Reklama

Reklama

Marcin Daniec przesunął występ, aby obejrzeć mecz

Czego nie zrobi prawdziwy kibic, żeby obejrzeć mecz? Marcin Daniec przesunął godzinę swojego występu. "Powiedziałem organizatorom: zagram, ale najpóźniej o godz. 18:00, tak, abym zdążył na mecz Polska - Irlandia" - opowiada satyryk.

Czego nie zrobi prawdziwy kibic, żeby obejrzeć mecz? Marcin Daniec przesunął godzinę swojego występu. "Powiedziałem organizatorom: zagram, ale najpóźniej o godz. 18:00, tak, abym zdążył na mecz Polska - Irlandia" - opowiada satyryk.
Mecze polskich piłkarzy to dla Marcina Dańca świętość /Podlewski /AKPA

"Występ w dniu meczu miałem zaplanowany wcześniej. Zgodziłem się, ale zapowiedziałem organizatorom, że mogę grać tylko wcześniej, o godz. 18:00, tak, żebym zdążył na mecz Polska - Irlandia" - mówi Daniec, zapalony kibic.

Mecz, zwłaszcza końcówka, kosztował satyryka sporo nerwów. "Nie krzyczałem, co prawda tak, jak Tomasz Zimoch podczas relacji z meczu Widzew - Broendby: 'Panie Turek, kończ pan ten mecz', ale sędziemu z Turcji przydałyby się okulary" - utyskiwał Daniec na brutalną grę Irlandczyków i słabą, jego zdaniem, reakcję sędziego.

Reklama

"Wszystko skończyło się dobrze, ale po raz pierwszy usłyszałem od żony, która oglądała mecz z córką: jaka ciężka jest dola kibica... Ona doszła do tego po iluś tam latach, a ja mam to na co dzień" - opowiada satyryk.

Daniec, kibic Wisły Kraków, chwaląc Roberta Lewandowskiego i Grzegorza Krychowiaka ("on niedługo zagra w Realu!") nie mógł pominąć piłkarza Wisły Kraków, Krzysztofa Mączyńskiego. "Zbierał krytyczne recenzję, ale w ostatnich meczach ze Szkocją i Irlandią zagrał super" - podkreślił.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Marcin Daniec

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy