"Zawsze chciałem mówić o tym, co jest prawdziwe i leży w kręgu mego zainteresowania. Moją zasadą jest tworzyć kino, które powoduje takie napięcie, że nie można oderwać od tego wzroku" - mówił Janusz Morgenstern. 6 września mija dziesiąta rocznica śmierci tego wybitnego reżysera i producenta filmowego.
Janusz MorgensternDonat BrykczyńskiReporter
Janusz Morgenstern urodził się 16 listopada 1922 r. w miejscowości Mikulińce (dzisiejsza Ukraina). Ukończył reżyserię na łódzkiej "filmówce". Pierwsze zawodowe kroki stawiał pod okiem innych twórców, m.in. na planie filmów Andrzeja Wajdy: "Kanał" - gdzie zajmował się współpracą reżyserską oraz "Popiół i diament" - gdzie pracował jako drugi reżyser. To jego pomysłem była słynna scena z płonącymi kieliszkami ze Zbigniewem Cybulskim i Adamem Pawlikowskim. Był autorem m.in. filmów "Do widzenia, do jutra" i "Trzeba zabić tę miłość" oraz seriali "Stawka większa niż życie" i "Polskie drogi".
Był również bardzo doświadczonym producentem filmowym i autorytetem dla innych polskich reżyserów. Kierował Studiem Filmowym Perspektywa w Warszawie. "Dopiero kiedy umarł, uświadamiamy sobie, jak ważną był postacią dla kinematografii polskiej. Jedną z najważniejszych w historii, zarówno jako twórca, producent, wychowawca i opiekun artystyczny młodych filmowców" - mówił wówczas prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich, Jacek Bromski.
Janusz MorgensternMWMedia
Janusz MorgensternMWMedia
Janusz Morgenstern z Borysem SzycemMWMedia
Janusz MorgensternMWMedia
Janusz MorgensternMWMedia
Janusz Morgenstern z żoną i Andrzejem WajdąMWMedia
Janusz Morgenstern z Jackiem BromskimMWMedia
Janusz Morgenstern z żoną KrystynąAKPA
Janusz Morgenstern z Waldemarem Dąbrowskim i Jerzym SkolimowskimAKPA
Janusz Morgenstern z Januszem GajosemAKPA
Janusz Morgenstern z Grażyną TorbickąAKPA
Janusz MorgensternAKPA
Płonące kieliszki
Andrzej Wajda zawdzięczał Morgensternowi nie tylko scenę z płonącymi kieliszkami w "Popiele i diamencie" , ale również odtwórcę głównej roli w tym filmie - Zbigniewa Cybulskiego. "Powiedziałem mu: 'Zbyszek widział filmy z Jamesem Deanem i się nimi zachwycił'. To chyba jakoś zadziałało na Andrzeja. Ostatecznie przekonał się, widząc, jak Zbyszek zagrał na zdjęciach próbnych scenę w klozecie - chwiał się, stojąc w drzwiach. Był na zupełnym luzie" - wspominał w jednym z wywiadów Morgenstern.
Aspirujący reżyser pracował już z Wajdą przy wcześniejszym filmie artysty - przełomowym "Kanale". Już wtedy Morgenstern ujawnił swój talent w konstruowaniu scen, które na długo zapadły później w pamięci widzów.
"Przy 'Kanale' Andrzej dał mi zadanie - wymyślić takie wprowadzenie do filmu, żeby od razu 'wziąć widza za mordę'. Zaproponowałem długie ujęcie, w którym głos zza kadru przedstawia kolejno bohaterów i, co więcej, wybiega w przyszłość - mówi, ile każdemu z nich zostało dni życia. To od razu dawało filmowi napięcie" - mówił Morgenstern.
Jak jednak Morgenstern wpadł na pomysł podpalenia kieliszków z wódką w barowej scenie między Maćkiem Chełmickim (Cybulski) a jego przełożonym Andrzejem (Adam Pawlikowski)? "Pamiętałem (...), że u nas w domu dziadek podczas rodzinnych uroczystości podawał spirytus w małych, graniastych kieliszkach" - Morgenstern odwołał się do wspomnień z dzieciństwa. Dodał, że płonący spirytus często widział na wojnie.
Najpiękniejszy polski film młodzieżowy?
Samodzielną karierę reżyserską rozpoczął Morgenstern od bardzo wysoko ocenionego filmu - "Do widzenia, do jutra" (1960), poruszającej opowieści o poszukiwaniu miłości ze Zbigniewem Cybulskim i Teresą Tuszyńską w rolach głównych. Jej scenariusz napisali Cybulski, Bogumił Kobiela i Wilhelm Mach.
Operator Jan Laskowski przypomniał z okazji premiery zrekonstruowanej cyfrowo wersji filmu, że "Do widzenia, do jutra" właściwie nie miał scenariusza z prawdziwego zdarzenia, wszystko działo się spontanicznie, a plan prac przygotowywany był z dnia na dzień. Przywołał też prawdziwą historię, która przydarzyła się odtwórcy głównej roli.
Zbigniew Cybulski grał w tym samym czasie w Gdańsku w teatrze i z planu filmowego do teatru jeździł motorem. Któregoś razu po spektaklu okazało się, że pojazdu nie ma. Ktoś go ukradł. Wpadł wtedy na pomysł, żeby to ogłosić przez radio. Pojechał więc do miejscowej rozgłośni, przeprosił za to, że przeszkadza i na antenie ogłosił, że bardzo prosi o oddanie motoru. Następnego dnia jego motor stał na swoim miejscu przed teatrem. A na siedzeniu leżał bukiet kwiatów i karteczka z napisem: "Zbyszek, przepraszamy, nie wiedzieliśmy, że to twój motor". I tak Zbigniew Cybulski odzyskał pojazd, dzięki czemu mógł dalej spokojnie przyjeżdżać na plan "Do widzenia, do jutra".
Ostatnia rola Cybulskiego
Kolejny film Morgensterna - "Jowita" (1967) - był ekranizacją doskonałej powieści Stanisława Dygata pt. "Disneyland", scenariusz na podstawie książki Dygata napisał Tadeusz Konwicki. W filmie wystąpili Daniel Olbrychski, Barbara Kwiatkowska, Kalina Jędrusik i Zbigniew Cybulski.
Fabuła powieści pozwoliła Morgensternowi opowiedzieć kolejną historię miłości dwudziestolatków, ale już w zupełnie innej, niż w debiutanckim "Do widzenia, do jutra" tonacji: liryzm i melancholię zastąpiła gorycz, tak jak nieco naiwne uczucie tamtych bohaterów - wyrachowanie obecnych.
Bohater "Jowity" to młody, bardzo zdolny i popularny lekkoatleta, Marek Arens. Marek odnosi sukcesy, ludzie wiążą z nim wielkie nadzieje; on sam nie czuje jednak pasji do sportu. Pewnego dnia na balu maskowym poznaje dziewczynę, która przedstawia się jako Jowita. Marek nie może zobaczyć całej twarzy Jowity - widzi tylko jej wielkie, czarne oczy. Od tamtej chwili, choć związany z inną kobietą, rozsądną i poważną Agnieszką, nie może przestać myśleć o Jowicie. Zaczyna jej szukać.
Premiera filmu odbyła się podczas festiwalu w San Sebastian, kilka miesięcy po tragicznej śmierci Zbigniewa Cybulskiego, a pojawieniu się nazwiska aktora w czołówce towarzyszyły oklaski. Ów kontekst sprawia, że "Jowita", choć pomyślana jako gorzka historia o traconych złudzeniach i stale zmienianych maskach, dziś jest nie tylko cennym świadectwem swoich czasów i zapisem obyczajowości lat 60., ale przede wszystkim - pożegnaniem z ikoną polskiego kina.
Historia trudnej miłości
"Trzeba zabić tę miłość" z 1972 roku, historia trudnej miłości niedoszłych studentów medycyny - Magdy i Andrzeja, była wpisana w szerszy kontekst społeczny: czas hipokryzji i konformizmu okresu "małej stabilizacji". Dzięki nowatorskiej i pełnej interesujących rozwiązań formie filmowej, reżyser zrealizował jeden z najważniejszych polskich filmów przełomu lat 60. i 70. Debiutująca w tym filmie Jadwiga Jankowska-Cieślak otrzymała za rolę Magdy prestiżową Nagrodą im. Zbyszka Cybulskiego
"Ten film był dla mnie niezwykle ważny. Wreszcie mogłem zrobić obraz, który był mi tak bardzo bliski. Poza tym, jestem bardzo szczęśliwy, że zagrała u mnie Jadwiga Jankowska-Cieślak, ponieważ nie znam wspanialszej aktorki" - reżyser mówił na premierze zrekonstruowanego wersji filmu.
"Bardzo wielbiłam Janusza i ubóstwiałam wręcz ponad życie. Wydawało się, że jeszcze przed nim parę dobrych lat. Mogę mówić o nim wyłącznie w samych superlatywach. To był urokliwy człowiek. Wybitnie utalentowany, przesympatyczny, dobry i ciepły mężczyzna. Jest mi szalenie przykro" - Jadwiga Jankowska-Cieślak wspomniała zmarłego reżysera. - "Janusz przede wszystkim szanował i doceniał w drugim człowieku partnera. Na pierwszym miejscu stawiał interes drugiego człowieka".
"Trzeba zabić tę miłość" to także ulubiony film reżysera Jacka Bromskiego. "To właśnie on [ten film] przekonał mnie do tego, by iść do szkoły filmowej. To był światowy film robiony w czasach PRL-u i pokazał, że można robić takie filmy nawet w tak przaśnej rzeczywistości. Jest to wybitny, ponadczasowy film" - powiedział Bromski.
Wśród ukochanych przez publiczność dzieł Morgensterna - obok słynnych seriali "Stawka większa niż życie" (1967-68, którą reżyserował wspólnie z Andrzejem Konicem), "Kolumbowie" (1970) i "Polskie drogi" (1977) - szczególne miejsce zajmuje "Żółty szalik", który Morgenstern wyreżyserował w 2000 r. na podstawie scenariusza Jerzego Pilcha; w tym poruszającym filmie główną rolę - alkoholika - zagrał Janusz Gajos.
"Janusz był szalenie wrażliwym człowiekiem, wrażliwym na drugiego człowieka. Był bardzo delikatnym reżyserem. Po każdej scenie, która według niego była dobrze zagrana, bardzo nam dziękował. Czasem byłam aż zmieszana tymi wyrazami wdzięczności. To było nieprawdopodobne" - wspominała Krystyna Janda, która zagrała "Żółtym szaliku".
"Uważałam go za wielkiego przyjaciela i przede wszystkim mam wielki dług wdzięczności za wszystkie rady i rozmowy. Janusz Morgenstern był zawsze pomocny, był przyjacielem naszej fundacji Dwa Teatry i od początku bywał na wszystkich premierach. Był gotów do wszelkich rozmów, porad i robił to z wielkim sercem" - dodała aktorka.
"Kuba Morgenstern - tak zwracali się do niego znajomi - był kimś więcej niż tylko reżyserem. Był mężem opatrznościowym, ale nie tylko dla mnie. Jego siłą było to, że w wielu przypadkach, bez narzucania się, bez udawania mądrzejszego, dawał wspaniałe rady. W mistrzowski sposób, bez narzucania swojej osobowości, potrafił mieć wpływ na role, na film, na przebieg życia kulturalnego w tym kraju" - stwierdził Jan Englert, przyznając, że Morgensernowi zawdzięcza to, że w ogóle został aktorem.
"To on wybrał mnie do filmu 'Kanał'. Debiutowałem dzięki niemu, dzięki jego wyborowi mogłem zagrać w filmie Andrzeja Wajdy. Był moim mentorem, pierwszym nauczycielem, a nawet menedżerem. Dzięki udziałowi w 'Kolumbach' w reżyserii Morgensterna, jako nieznany aktor, w ciągu pół roku zyskałem popularność i wszedłem do kręgu tych, którzy dostawali propozycje - przyznał Englert.
Szczególne miejsce w twórczości Janusza Morgensterna zajmuje "Żółty szalik", który twórca wyreżyserował w 2000 roku na podstawie scenariusza Jerzego Pilcha.
W tym poruszającym filmie główną rolę - alkoholika - zagrał Janusz Gajos. W postać jego matki wcieliła się niezapomniana Danuta Szaflarska.materiały prasowe
"Zawsze chciałem mówić o tym, co jest prawdziwe i leży w kręgu mego zainteresowania. Moją zasadą jest tworzyć kino, które powoduje takie napięcie, że nie można oderwać od tego wzroku" - powiedział w jednym z wywiadów Janusz Morgenstern.
Gdyby wybitny reżyser i autor scenariuszy żył, 16 listopada 2017 roku obchodziłby 95. urodziny. Z tej okazji przypominamy kadry z jego najsłynniejszych filmów.
Janusz Morgenstern urodził się 16 listopada 1922 roku, zmarł 6 września 2011 roku w wieku 89 lat.AKPA
Ostatnim filmem Janusza Morgensterna było "Mniejsze zło" (2009), zrealizowane na podstawie powieści Janusza Andermana. Była to opowieść o młodym studencie owładniętym chęcią zostania pisarzem, który w latach 1980-82 zaczyna funkcjonować jako uznany autor. I choć nie napisał samodzielnie żadnej książki, udaje mu się lawirować i nieźle prosperować finansowo.
Główną rolę w filmie zagrał Lesław Żurek, partnerowali mu: Borys Szyc, Tamara Arciuch i Magdalena Cielecka.
materiały dystrybutora
"Mniejsze niebo" (1980) to ekranizacja powieści Johna Waina, poety i prozaika pokolenia "młodych gniewnych" lat 50. XX wieku. Bohaterem opowieści jest naukowiec, który świadomie porzuca swoje życie, aby zamieszkać na dworcu.
Przejmującą kreację w tym dramacie psychologicznym stworzył Roman Wilhelmi.materiały dystrybutora
W 1970 roku powstała filmowa adaptacja najlepszej, zdaniem wielu krytyków, powieści Romana Bratnego "Kolumbowie - rocznik 20", a właściwie jej dwóch pierwszych tomów.
Serial Janusza Morgensterna opowiada o polskim ruchu oporu, o młodzieży lat wojny, jej codziennym życiu i walce z hitlerowskim okupantem.
Na zdjęciu: Marek Perepeczko i Jan Englert w serialu "Kolumbowie" (1970)materiały dystrybutora
"Polskie drogi" (1976-77) były jednym z najpopularniejszych polskich seriali lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. To wielowątkowa opowieść o losach Polaków w latach II wojny światowej.
Na zdjęciu: Jadwiga Jankowska-Cieślak i Karol Strasburger w serialu "Polskie drogi" (1976)East News/POLFILM
"Trzeba zabić tę miłość" z 1972 roku to historia trudnej miłości niedoszłych studentów medycyny - Magdy i Andrzeja, wpisana w szerszy kontekst społeczny: czas hipokryzji i konformizmu okresu "małej stabilizacji". Wzbudził spore kontrowersje, ale to jeden z najważniejszych polskich filmów przełomu lat 60. i 70. XX wieku.
Debiutująca w tym filmie Jadwiga Jankowska-Cieślak, otrzymała za rolę Magdy prestiżową Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego.East News/POLFILM
"Jutro premiera" (1962) to adaptacja powstałej w 1958 roku i odnoszącej sukcesy nie tylko na polskich scenach sztuki Jerzego Jurandota "Trzeci dzwonek".
Komedia o perypetiach związanych z wystawianiem sztuki młodego dramaturga stała się dokumentem epoki.
W filmie wystąpili między innymi Tadeusz Janczar i Kalina Jędrusik. Muzykę napisał Krzysztof Komeda.East News/POLFILM
"Stawkę większą niż życie" (1967-68) Janusz Morgenstern wyreżyserował wspólnie z Andrzejem Konicem. To do dzisiaj jeden z ulubionych seriali Polaków.
W postać głównego bohatera kapitana Hansa Klossa (agenta J-23), oficera Abwehry - niemieckiego wywiadu wojskowego, wcielił się Stanisław Mikulski.East News/POLFILM
"Jowita" (1967) jest ekranizacją powieści Stanisława Dygata pt. "Disneyland". Scenariusz na podstawie książki Dygata napisał Tadeusz Konwicki. W filmie wystąpili Daniel Olbrychski, Barbara Kwiatkowska, Kalina Jędrusik i Zbigniew Cybulski - to była jego ostatnia rola.
Fabuła powieści pozwoliła Morgensternowi opowiedzieć kolejną historię miłości dwudziestolatków, ale już w zupełnie innej tonacji.East News/POLFILM
Samodzielną karierę reżyserską Janusz Morgenstern rozpoczął od bardzo wysoko ocenionego filmu "Do widzenia, do jutra" (1960), poruszającej opowieści o poszukiwaniu miłości ze Zbigniewem Cybulskim i Teresą Tuszyńską w rolach głównych. Scenariusz produkcji napisali Cybulski, Bogumił Kobiela i Wilhelm Mach.
Postać, którą Teresa Tuszyńska zagrała w "Do widzenia, do jutra", inspirowana była autentyczną dziewczyną, 18-letnią Francoise Buron. "Prototypem tej postaci była dziewczyna, która mieszkała wówczas w Polsce. Córka dyplomaty, konsula francuskiego. Siedziba konsulatu mieściła się wtedy w Sopocie. Na stałe mieszkała w Paryżu. Jej obecność w Trójmieście, w tamtych czasach, stanowiła ewenement nie z tej ziemi" - wspominał Janusz Morgenstern.
Wszystkim wiadomo było, że odtwórca głównej roli i współautor scenariusza - Zbyszek Cybulski - miał z córką konsula krótki i płomienny romans. W "Do widzenia, do jutra" odtwarzał więc miłosną przygodę ze swego życia.East News/POLFILM
Mówić o tym, co jest prawdziwe
Ostatnim filmem Janusza Morgensterna było "Mniejsze zło", zrealizowane na podstawie powieści Janusza Andermana. Była to opowieść o młodym studencie owładniętym chęcią zostania pisarzem, który w latach 1980-82 zaczyna funkcjonować jako uznany autor. I choć nie napisał samodzielnie żadnej książki, udaje mu się lawirować i nieźle prosperować finansowo. Główną rolę zagrał Lesław Żurek, partnerowali mu: Borys Szyc, Tamara Arciuch i Magdalena Cielecka.
"Mniejsze zło" [trailer]
"Zawsze chciałem mówić o tym, co jest prawdziwe i leży w kręgu mego zainteresowania. Chodzi o to, żeby nie szukać jakiś drętwych argumentów, aby je potem za wszelką cenę uzasadniać tylko móc ustosunkować się do postawionej w filmie tezy. Moją zasadą jest tworzyć kino, które powoduje takie napięcie, że nie można oderwać od tego wzroku" - Morgenstern tłumaczył wtedy, na czym polega jego filozofia kina.
Przed śmiercią Morgenstern nosił się z zamiarem wyreżyserowania nowego filmu. Jak powiedział wówczas dziennikarzom, chciałby zrealizować go w 2012 r. Nie chciał jednak podawać szczegółów dotyczących fabuły planowanego filmu i przewidywanej obsady.
"Umawiałem się z panem Januszem już na następny film. Pan Janusz myślał nawet o tym, czy nie zrobić filmu na podstawie książki mojego ojca "Opowiadania łódzkie" - ujawnił kompozytor Michał Lorenc, który napisał muzykę do dwóch filmów reżysera: "Żółty Szalik" oraz "Mniejsze zło" .
... oraz "Polskich dróg" (1976), szerokiej panoramy polskiego społeczeństwa w latach 1939-1943.EAST NEWS/POLFILM
... "Kolumbów" (1970), adaptacji powieści Romana Bratnego "Kolumbowie - rocznik 20", opowiadającej o polskim ruchu oporu przeciw hitlerowskim okupantom - o młodzieży lat wojny, jej codziennym życiu i walce...EAST NEWS/POLFILM
Janusz Morgenstern był także reżyserem najwspanialszych polskich seriali: "Stawki większej niż życie" (1967-1968), opowieści o bohaterskich przygodach wojennych oficera polskiego wywiadu, Hansa Klossa (Stanisław Mikulski) działającego pod kryptonimem J-23...
"Mniejsze zło" (2009) - opowieść o człowieku, który w trudnych czasach szukał łatwej drogi. Kamil Nowak (Lesław Żurek) na początku lat 80-tych był jednym z najbardziej obiecujących młodych polskich pisarzy. Ceniony przez środowisko artystyczne, kochany przez kobiety (Magdalena Cielecka, Tatiana Arciuch, znana z serialu "BrzydUla" Julia Kamińska), nieźle ustawiony finansowo mógł z satysfakcją myśleć o sobie jako o człowieku sukcesu. Choć życie w PRLu nie szczędziło ludziom trosk i niebezpieczeństw, Kamil z każdego życiowego zakrętu wychodził bez szwanku. Doceniany również na Zachodzie, mógł cieszyć się niedostępną dla większości bardziej kolorową stroną rzeczywistości. Kiedy wokół tysiące ludzi toczyły prawdziwą walkę, a władze przygotowywały stan wojenny, Kamil unikał angażowania się w to co ryzykowne. Jego największym talentem nie był wbrew pozorom dar mistrzowskiego posługiwania się słowem, lecz niezwykła umiejętność znajdowania łatwych wyjść z trudnych sytuacji. Wkrótce jednak miał się przekonać, że są w życiu chwile, kiedy chcąc pozostać człowiekiem, trzeba dokonać najtrudniejszego wyboru…
"Żółty szalik" (2000) - bohater filmu (Janusz Gajos) - człowiek sukcesu cierpiący na chorobę alkoholową - chce zmienić swoje burzliwe życie. W przeddzień Wigilii otrzymuje w prezencie od syna tytułowy żółty szalik. Upominek jest rodzajem talizmanu, który mężczyzna co pewien czas otrzymuje od bliskich i za każdym razem go gubi. Kiedy po kolejnym bankiecie wpada w stan deliryczny, jego była żona i sekretarka odwożą go do matki. Ta pomaga mu wytrzeźwieć i urządza święta we dwoje. W prezencie daje synowi żółty szalik. Wierzy, że pomoże mu on zerwać ze zgubnym nałogiem.
"Biały smok" (1986) - przygodowy film fantasy dla dzieci, który Morgenstern zrealizował wspólnie z Jerzym Domaradzkim. Główną rolę gra w nim znany hollywoodzki aktor Christopher Lloyd (seria "Powrót do przeszłości"). Obraz opowiada historię Jima, inspektora przyrody, który wraz z synem Steve'em przybywa do pewnej miejscowości, aby przeprowadzić badania geologiczne i oszacować możliwość eksploatacji złóż minerałów. Jej wyniki są druzgocące i wskazują na duże zagrożenie dla środowiska w przypadku rozpoczęcia eksploatacji. Korporacja, w której pracuje Jim wysyła Doca, który ma skłonić naukowca do zmiany ekspertyzy i zapobiec jej ujawnieniu. W międzyczasie Jim odkrywa zmowę pomiędzy czarownicą Altą i tajemniczym chińczykiem, którzy chcą zabić tytułowego Białego Smoka...
"Mniejsze niebo" (1980) - Artur (Roman Wilhelmi) w wieku 45 lat wyprowadza się z domu. Zostawia porządną pracę w instytucie, rodzinę i przyjaciół. Takie zachowanie wprowadza nie lada zamieszanie w gronie jego bliskich, którzy starają się pomóc. Chociaż Artur zadbał o kwestie finansowe swoje i rodziny, nikomu się nie naprzykrzał i nie wchodził w drogę, jego otoczenie uważa, że potrzebuje opieki. Osobnik mieszkający w dworcowym hotelu i stołujący się w dworcowych barach, potrzebujący oddechu i samotności, stanowi temat wart drążenia zarówno dla psychiatry dr Barcza (Janusz Zaorski), jak i Marka (Jan Englert), dziennikarza o podupadającej pozycji, który dzięki materiałowi o Arturze chce powrócić na szczyt. Postępowanie wykraczające poza przyjęte ramy spotyka się z reakcją obronną społeczeństwa. Gdzie w takim razie jest miejsce na indywidualność?
"Godzina W" (1979) - film przedstawia historię jednego dnia 1944 roku, tak pamiętnego dla Warszawy. Niemcy wycofują się już od pewnego czasu, wszyscy oczekują, kiedy nastąpi sygnał wybuchu powstania. 1 sierpnia już przed południem rozpoczyna się w stolicy wielki ruch. Łącznicy przenoszą wiadomość: Godzina "W" o siedemnastej. Następuje koncentracja oddziałów w wyznaczonych uprzednio punktach, przewożenie zgrmadzonej broni. W jednym z takich punktów zbiera się pluton Armii Krajowej pod dowództwem "Czarnego". Mają zaatakować hitlerowskie koszary. Tuż przed siedemnastą dowiadują się, że nie otrzymają przewidywanego wsparcia - drugiego plutonu. W tej sytuacji ryzyko natarcia zostaje zwielokrotnione do granicy zbiorowego samobójstwa. Rozkaz musi być jednak wykonany. Punktualnie o godzinie 17:00 pluton "Czarnego" rozpoczyna misję.
"Trzeba zabić tę miłość" (1972) - Magda (Jadwiga Jankowska-Cieślak) i Andrzej (Andrzej Malec) planują razem zamieszkać. Oboje nie dostali się na studia. Magda chce zebrać brakujące "punkty", podejmując pracę w szpitalu i zdawać na Akademię Medyczną jeszcze raz, a Andrzej stara się o zatrudnienie w warsztacie samochodowym. Ich pensje jednak nie pozwalają na wynajęcie mieszkania. Poszukiwanie środków na wspólne lokum staje się priorytetem. Gdy w końcu udaje im się uzbierać konkretną sumę, wychodzi na jaw w jaki sposób Andrzej zdobył część pieniędzy...
Film przedstawia realia w jakich młodzi ludzie wkraczają w dorosłe życie. Konformizm i podporządkowanie się zastanym regułom świata dorosłych wydają się przepustką do samodzielności. W takiej rzeczywistości nie ma miejsca na niewinność.
"Jowita" (1967) - dramat psychologiczno-obyczajowy. Na balu przebierańców w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, utalentowany sportowiec Marek Arens (Daniel Olbrychski) spotyka tajemniczą dziewczynę z zasłoną na twarzy. Umawiają się. Ale przebrana za Turczynkę Jowita nie przychodzi na spotkanie. Marek wypytuje o nią znajomych, ale nikt nie potrafi mu pomóc. Tymczasem chłopak poznaje Agnieszkę - urodziwą, inteligentną i twardo stąpającą po ziemi studentkę ASP. Pomimo rodzącego się między nimi uczucia, Marek nie może zapomnieć o Jowicie. Jednocześnie nie potrafi odciąć się od dawnych romansów, a także powstrzymać przed nowymi "bliższymi znajomościami". Takie postępowanie mija się z wyobrażeniem o idealnej miłości, jednak Arens wydaje się akceptować status quo... Do czasu.
"Potem nastąpi cisza" (1965) - dramat psychologiczny, ukazujący konflikty polityczne roku 1944 - tragiczne konsekwencje nieufności pomiędzy byłymi partyzantami AK i GL, walczącymi w odrodzonym wojsku. W dowodzonym przez majora Świętowca (Tadeusz Łomnicki) oddziale II Armii Wojska Polskiego służą porucznik Kolski (Marek Perepeczko) i podporucznik Olewicz (Daniel Olbrychski). Pierwszy stanie przed sądem za nadużycie władzy, a dziewczyna, którą kocha, nie opowie się po jego stronie. Drugi - młody chłopak z AK - chce walczyć, lecz na skutek donosów zostaje aresztowany. Ucieka z więzienia, wstępuje do wojska w innej miejscowości. Wszyscy trzej spotykają się podczas walk o Drezno.
"Życie raz jeszcze" (1964) - fabułę filmu tworzą przeplatające się powojenne losy byłego pilota RAF-u, działaczki Związku Walki Młodych i oddanego komunisty. Tłem dla historii bohaterów, miejscami przebijającym się na pierwszy plan, są wydarzenia polityczne kolejnych okresów odradzającej się Polski. Opowieść o trudnych wyborach, skomplikowanych sytuacjach i o losach zwykłych ludzi, którzy po II wojnie światowej chcieli na nowo rozpocząć normalne życie.
Obraz na podstawie scenariusza Romana Bratnego, który cenzura ukryła przed oczami widzów na przeszło dwadzieścia lat.
"Dwa żebra Adama" (1963) - inżynier Jan Wiktus (Zygmunt Kęstowicz) wraca z zagranicy do rodzinnego miasteczka, gdzie czeka na niego stęskniona żona Helena (Ewa Wawrzoń). Wkrótce po powrocie, w domu Wiktusów, pojawia się Paola Campobella, kobieta którą Jan poślubił we Włoszech. Od tej pory rodzina inżyniera znajdzie się w centrum zainteresowania i będzie niewyczerpanym źródłem plotek. O ile mieszkanie we trójkę w zgodzie pod jednym dachem, okazuje się dla Wiktusów możliwe, o tyle dla miejscowej ludności ten stan rzeczy jest nie do zniesienia. Główny zainteresowany nie zamierza poddawać się naciskom opinii publicznej. Przecież kocha obie kobiety.
Film stanowi satyryczny i pełen ciepła obraz małomiasteczkowej społeczności.
"Jutro premiera" (1962) - dyrektor teatru (Aleksander Bardini) ma kłopoty z wystawieniem nowej sztuki autorstwa młodego dramaturga (Gustaw Holoubek). Gwiazda teatru nie może się zdecydować, którą zagrać rolę, główny amant żąda podwyżki, a dyrektor faworyzuje swą przyjaciółkę (Kalina Jędrusik). Premiera nieuchronnie zmierza ku katastrofie. Na szczęście jest ktoś, kto może uratować spektakl. Tym kimś jest... suflerka! Doskonała komedia ukazująca w krzywym zwierciadle kulisy teatru, słabości aktorów i kaprysy twórców. Humorystyczne sceny, zaskakujące zwroty akcji i mnóstwo dobrej zabawy.
"Do widzenia, do jutra..." (1960) - debiut reżyserski Janusza Morgensterna. Tło wydarzeń, o których opowiada film, stanowią autentyczne wątki z życiorysu Zbyszka Cybulskiego, współzałożyciela, reżysera i aktora gdańskiego kabaretu studenckiego Bim-Bom. Autentyczna jest także postać Marguerite, córki francuskiego konsula, spędzającej w Polsce jedynie wakacje i święta. W prostą, romantyczną przygodę, autorzy filmu wpletli sceny realizowane w prawdziwych gdańskich piwnicach studenckich, próbując w ten sposób utrwalić niepowtarzalne zjawisko, jakimi były kabarety w drugiej połowie lat 50. Pragnęli oddać ich nastrój, urodę i przesłanie, a tym samym wyrazić stan ducha, tęsknoty ówczesnej młodej inteligencji. Gra Zbyszka Cybulskiego oddaje to wszystko, co ukrywa się w cieniu, poza wypowiadanymi słowami, lecz jest obecne w życiu: niezgoda na nietrwałość uczuć, na świat, w którym nie ma miejsca dla romantyzmu, na szczęście ulotne jak chwila.