Reklama

Reklama

90-letni gwiazdor "Star Trek" poleciał w kosmos!

William Shatner, 90-letni aktor i gwiazda serialu "Star Trek", dotarł w środę do granicy przestrzeni kosmicznej na pokładzie rakiety New Shapard należącej do Blue Origin. Tym sposobem stał się najstarszym astronautą.

William Shatner poleciał w kosmos

Był to drugi udany komercyjny lot tej rakiety. Po odłączeniu się od kapsuły z pasażerami New Shepard samodzielnie powróciła do portu kosmicznego Blue Origin w Teksasie. Udane lądowanie zaliczyła też kapsuła z kanadyjskim aktorem i trzema innymi pasażerami.

Lot trwał ok. 10 minut, a pasażerowie spędzili w stanie nieważkości około trzech minut.

Wcześniej najstarszym pasażerem lotów kosmicznych była 82-letnia pilotka Wally Funk, która poleciała na pokładzie New Shepard w lipcu tego roku.



Lot NS-18 miał odbyć się we wtorek, ale został przesunięty na środę ze względu na prognozę pogody, przewidującą we wtorek mocny wiatr.

Należąca do Jeffa Bezosa firma podróży kosmicznych, Blue Origin, zaprosiła Shatnera do wzięcia udziału w pełni zautomatyzowanym locie na skraj przestrzeni kosmicznej. Bezos, który jest fanem "Star Trek", był pierwszym pasażerem swojego komercyjnego statku kosmicznego, używającego tej samej rakiety, trzy miesiące temu.

Reklama

We wtorek wieczorem Shatner zapowiedział na Twitterze specjalny wpis, który ukazał się w chwili, gdy on sam był już w przestrzeni kosmicznej. "Nie wiem, jak mnie widzi świat, ale dla siebie samego jestem tylko chłopcem bawiącym się na brzegu morza, cieszącym się bieżącą chwilą, a potem znajdującym gładszy kamyk lub muszlę ładniejszą niż zazwyczaj, podczas gdy wielki ocean prawdy rozpościera się, nieodkryty, tuż przede mną".

Kanadyjski aktor stał się znany dzięki serialowi "Star Trek", którego odcinki w tzw. oryginalnej serii zaczynają się od czytanego przez Shatnera wprowadzenia. "Przestrzeń: ostateczna granica. To historia podróży statku Enterprise. Pięcioletnia misja: eksploracja nowych światów, poszukiwania nowych form życia i nowych cywilizacji. Śmiałe podróże tam, dokąd jeszcze żaden człowiek nie podążał".

William Shatner: Gwiazdor "Star Trek"

Gdyby spojrzeć wstecz na karierę Williama Shatnera, to bez cienia przesady można byłoby stwierdzić, że widzowie kojarzą go przede wszystkim z rolą kapitana Jamesa T. Kirka w serialu i filmach z serii "Star Trek". Nie będzie też przesadą stwierdzenie, że to właśnie ta kreacja aktorska sprawiła, że Shatner przeszedł do historii telewizji i kina. Tym bardziej zaskakujące jest wyznanie aktora, który ujawnił, że nie widział ani jednego swojego występu w serialu. A filmów z serii "Star Trek" też unikał.

"Nigdy nie oglądałem 'Star Treka'. Jest wiele odcinków, których nie znam. Jest kilka filmów, których nie znam. Jest to dla mnie zbyt bolesne. Nie podoba mi się, co robię. Nie podoba mi się, jak wyglądam" - wyznał 90-letni aktor w wywiadzie dla magazynu "People". Jest jednak jeden film z kultowej serii, który William Shatner obejrzał. To "Star Trek V: Ostateczna granica", którego był reżyserem. "Reżyserowałem ten film, więc musiałem go obejrzeć" - powiedział.

W tym samym wywiadzie William Shatner odniósł się do popularności cyklu "Star Trek" i tego, dlaczego seria wciąż ma wiernych fanów, którzy oglądają kolejne produkcje z tej serii. W ubiegłym roku swoją premierę miał następny "startrekowy" serial: "Star Trek: Picard". Zdaniem aktora widzowie szukają w "Star Treku" pocieszenia.

Czytaj więcej: William Schatner: Końskie nasienie w ramach ugody rozwodowej!

"Jesteśmy na skraju wyginięcia. Sami się zatruwamy. Ziemia przetrwa, a ten niewielki nowotwór, ludzkość, która na niej żyje, zginie w ten sam sposób, jak giną zarazki za sprawą gorączki. Matka Ziemia się nas pozbędzie, bo jesteśmy zarazą. A wcale nie musimy nią być. Spokojnie możemy połączyć się z resztą życia, które dotarło tu do Ziemi" - stwierdził filozoficznie aktor.


INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Blue Origin | Star Trek | William Shatner

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje