"Nie czas umierać" był piątym i zarazem ostatnim występem Daniela Craiga w roli Jamesa Bonda. Jeszcze przed premierą filmu pojawiły się spekulacje co do jego następcy. W plotkach i nieoficjalnych doniesieniach wymieniano między innymi Toma Hardy'ego, Richarda Maddena, Toma Hiddlestona, Henry'ego Cavilla i Aarona Taylora-Johnsona.
Ostatnio do wyścigu dołączyli 31-letni Lucien Laviscount, znany z seriali "Królowe krzyku" i "Emily w Paryżu", oraz Cillian Murphy, nagrodzony niedawno Oscarem za główną rolę w "Oppenheimerze".
Kto nowym Jamesem Bondem? Fani wskazali
Fani agenta 007 mają jednak inny typ. W ankiecie przeprowadzonej przez Lottoland bezkonkurencyjny okazał się Idris Elba. Wskazało go 17 procent ankietowanych. Kolejne miejsca zajęli Tom Hardy i Henry Cavill. Co ciekawe, niektórzy wskazywali aktorki — wśród udzielonych odpowiedzi znalazły się między innymi Helen Mirren, Emily Blunt, Emilia Clarke czy Lupita Nyong’o.
Kolejne pytanie dotyczyło reżysera nowej odsłony przygód agenta 007. Tutaj zdecydowanie wygrał Christopher Nolan. Laureat dwóch Oscarów za "Oppenheimera" wielokrotnie pojawiał się w plotkach, sam także nie ukrywał, że jest fanem serii. Spytany wprost kategorycznie zaprzeczył jednak, że jest związany z najnowszym filmem o Bondzie.
Nazwisko Elby od lat pojawia się w kontekście agenta 007. Co na to sam zainteresowany? "Nie zostanę nowym Jamesem Bondem. Wystarczy. Nie chcę już o tym rozmawiać" - stwierdził w 2021 roku w rozmowie z dziennikiem "The Express".











