"Behawiorysta". Remigiusz Mróz o Robercie Więckiewiczu: "Idealny"

Anna Kempys

Oprac.: Anna Kempys

Robert Więckiewicz ma na swym koncie wiele znakomitych ról
Robert Więckiewicz ma na swym koncie wiele znakomitych rólAKPA

Remigiusz Mróz i jego "Behawiorysta"

"Behawiorysta": Robert Więckiewicz w ekranizacji powieści Remigiusza Mroza

Robert Więckiewicz jest "idealny"

Nie zabiega o popularność, nie zależy mu na celebryckim życiu ani tanim poklasku. Sukcesem, czytaj uznaniem polskiej widowni, przyszło mu się cieszyć dopiero po czterdziestce. Wcześniej grał filmowe ogony i serialowe epizody, a nawet podkładał głos do... animowanych "Atomówek".

Pierwsze aktorskie kroki Więckiewicz stawiał już ponad dwie dekady temu, bo na początku lat 90., u Jerzego Skolimowskiego ("Ferdydurke"), Feliksa Falka ("Samowolka") i Władysława Pasikowskiego ("Psy II: Ostatnia krew"). Były to co prawda zaledwie epizody, ale czy można sobie wyobrazić, by zadebiutować u bardziej znaczących polskich reżyserów?
Nie zabiega o popularność, nie zależy mu na celebryckim życiu ani tanim poklasku. Sukcesem, czytaj uznaniem polskiej widowni, przyszło mu się cieszyć dopiero po czterdziestce. Wcześniej grał filmowe ogony i serialowe epizody, a nawet podkładał głos do... animowanych "Atomówek". Pierwsze aktorskie kroki Więckiewicz stawiał już ponad dwie dekady temu, bo na początku lat 90., u Jerzego Skolimowskiego ("Ferdydurke"), Feliksa Falka ("Samowolka") i Władysława Pasikowskiego ("Psy II: Ostatnia krew"). Były to co prawda zaledwie epizody, ale czy można sobie wyobrazić, by zadebiutować u bardziej znaczących polskich reżyserów?Monolith Filmsmateriały dystrybutora
Kolejne lata to już rozkwit talentu Więckiewicza. Początkowo musiał się co prawda zadowolić jeszcze drugoplanowymi występami w obrazach (znowu) Machulskiego ("Ile waży koń trojański?") oraz Saramonowicza i Koneckiego ("Lejdis"), a także w "Winie truskawkowym" Dariusza Jabłońskiego czy "Nigdy nie mów nigdy" Wojciecha Pacyny, ale widać było, że jest go coraz więcej na ekranie, twórcy się do niego przekonują i propozycje głównych ról to czysta formalność.
Kolejne lata to już rozkwit talentu Więckiewicza. Początkowo musiał się co prawda zadowolić jeszcze drugoplanowymi występami w obrazach (znowu) Machulskiego ("Ile waży koń trojański?") oraz Saramonowicza i Koneckiego ("Lejdis"), a także w "Winie truskawkowym" Dariusza Jabłońskiego czy "Nigdy nie mów nigdy" Wojciecha Pacyny, ale widać było, że jest go coraz więcej na ekranie, twórcy się do niego przekonują i propozycje głównych ról to czysta formalność.AKPA
I pewnie tkwiłby Więckiewicz na tym trzecim planie do tej pory, gdyby nie... Juliusz Machulski, który jako producent obrazu Tomasza Wiszniewskiego "Wszystko będzie dobrze" miał najpewniej wpływ na to, że główna rola trafiła do jego nowego ulubionego aktora. Za rolę wuefisty-pijaka, który pomaga nastoletniemu chłopcu w karkołomnym biegu do Częstochowy, artysta otrzymał nagrodę na festiwalu w Gdyni, ale ważniejsze było wówczas to, że w końcu pokazał jak ogromne możliwości w nim drzemią, a zarazem dał się poznać szerokiej widowni i środowisku filmowemu.

Rok 2007 w ogóle był dla aktora udany, bo oprócz kreacji u Wiszniewskiego zagrał też jedną z głównych ról w serialu "Odwróceni", a następnie w jego filmowej kontynuacji - "Świadku koronnym" (na zdjęciu z ekranową żoną - Małgorzatą Foremniak). Jego Jan "Blacha" Blachowski, nawrócony gangster, który stara się za wszelką cenę chronić swoją rodzinę, bardziej przypadł do gustu widzom niż policjant Sikora (Artur Żmijewski) w telewizyjnej i dziennikarz Kruk (Paweł Małaszyński) w filmowej wersji opartej na faktach historii.
I pewnie tkwiłby Więckiewicz na tym trzecim planie do tej pory, gdyby nie... Juliusz Machulski, który jako producent obrazu Tomasza Wiszniewskiego "Wszystko będzie dobrze" miał najpewniej wpływ na to, że główna rola trafiła do jego nowego ulubionego aktora. Za rolę wuefisty-pijaka, który pomaga nastoletniemu chłopcu w karkołomnym biegu do Częstochowy, artysta otrzymał nagrodę na festiwalu w Gdyni, ale ważniejsze było wówczas to, że w końcu pokazał jak ogromne możliwości w nim drzemią, a zarazem dał się poznać szerokiej widowni i środowisku filmowemu. Rok 2007 w ogóle był dla aktora udany, bo oprócz kreacji u Wiszniewskiego zagrał też jedną z głównych ról w serialu "Odwróceni", a następnie w jego filmowej kontynuacji - "Świadku koronnym" (na zdjęciu z ekranową żoną - Małgorzatą Foremniak). Jego Jan "Blacha" Blachowski, nawrócony gangster, który stara się za wszelką cenę chronić swoją rodzinę, bardziej przypadł do gustu widzom niż policjant Sikora (Artur Żmijewski) w telewizyjnej i dziennikarz Kruk (Paweł Małaszyński) w filmowej wersji opartej na faktach historii.materiały dystrybutora
Zaufał i polubił Więckiewicza na tyle, że w kolejnych filmach wciąż na niego stawiał (po "Vinci" aktor zagrał m.in. w wyreżyserowanym przez twórcę segmencie "Sushi", składającym się na nowelowy "Solidarność, Solidarność..."). Sęk w tym, że oprócz reżysera "Kilera" wciąż nikt inny nie chciał powierzyć głównej roli Więckiewiczowi.

Z tego powodu aktor po raz kolejny musiał się zadowolić zaledwie epizodami w "Fundacji" Filipa Bajona, telewizyjnej "Miłości w przejściu podziemnym" Janusza Majewskiego czy "Francuskim numerze" Roberta Wichrowskiego. Swego rodzaju szansą był udział w obrazie Łukasza Karwowskiego "Południe-Północ", gdzie artysta dostał aż pięć ról (Zakonnik / Kleń / Grzybiarz / Tirowiec / Maniek), ale nawet wówczas "pierwsze skrzypce" grali Agnieszka Grochowska i podobnie jak w "Vinci" (już dużo bardziej znany) Borys Szyc.
Zaufał i polubił Więckiewicza na tyle, że w kolejnych filmach wciąż na niego stawiał (po "Vinci" aktor zagrał m.in. w wyreżyserowanym przez twórcę segmencie "Sushi", składającym się na nowelowy "Solidarność, Solidarność..."). Sęk w tym, że oprócz reżysera "Kilera" wciąż nikt inny nie chciał powierzyć głównej roli Więckiewiczowi. Z tego powodu aktor po raz kolejny musiał się zadowolić zaledwie epizodami w "Fundacji" Filipa Bajona, telewizyjnej "Miłości w przejściu podziemnym" Janusza Majewskiego czy "Francuskim numerze" Roberta Wichrowskiego. Swego rodzaju szansą był udział w obrazie Łukasza Karwowskiego "Południe-Północ", gdzie artysta dostał aż pięć ról (Zakonnik / Kleń / Grzybiarz / Tirowiec / Maniek), ale nawet wówczas "pierwsze skrzypce" grali Agnieszka Grochowska i podobnie jak w "Vinci" (już dużo bardziej znany) Borys Szyc.AKPA
W kolejnych latach pojawiał się w bardziej uznanych produkcjach, m.in. w filmach "Pół serio" i "Ciało" duetu Konecki-Saramonowicz czy "Pieniądze to nie wszystko" i "Superprodukcja" Juliusza Machulskiego, ale wciąż były to role drugo- i trzecioplanowe. Nieco poważniejszym aktorskim wyzwaniem okazała się kreacja Roberta "Cumy" Cumińskiego w kryminale "Vinci". Wciąż nieznanemu szerszej widowni aktorowi powierzył ją wspomniany już Machulski, który w trakcie pracy nad dwoma poprzednimi produkcjami widocznie dostrzegł talent w zbliżającym się wówczas do czterdziestki artyście.
W kolejnych latach pojawiał się w bardziej uznanych produkcjach, m.in. w filmach "Pół serio" i "Ciało" duetu Konecki-Saramonowicz czy "Pieniądze to nie wszystko" i "Superprodukcja" Juliusza Machulskiego, ale wciąż były to role drugo- i trzecioplanowe. Nieco poważniejszym aktorskim wyzwaniem okazała się kreacja Roberta "Cumy" Cumińskiego w kryminale "Vinci". Wciąż nieznanemu szerszej widowni aktorowi powierzył ją wspomniany już Machulski, który w trakcie pracy nad dwoma poprzednimi produkcjami widocznie dostrzegł talent w zbliżającym się wówczas do czterdziestki artyście.AKPA
Po obiecującym początku, przyszło jednak sześć lat, w ciągu których nie pojawiły się dla młodego aktora żadne interesujące filmowe propozycje. 

W efekcie Więckiewicz godził się na takie role, jak: robotnik w produkcji "Poznań 56" Filipa Bajona, "Goryl" w "Amoku" Natalii Korynckiej-Gruz, Kozak w "Ogniem i mieczem" Jerzego Hoffmana czy wreszcie patolog przeprowadzający sekcję zwłok w "Sezonie na leszcza" Bogusława Lindy. 

Przyjmował też propozycje serialowych epizodów w popularnych: "Samym Życiu", "M jak miłość" czy "Na dobre i na złe".
Po obiecującym początku, przyszło jednak sześć lat, w ciągu których nie pojawiły się dla młodego aktora żadne interesujące filmowe propozycje. W efekcie Więckiewicz godził się na takie role, jak: robotnik w produkcji "Poznań 56" Filipa Bajona, "Goryl" w "Amoku" Natalii Korynckiej-Gruz, Kozak w "Ogniem i mieczem" Jerzego Hoffmana czy wreszcie patolog przeprowadzający sekcję zwłok w "Sezonie na leszcza" Bogusława Lindy. Przyjmował też propozycje serialowych epizodów w popularnych: "Samym Życiu", "M jak miłość" czy "Na dobre i na złe".AKPA
Za granicą doceniono Więckiewicza po raz pierwszy w 2011 roku, kiedy "W ciemności" Agnieszki Holland otrzymało nominację do Oscara.

Leopold Socha, w którego wciela się Więckiewicz, to Polak, który w czasie II wojny światowej uratował grupę Żydów, przechowując ich w kanałach przez 14 miesięcy. Socha na początku nie robił tego bezinteresownie, jednak, gdy Żydom zabrakło pieniędzy, nie przestał ich chronić.

"Nie zadawałem sobie pytania, dlaczego Leopold Socha się zmienia. Nie wierzę w cudowne przemiany. Nie można odciąć się nagle od poprzedniego życia, to jest zawsze jakiś proces. Pomyślałem sobie, a Agnieszka Holland mnie w tym poparła, że najlepiej byłoby dla tej postaci, gdyby nie dało się znaleźć jednego, decydującego momentu przemiany" - tłumaczył Więckiewicz.
Za granicą doceniono Więckiewicza po raz pierwszy w 2011 roku, kiedy "W ciemności" Agnieszki Holland otrzymało nominację do Oscara. Leopold Socha, w którego wciela się Więckiewicz, to Polak, który w czasie II wojny światowej uratował grupę Żydów, przechowując ich w kanałach przez 14 miesięcy. Socha na początku nie robił tego bezinteresownie, jednak, gdy Żydom zabrakło pieniędzy, nie przestał ich chronić. "Nie zadawałem sobie pytania, dlaczego Leopold Socha się zmienia. Nie wierzę w cudowne przemiany. Nie można odciąć się nagle od poprzedniego życia, to jest zawsze jakiś proces. Pomyślałem sobie, a Agnieszka Holland mnie w tym poparła, że najlepiej byłoby dla tej postaci, gdyby nie dało się znaleźć jednego, decydującego momentu przemiany" - tłumaczył Więckiewicz.AKPA
Nie mniejszym wyzwaniem była kolejna "wielka" rola Więckiewicza. W filmie Andrzeja Wajdy "Wałęsa. Człowiek z nadziei" wcielił się w tytułowego bohatera.

- Dostałem od produkcji parę stron bon motów Wałęsy w stylu: 'Jestem za, a nawet przeciw' czy 'Ja zawsze myślę to, co mówię'. Chodziło o to, by wpleść je, kiedy nadarzy się okazja - opowiadał aktor.

Pomogła mu też świetna charakteryzacja. Na planie nosi oryginalny sweter Wałęsy, który został wypożyczony z Muzeum Solidarności w Gdańsku i przysporzył aktorowi nieco kłopotu. Nie tylko był bardzo ciasny, nie tylko gryzł, ale był też pilnowany przez dwóch ochroniarzy, którzy dbali o to, by eksponat w nienaruszonym stanie przetrwał filmową przygodę.

Ostatnią znaczącą kreacja aktorską Więckiewicza pozostaje rola w ekranizacji "Pod Mocnym Aniołem" Jerzego Pilcha w reżyserii Wojtka Smarzowskiego.

- Od początku zdawałem sobie sprawę z rangi wyzwania. Wiedziałem, że to nie będzie spacer, natomiast powiem szczerze, że skala tego przedsięwzięcia przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Dopiero w momencie zetknięcia się z materiałem przed kamerą, zrozumiałem, że jest to coś, co wykracza poza wszystko, co dotychczas zrobiłem. Udział w tym filmie i ta cała półroczna przygoda były dla mnie czymś więcej niż tylko zagraniem roli - przyznawał aktor.
Nie mniejszym wyzwaniem była kolejna "wielka" rola Więckiewicza. W filmie Andrzeja Wajdy "Wałęsa. Człowiek z nadziei" wcielił się w tytułowego bohatera. - Dostałem od produkcji parę stron bon motów Wałęsy w stylu: 'Jestem za, a nawet przeciw' czy 'Ja zawsze myślę to, co mówię'. Chodziło o to, by wpleść je, kiedy nadarzy się okazja - opowiadał aktor. Pomogła mu też świetna charakteryzacja. Na planie nosi oryginalny sweter Wałęsy, który został wypożyczony z Muzeum Solidarności w Gdańsku i przysporzył aktorowi nieco kłopotu. Nie tylko był bardzo ciasny, nie tylko gryzł, ale był też pilnowany przez dwóch ochroniarzy, którzy dbali o to, by eksponat w nienaruszonym stanie przetrwał filmową przygodę. Ostatnią znaczącą kreacja aktorską Więckiewicza pozostaje rola w ekranizacji "Pod Mocnym Aniołem" Jerzego Pilcha w reżyserii Wojtka Smarzowskiego. - Od początku zdawałem sobie sprawę z rangi wyzwania. Wiedziałem, że to nie będzie spacer, natomiast powiem szczerze, że skala tego przedsięwzięcia przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Dopiero w momencie zetknięcia się z materiałem przed kamerą, zrozumiałem, że jest to coś, co wykracza poza wszystko, co dotychczas zrobiłem. Udział w tym filmie i ta cała półroczna przygoda były dla mnie czymś więcej niż tylko zagraniem roli - przyznawał aktor. AKPA

"Iluzjonista" i "Ekstremista": Będą ekranizacje?

Remigiusz Mróz jest autorem bestsellerowych powieści
Remigiusz Mróz jest autorem bestsellerowych powieściAKPA
Newseria Lifestyle/informacja prasowa
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?