Reklama

Reklama

Christopher Reeve: Pierwszy "Superman". Jak wyglądała jego kariera?

25 września będziemy obchodzić urodziny, już nie żyjącego Christophera Reeve'a. Aktor jest jedną z największych gwiazd światowego kina. Jego rola w filmie "Superman" z 1978 r. zdobyła rzesze fanów, jednak kariera gwiazdora nie ogranicza się jedynie do tej produkcji. Życie aktora było wypełnione wieloma szczęśliwymi, jak i dramatycznymi chwilami. Jak potoczyły się losy pierwszego "Człowieka ze stali"?

"Superman": Prawie 44 lata po premierze

W 1978 roku po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć na wielkim ekranie jednego z najpopularniejszych bohaterów DC Comics - Supermana. W jego postać wcielił się Christopher Reeve, początkowo dość mało znany aktor.

Mario Puzo, autor "Ojca Chrzestnego", podjął się stworzenia pierwszej wersji scenariusza do filmu. Do swojej pracy użył komiksów z "Supermanem" z 1939 roku, jednak znaczna część jego pracy poszła na marne. Z ponad 500-stronnicowej pracy zostało wybrane tylko kilka fragmentów, a ostateczna wersja scenariusza została przygotowywana przez 5 innych osób. Z produkcją od początku wiązano ogromne nadzieję - na realizację filmu zostało przeznaczone aż 55 milionów dolarów, co jak na tamte czasy było ogromną kwotą.

Reklama

"Superman" zgodnie z przewidywaniami odniósł ogromy sukces. Łącznie film zarobił ponad 300 milionów dolarów na całym świecie. Co więcej, był nominowany do Oscara, Złotego Globu oraz nagrody BAFTA. Natomiast sam Reeve, który dotąd nie był znany szerszej widowni, zyskał międzynarodową sławę. Niestety, kolejne części historii o superbohaterze nie odniosły już tak dużego sukcesu.

Christopher Reeve: Sekretna miłość na planie

Christopher Reeve swoją pierwszą większą miłość, jak okazało się niedawno, poznał na planie romansu fantasy "Gdzieś w czasie". Kobietą, która skradła jego serce była znana m.in. z serialu "Doktor Quinn" Jane Seymour. Aktorka jakiś czas temu, już po śmierci Christophera, wyjawiła, że w przeszłości ich dwójka była w sobie bardzo zakochana.

"Kiedy obejrzycie ten film, zobaczycie coś prawdziwego. Ale kiedy go kręciliśmy, trzymaliśmy to w tajemnicy. Tylko kilka osób z ekipy się zorientowało. Byliśmy tak dyskretni, jak tylko mogliśmy" - powiedziała Seymour, po czym dodała - "Byliśmy szaleńczo zakochani, a życie było cudowne. Oboje byliśmy singlami. To było fantastyczne, niesamowite przeżycie"

Jednak ich intensywny związek szybko dobiegł końca. Wszystko za sprawą jednego telefonu. Kiedy Reeve miał wejść na plan, aby kręcić kolejną scenę do filmu, zadzwoniła do niego jego ex-partnerka Gae Exton. Reeve dowiedział się wówczas, że zostanie ojcem jej dziecka. Ta informacja całkowicie załamała Jane, przez co nie była w stanie dalej kontynuować tej relacji. Dodatkową trudnością dla aktorki było zagranie kolejnych scen miłosnych do filmu z Christopherem. Jak mówiła, jej rozpacz rosła wraz z każdym kadrem.

Po czasie gwiazdom udało się odnowić kontakt i nawet zostać przyjaciółmi. Po śmierci Reeve’a Jane postanowiła oddać mu hołd nazywając swojego syna Kristopher. Sama widzi dużo plusów w tej relacji, jak mówi:

"Dobrą częścią tej historii jest to, że Chris doczekał się dwojga pięknych dzieci i spotykaliśmy się przy wielu okazjach. Zostaliśmy naprawdę, bardzo bliskimi przyjaciółmi i nasza zażyłość trwała aż do jego śmierci. Muszę uwierzyć, że kiedyś go kiedyś zobaczę".

Christopher Reeve: Od ogromnej miłości po druzgoczący wypadek

Gwiazdor miał to szczęście, że po nieudanej miłości odnalazł kobietę, w której zakochał się na zabój i to od pierwszego wejrzenia. Wszystko działo się w 1987 roku, kiedy na kinowych ekranach miał zadebiutować "Superman IV".

Christopher postanowił wybrać się wieczorem do klubu, aby trochę się rozerwać. Ku jego zdziwieniu na scenie ujrzał przepiękną aktorkę Danę Charles Morosini. Wówczas spędzili ze sobą mnóstwo czasu, śmiejąc się i dobrze bawiąc. 25-letnia aktorka zaczęła nawet śpiewać piosenkę "The Music That Make Me Dance". Gwiazda wspominając tą scenę powiedziała:

Słuchała mnie moja przyjaciółka... Siedziała niedaleko Chrisa i stwierdziła, że uderzył w nas piorun".

Po pewnym czasie dwójka zakochanych postanowiła wspólnie zamieszkać. Mimo mijających lat żar jaki powstał między aktorami nie gasł. Jednak długie odkładanie decyzji o ślubie ze strony Reeve’a doprowadziło do sporych kłótni. Takie stanowisko gwiazdora było spowodowane traumatycznymi przeżyciami z dzieciństwa, kiedy to jego rodzice podjęli decyzję o rozwodzie. Podobny los spotkał innych członków jego rodziny.

Christopher Reeve widząc swój spory problem i to jak mocno wpływa on na jego relację z Daną, postanowił w 1991 roku udać się na terapię. Aktor solidnie się do niej przykładał, co przyniosło dobre efekty, gdyż już rok później został mężem swojej ukochanej. Co więcej, szybo po ich zaślubinach, gwiazdor doczekał się synka Williama.

Wiedli wspaniałe i szczęśliwe życie. Jednak jego koniec nastąpił w 1995 roku, kiedy wydarzył się straszliwy wypadek, w którym ucierpiał sam Reeve. Podczas kręcenia jednej ze scen filmowych Christopher Reeve siedział na koniu, który został przypadkowo spłoszony. Przestraszony zwierzak zrzucił z siodła biednego aktora. W wyniku upadku Chris doznał poważnego urazu kręgosłupa, który sparaliżował jego ciało od ramion w dół. Reeve został zmuszony do poruszania się na wózku inwalidzkim.

Ogromnym wsparciem dla aktora była żona, która, jak powiedziała, nigdy nie przestanie go kochać. Chciała pokazać poszkodowanemu Reeve’owi, że dalej jest sobą i zajmuje duże miejsce w jej sercu. Dana były z nim podczas rehabilitacji; brali udział w akcjach charytatywnych. Starali się okazać jak największe wsparcie innym poszkodowanym w podobny sposób.

"Teraz nasze wspólne chwile są jeszcze cenniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Dana nie opuściła ani jednego dnia w ciągu 12 tygodni, jeżdżąc często po trzy godziny dziennie, żeby tylko być ze mną. Gdyby nie Dana nie byłbym w tym miejscu, w którym jestem dzisiaj, z tą pozytywną perspektywą, którą mam, z poczuciem prawdziwej nadziei i celu" - powiedział Reeve po wypadku.

Ich miłość cały czas rosła i z biegiem czasu stawała się coraz silniejsza. Byli przy sobie w każdej trudnej sytuacji.

"Jesteśmy tak blisko, jak to tylko możliwe. Jak zauważyliście, nie znam wielu par, które są ze sobą od 15 lat i siedzą ręka w rękę albo ciągle się całują. Widzę pary, które są małżeństwem tak długo, że się już nie dotykają" - komentuje Christopher.

Superman skończyłby w tym roku 70 lat

Pod koniec swojego życia aktor walczył ze sporą niewydolnością krążenia, co przyczyniło się do jego śmierci w wieku 52 lat w 2004 roku. Aktor pozostawił zrozpaczoną rodzinę. Dana Charles Morosini powiedziała:

Kiedy braliśmy ślub, obiecałam Chrisowi, że będę go kochać i będę z nim w zdrowiu i w chorobie, i dobrze mi z tym poszło. Ale jest jeszcze jedna przysięga, którą muszę dziś zmienić. Obiecałam, że będę go kochać, szanować i pielęgnować aż do śmierci, ale nie mogę tego zrobić. Ponieważ będę go kochać, szanować i pielęgnować całą wieczność".

Niestety, rok później w wieku 44 lat zmarła Dana. Powodem był rak płuc. Chociaż sama aktorka nigdy nie paliła, miała dużą styczność z dymem w kubach nocnych, w których występowała.

W tym roku sławny i pierwszy odtwórca skończyłby 70 lat. Urodziny aktora przypadają na 25 września.

"Superman" to niejedyna rola Reeve’a

Christopher oprócz sławnej roli "Supermana" ma na swoim koncie inne zasłużone produkcje. Wśród nich można wymienić: "Jego eminencja", "Bostończycy", thriller "Śmiertelne grzechy" czy nawet komedię "Za kamerą".

Kiedy po wypadku kariera aktora zawisła na włosku, postanowił nie rezygnować ze swojego życia publicznego. Sam stał się twórcą filmowym i w 1998 roku stworzył "Okno na podwórze". Za swój film zdobył nagrodę Gildii Aktorów Amerykańskich oraz był nominowany do Złotego Globu.

"Hollywood stać na więcej. Stawmy czoła przeciwnościom. Podejmijmy ryzyko. Możemy zdziałać tak wiele. Nie ma takich wyzwań, których nie moglibyśmy podjąć" - skomentował Reeve.

"Superman": Spory na planie. Wyrzucono ważnego członka obsady

W filmie o "Człowieku ze stali" wzięło udział wielu uznanych aktorów. Można wymienić Gene’a Hackmana, w roli Lexa Luthora, głównego nemezis tytułowego bohatera oraz Marlona Brando, który wcielił się w ojca Supermana Jor-Ela. Co ciekawe drugi z nich, pomimo swojej mniejszej roli, zarobił na niej aż 3,7 milionów dolarów.

Jednak mimo solidnej wypłaty aktor utrudniał w dużym stopniu prace na planie. Często nie znał swoich kwestii, przez co zdjęcia się wydłużały. Doszło nawet do sytuacji, w której aktor miał zapisaną swoją kwestię na pieluszce należącej do jego filmowego dziecka. W drugiej części filmu rola Brando została całkowicie wycięta.

Nie był to jedyny przykład problematycznego aktora na planie "Supermana". Hackman do swojej roli Lexa odmówił zarówno zgolenia swoich włosów, jak i wąsów. Warto zaznaczyć, że komiksowy Luthor posiadał charakterystyczną łysinę na głowie, więc trudno byłoby go odtworzyć bez tego elementu. Jednak aktor się nie ugiął się i pozwolił tylko na usunięcie swojego zarostu. Produkcja została zmuszona, aby ucharakteryzować go w taki sposób, żeby jego włosy były niewidoczne.

Kiedy rozpoczęto pracę nad drugą część "Supermana", reżyser Richard Donner często kłócił się z produkcją. Ich spór urósł do takiego stopnia, że w pewnym momencie ich drogi się rozeszły. Na miejsce Donnera zaangażowano Richarda Lestera.

Zobacz też:

"Batman v Superman: Świt sprawiedliwości" [recenzja]: Chwiejny monument

"Batgirl": Reżyserzy filmu zostali odcięci od materiału! Trafi do kosza?

"Batgirl": Michael Keaton skomentował skasowanie filmu

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Superman | Christopher Reeve | Jane Seymour | DC Comics

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL