoskich i francuskich filmach, u mistrzów kina tamtych czasów.

Reklama

Sławę przyniósł mu występ w "Kobiecie i mężczyźnie" (1966) Leloucha, który z rozpoznawalnego raczej lokalnie aktora, z 24 filmami i 30 sztukami teatralnymi w dorobku, zrobił międzynarodową gwiazdę.  

Jean-Louis Trintignant: Najważniejsze role

Polskiej publiczności aktor dał się poznać dzięki roli emerytowanego sędziego w filmie "Trzy kolory: czerwony" (1994) Kieślowskiego, za którą otrzymał jedną z pięciu w swej karierze nominacji do Nagrody Cezara dla Najlepszego Aktora. Zapytany, dlaczego zdecydował się zrealizować film z nieznanym mu reżyserem, odpowiedział: "Moja córka powiedziała, że jeżeli Kieślowski prosi cię o zagranie w jego filmie, to mam nie czytać scenariusza, tylko grać. [..] Po przeczytaniu scenariusza byłem pod wrażeniem. A gdy poznałem reżysera osobiście, ogarnął mnie już entuzjazm". 

 I tak Trintignant znalazł się na planie "Czerwonego": "Na planie królował polski, angielski, francuski gdzieś na końcu. Niestety nie znam ani polskiego, ani angielskiego, ale nie było to wielkim utrudnieniem. Gdy spytałem Kieślowskiego, czy trudno polskiemu reżyserowi kręcić filmy we Francji, usłyszałem, że trudno to jest ustawić kamerę, nieważne, w jakim języku. A Kieślowski umie ją ustawić." - dodawał.

Zagrał też m.in. w "Konformiście" Bernardo Bertolucciego, "Mojej nocy u Maud" Erica Rohmera, czy "Miłości" Michaela Haneke. Za tę ostatnią rolę otrzymał w 2013 roku nagrodę Cezara dla najlepszego aktora, a film został nagrodzony Złotą Palmą w Cannes w 2012 roku. Haneke powiedział, że napisał tę rolę specjalnie dla Trintignana.

Występ u austriackiego reżysera był jego powrotem do kina po blisko 10 latach przerwy. Ale tego powrotu miało już nie być - Trintignant wybrał już emeryturę i tylko znakomity scenariusz i charyzma reżysera skłoniły go do zagrania tej roli. Trintignant wcielił się w mężczyznę, który musi odnaleźć się w nowej życiowej sytuacji po tym, gdy jego żona wskutek wylewu traci kontakt z rzeczywistym światem. 

Aktor twierdził, że rola w "Miłości" jest jego ostatnią. Ale robił przy tym jedno zastrzeżenie - wyjątek jest w stanie zrobić tylko dla Hanekego, jeśli ten zaproponuje mu jeszcze raz coś tak wyjątkowego jak film "Miłość".

Mimo że "Miłość" odniosła międzynarodowy sukces i zdobyła Oscara, Trintignant stanowczo oświadczył, że to jego ostania rola, ukłon w stronę geniusza, jakim jest Haneke. W 2017 roku austriacki reżyser po raz kolejny zdołał przywołać aktora z filmowej emerytury, dzięki czemu ponownie możemy podziwiać ten aktorsko-reżyserski duet - w "Happy End". "To prawdziwy zaszczyt móc znów pracować z Michaelem" - mówił Jean-Louis Trintignant na pytanie, co skłoniło go, by znów zagrać właśnie u Hanekego. "Kocham go. To naprawdę dobry aktor, który swoją grą potrafi oddać najbardziej skomplikowane niuanse. Największą przyjemnością w robieniu filmów jest dla mnie praca z aktorami, a im lepszy aktor tym większa ta przyjemność" - komplementował Trintignantna Haneke.

Jean-Louis Trintignant: Ostatnia rola

Ostatni film z jego udziałem - "L'amour c'est mieux que la vie" (Miłość jest lepsza niż życie) Claude'a Leloucha, wejdzie na ekrany francuskich kin w bieżącym roku.

Trintignant był również kierowcą rajdowym, m.in. startował wielokrotnie w rajdowych samochodowych mistrzostwach świata i rajdzie Monte Carlo.

W 2018 roku zdiagnozowano u niego raka prostaty, w 2021 roku pojawiły się doniesienia, że aktor traci wzrok, a stan jego zdrowia pogorszył się znacząco.

Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział, że składa hołd "wielkiemu talentowi" Trintignana, aktora, który "towarzyszył nam przez całe życie".  

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Jean-Louis Trintignant

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL