Rodzina Martina Sheena to prawdziwy "tygiel narodów". Aktor urodził się w wielodzietnej rodzinie imigrantów. Jego rodzicami byli: urodzony w Hiszpanii Francisco Estevez i Irlandka Mary Ann Phelan. Oboje wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych na początku XX wieku, poznali się w Ohio, gdzie wzięli ślub w 1927 roku. Mary Ann urodziła 10 dzieci, jedną dziewczynkę i dziewięciu chłopców. Siódmym dzieckiem pary był właśnie Martin.
Martin Sheen: jak naprawdę się nazywa?
Martin Sheen przyjął to sceniczne nazwisko dopiero pod koniec lat 50. Młody aktor, który przyjechał do Nowego Jorku w poszukiwaniu wielkiej kariery, nazywał się Ramón Antonio Gerardo Estevez.
"Nigdy nie zmieniłem nazwiska, oficjalnie - w paszportach i dokumentach - cały czas występuję jako Ramón Esteves. Kiedy jednak przybyłem do Nowego Jorku w 1959 roku, istniało tam bardzo duże uprzedzenie do mniejszości hiszpańskiej, szczególnie puertorykańskiej, którą osobiście uwielbiałem. Moja uroda wskazywała jednak na to, że jestem Irlandczykiem. Spróbowałem pójść tą ścieżką. Nazwisko Sheen wziąłem od ówczesnego arcybiskupa Nowego Jorku, który był pierwszym telewizyjnym kaznodzieją. Miał w tamtym czasie program, w którym udzielał 30-minutowych wykładów o tematyce biblijnej. Zawsze postrzegałem go jako aktora. Pomyślałem więc, że spróbuję. Może jego nazwisko przyniesie mi szczęście" - przyznał w jednym z wywiadów.
Martin Sheen: pierwsze role i współpraca z Francisem Fordem Coppolą
Początki kariery Sheena to przede wszystkim gościnne role w serialach. Występował m.in. we "Flipperze", kryminalnym "The FBI", obsypanym nagrodami legendarnym "Mission: Impossible" (tam swoją karierę zaczął również Martin Landau) czy "Hawaii 5-0".
Renoma bardzo rzetelnego serialowego aktora zaprocentowała. Rok 1979 przyniósł Sheenowi jedną z jego najsłynniejszych kreacji. Mowa o popisowej roli w filmie Francisa Forda Coppoli "Czas apokalipsy". Wcielił się tam w kapitana Benjamina Willarda. Wspominając ten film, aktor mówił:
"Francis wykazał się sporą odwagą, zatrudniając mnie do tego filmu. Byłem przede wszystkim za stary do tej roli. Miałem 36 lat, kiedy pojawiłem się na Filipinach. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. Ta rola to był początek przyjaźni, która trwa do dziś. Francis pozwolił mi na otwarcie się i poznawanie wielu rzeczy, których prawdopodobnie nie doświadczyłbym w innych okolicznościach. Nigdy tak dobrze bym siebie nie poznał, gdybym nie pracował nad tym filmem".
"Czas apokalipsy" przeszedł do historii kina jako jedna z najwybitniejszych rozpraw na temat wojny. Być może Sheen tak wiarygodnie wcielił się w rolę znajdującego się na granicy załamania nerwowego oficera, ponieważ w tamtym czasie sam miał bardzo poważne kłopoty natury osobistej. Na planie często chorował i znacznie schudł. "Nie wiem, czy to przetrwam" - miał powiedzieć swoim znajomym podczas jednej z przerw w zdjęciach. Mimo wielu trudności ostatecznie udało mu się wyjść na prostą i zagrać jeszcze wiele świetnych ról. W kolejnych latach mogliśmy oglądać go w takich tytułach, jak "Wall Street", "JFK", "Prezydent: Miłość w Białym Domu", "Kennedy", "Hot Shots", "Droga życia" czy "Prezydencki poker", za który otrzymał Złotego Globa.
Martin Sheen: życie prywatne. Synowie poszli w jego ślady
Gwiazdor ma trzech synów. Emilio i Ramon pozostali przy nazwisku Estévez, trzeci natomiast przyjął "sceniczne" nazwisko ojca i robi aktorską karierę jako Charlie Sheen. Wszyscy zdecydowali, by pójść śladami ojca. Największą uwagę mediów przyciągnął jednak Charlie, który przed laty był bohaterem wielu obyczajowych ekscesów.
Martin Sheen od 50 lat udziela się także jako aktywista społeczny i działacz pacyfistyczny. W latach 60. wspierał ruch Cezara Chaveza - ojca założyciela związków zawodowych rolników w USA. Wielokrotnie zabierał głos w sprawie rosnących nierówności społecznych i szerzącego się ubóstwa. Opowiadał się także za zwiększeniem płac minimalnych.
Choć ma już 85 lat, aktor nie narzeka na brak zawodowych propozycji. W latach 2015-2020 występował w serialu "Grace i Frankie", wcielając się w Roberta Hansona. W 2021 roku wystąpił także w oscarowym hicie "Judasz i Czarny Mesjasz". Za kilka miesięcy zobaczymy go także w serialu komediowym "Ramble On". Główną rolę w produkcji ma odegrać jego syn, Charlie.
Zobacz też:
Radykalna zmiana w wyglądzie gwiazdora. Teraz trudno go rozpoznać










