Reklama

Reklama

Christopher Lee: Umrzeć z butami na nogach

Dla fanów horrorów to najsłynniejszy Dracula świata filmu. Dla młodszych widzów - hrabia Dooku z "Gwiezdnych wojen" i Saruman z filmowych trylogii "Władca Pierścieni" i "Hobbit". Gdyby żył, w piątek Christopher Lee obchodziłby 100. urodziny. Brytyjczyk gościł na ekranach ponad 65 lat i z oszałamiającym dorobkiem ponad 280 ról filmowych znalazł się w księdze rekordów Guinnessa.

Dla fanów horrorów to najsłynniejszy Dracula świata filmu. Dla młodszych widzów - hrabia Dooku z "Gwiezdnych wojen" i Saruman z filmowych trylogii "Władca Pierścieni" i "Hobbit". Gdyby żył, w piątek Christopher Lee obchodziłby 100. urodziny. Brytyjczyk gościł na ekranach ponad 65 lat i z oszałamiającym dorobkiem ponad 280 ról filmowych znalazł się w księdze rekordów Guinnessa.
Christopher Lee w 2002 roku /Reuters Photographer /Agencja FORUM

Christopher Lee urodził się 27 maja 1922 roku w Londynie. I do końca życia określany był przez swoich współpracowników i kolegów z planu, jako angielski dżentelmen.

W okresie wojny chciał służyć w lotnictwie, ale kontuzja nie pozwoliła mu zostać pilotem. Służył w Afryce, a po inwazji aliantów na Włochy wziął udział w bitwie o Monte Cassino. Lee, który biegle posługiwał się językami włoskim, francuskim i niemieckim pracował w Centralnym Rejestrze Przestępców Wojennych i Podejrzanych, gdzie pomagał w ujęciu zbrodniarzy wojennych.

Reklama

"Widzieliśmy obozy koncentracyjne. Niektóre zostały wysprzątane. Inne nie" - wspominał po latach.

Christopher Lee: Krew Draculi

Gdy wojna się skończyła, Lee związał się z brytyjską wytwórnią filmową Rank. Przed kamerą zadebiutował w 1948 roku, w filmie "Corridor of Mirrors", w którym grana przez niego postać wypowiadała tylko jedno zdanie. W 1958 roku zadebiutował w roli, która przyniosła mu sławę: zagrał hrabiego Draculę. 

To był krok milowy w jego karierze. Posypały się propozycje innych ról - zagrał m. in. w "Mumii", "Rasputinie", "The Devil Rides Out" i "Prywatnym życiu Sherlocka Holmesa". Po tej roli W 1971 roku Lee pojawił się, jako narrator w polskim serialu "Theatre Macabre".

Mimo iż jego nazwisko nie pojawiło się w czołówkach tych filmów, oglądaliśmy go jako statystę w "Hamlecie" (1947) Laurence'a Oliviera oraz epickim "Ben Hurze" (1951), gdzie zagrał woźnicę rydwanu.

Współpracował z wieloma reżyserami, m.in. Johnem Hustonem, Raoulem Walshem, Josephem Loseyem, Georgem Marshallem, Orsonem Wellesem, Nicholasem Rayem, Michaelem Powellem, Edwardem Molinaro, Jeromem Savary'em, Billy'm Wilderem, Stevenem Spielbergiem, Joe'em Dantem, Johnem Landisem, Timem Burtonem i Georgem Lucasem.

W 1973 roku Lee wcielił się w postać hrabiego de Rochefort w obrazie Richarda Lestera "Trzej muszkieterowie". Podczas pracy na planie został raniony w lewe ramię - skutki tej kontuzji odczuwał do końca życia. Rok później oglądaliśmy go w sequelu - "Czterech muszkieterach". Mimo iż jego bohater ginie w jednej z finałowych scen, nie przeszkodziło to Lee pojawić się jako Rocherfort w 1989 roku w "Powrocie muszkieterów". Jego bohater tłumaczy w filmie, że obrażenia, jakie odniósł w poprzedniej walce (w "Czterech muszkieterach), nie były śmiertelne.

"Mroczna strona Bonda"

W latach 70. Lee porzucił występy w horrorach. Wtedy otrzymał od kuzyna, Iana Fleminga, propozycję występu w "Doktorze No", gdzie miał wcielić się w postać tytułowego antagonisty Jamesa Bonda. Producenci filmu byli jednak szybsi i rola ta powędrowała do Josepha Wisemana. Honoru występu w Bondzie Lee dostąpił w 1974 roku, kiedy zagrał Francisco Scaramangę w "Człowieku ze złotym pistoletem". "Mroczna strona Bonda" - tak aktor mówił o postaci czarnego charakteru.

Pod koniec lat 70., zmęczony przyczepioną mu etykietką aktora od horrorów, aktor wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Jego pierwszym amerykańskim filmem był katastroficzny "Port lotniczy 77".

W 1978 roku wystąpił jako gospodarz "Saturday Night Live", który osiągnął trzecie miejsce pod względem oglądalności w historii tego programu. Na widowni siedział wówczas Steven Spielberg, który zaoferował Lee rolę w swym obrazie "1941".

W 1980 roku Lee odrzucił propozycję występu w parodii kina katastroficznego "Czy leci z nami pilot?". Rola dra Barry'ego Rumacka ostatecznie powędrowała do Lesliego Nielsena, a Lee do końca kariery uważał decyzję o nieprzyjęciu tej oferty za "wielką pomyłkę".

Lee jest jedynym aktorem, który grał zarówno Sherlocka Holmesa, jak i jego brata Mycrofta, a także królów: angielskiego Karola I i francuskiego Ludwika XVI. Był utalentowanym fechtmistrzem i honorowym członkiem trzech stowarzyszeń kaskaderskich.

W ostatnich latach życia Lee był stałym współpracownikiem Tima Burtona, u którego wystąpił w aż 5 filmach. Mimo iż w "Alicji w krainie czarów" tylko użyczał głosu postaci Jabberwocky'ego, reżyser uznał jego wkład za niezwykle istotny dla całego filmu, nazywając aktora "ikonicznym facetem". Po raz ostatni Lee pracował z Burtonem przy okazji "Mrocznych cieni" (2012), gdzie zagrał niewielką rolę kapitana statku. 

Tolkien i "Gwiezdne wojny"

Jego najbardziej znane role to: Saruman z filmowych trylogii "Władca Pierścieni" i "Hobbit" oraz Hrabia Dooku z "Gwiezdnych wojen".

Mimo iż jego bohater żył kilka tysięcy lat temu, Lee dostrzegał jego mroczne odbicia we współczesnym świecie. "Myślę, że zło, jakie istnieje dziś, niczym nie różni od tego, jakie można zobaczyć w Śródziemiu. Ludzie zawsze pożądają mocy i Saruman pragnie mocy Saurona" - wyjaśniał aktor. "Dla mnie nie jest on wyłącznie personifikacją zła, ale jest po prostu bardzo rzeczywisty" - dodawał.

W filmach fantasy przydawały mu się wojenne doświadczenia. Podczas kręcenia sceny śmierci Sarumana w "Powrocie króla", w której grający Grimę Brad Dourif miał go pchnąć sztyletem w plecy reżyser Peter Jackson zaczął tłumaczyć aktorom swoją wizję tej sceny. Lee odpowiedział: "Czy wiesz, jaki dźwięk wydaje osoba pchnięta w plecy? Ja wiem".

W jednym z wywiadów powiedział, że nie pójdzie na emeryturę. "Nie cierpię próżnować. Jak mawiał kochany Boris [Karloff, angielski aktor wcielający się w rolę Frankensteina i występujący w innych horrorach - przyp.red.], 'kiedy umrę, to chcę umrzeć z butami na nogach'".

Christopher Lee: Na starość heavy metal

Lee był także wielkim miłośnikiem heavy metalu. Fascynacja Lee tym gatunkiem muzycznym rozpoczęła się, gdy w 2004 roku, gdy został zaproszony do współpracy z włoskim zespołem Rhapsody of Fire, a następnie z amerykańskim Manowarem. Metal zainteresował go także ze względu na to, że jest stosunkowo nowym gatunkiem w historii muzyki. W 2010 roku na sklepowe półki trafił jego debiutancki album "Charlemagne: By The Sword And The Cross". Dwa lata później pojawiła się jego kontynuacja "Charlemagne: The Omens Of Death", do której muzykę zaaranżowali gitarzysta grupy Judas Priest - Richie Faulkner i basista Hedras Ramos.

Pierwszy singel z tego krążka - "Let legend mark me as the King" - został wydany 27 maja 2012, w dniu 90. urodzin Christophera Lee, co tym samym uczyniło go najstarszym wykonawcą muzyki metalowej na świecie.

Ostatnie trzy tygodnie życia spędził w londyńskim szpitalu na terenie Royal Borough of Kensington and Chelsea w związku z problemami oddechowymi i niewydolnością serca. Zmarł 7 czerwca 2015 roku. Na prośbę jego żony, byłej duńskiej modelki Birgit "Gitte" Kroncke (para miała córkę), informację o śmierci aktora podano z kilkudniowym opóźnieniem.

Zobacz też:

Ten film wywołał w Polsce skandal. Teraz okazuje się, że to nie koniec

Erotyczne sceny i śmiałe sesje? Tak zaczynała polska gwiazda

Niewiarygodne, do czego się posunął, by zdobyć sławę. Wstrząsające sceny

Był u szczytu sławy, gdy zniknął. Kariera zniszczona przez seks

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Christopher Lee

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL