Reklama

Reklama

Barbara Kurdej-Szatan: Co z przyszłością aktorki?

Menedżer Barbary Kurdej-Szatan, Dominik Borkowicz, zdradził w rozmowie z "Faktem", jak wyglądają najbliższe plany aktorki.

Barbara Kurdej-Szatan

"Jest zaplanowanych kilka rzeczy na przyszłość, ale teraz ciężko określić, czy coś się będzie zmieniało i jaka będzie wola podmiotów, z którymi trwają dyskusje. Czas pokaże, jak się ukształtuje sytuacja" - powiedział "Faktowi" Borkowicz.

Barbara Kurdej-Szatan: Dlaczego wyleciała z TVP?

Przypomnijmy, że we wtorkowy wieczór aktorka straciła pracę w serialu "M jak miłość" , bo - jak stwierdził na Twitterze prezes TVP Jacek Kurski: "w Telewizji Polskiej nie może być miejsca dla osób, które szkalują i wyzywają obrońców naszych granic".

Wyrzucenie aktorki z TVP ma związek z opublikowanym przez nią na Instagramie wpisie (który później usunęła). "KUR** !!!!!!!!!! Ku**aaaaa !!!!!!!!!!!!!!!! Co tam się dzieje !!!!!!!! To jest ku**a "straż graniczna" ????? "Straż" ?????????? To są maszyny bez serca bez mózgu bez NICZEGO !!!Maszyny ślepo wykonujące rozkazy !!!!! Ku**a !!!!!! Jak tak można !!!!!!! Boli mnie serce boli mnie cała klatka piersiowa trzęsę się i ryczę !!!!!!! Mordercy !!!!! Chcecie takiego rządu wciąż ????? Który zezwala na takie rzeczy wręcz rozkazuje tak się zachowywać ??????? Ku**aaaaaaaaa !!!!!!!!" - napisała Kurdej-Szatan.

Reklama

Tymi słowami aktorka opatrzyła krótki materiał wideo, na którym widać, jak funkcjonariusze Straży Granicznej powstrzymują grupę imigrantów przed nielegalnym przekroczeniem granicy Polski. W tej grupie są też dzieci. Aktorka przeprosiła później w mediach społecznościowych za... "niestosowny język i przekleństwa".
 

Około północy z wtorku na środę, czyli już po tym, gdy Jacek Kurski publicznie "zwolnił ją" z roli Joanny w serialu "M jak miłość", Kurdej-Szatan postanowiła przeprosić funkcjonariuszy Straży Granicznej, których wcześniej nazwała "maszynami bez serca i mózgu" oraz "mordercami". 

Barbara Kurdej-Szatan przeprasza

W najnowszym oświadczeniu napisała: "Odnosząc się do nagłośnionej sprawy mojej emocjonalnej reakcji i ogromnego oburzenia w sprawie sytuacji na granicy z Białorusią, chciałabym jeszcze raz podkreślić, że moje słowa dotyczyły konkretnej sytuacji przedstawionej na nagraniu. W swojej wypowiedzi, za której wulgarne słownictwo przeprosiłam, odniosłam się krytycznie wyłącznie do tego, co zobaczyłam wówczas na filmiku opublikowanym w sieci. Chciałabym podkreślić z całą mocą, że szanuję ciężką pracę wszystkich służb mundurowych i doceniam ich wysiłki, żeby zapewnić nam bezpieczeństwo. Przepraszam przedstawicieli Straży Granicznej, których mogły urazić moje słowa wypowiedziane zbyt szybko i w emocjach".

W obronie aktorki postanowiła stanąć Krystyna Janda.

"Jestem przerażona i wstrząśnięta komentarzami ludzi. Stopień chamstwa, wulgarności, podłości i okrucieństwa jaki zaprezentowali przeciwko pani Kurdej-Szatan internauci, z powodu Jej słusznych, naturalnych i zwyczajnie ludzkich emocji na widok krzywdy i niesprawiedliwości jest nieprawdopodobna. To już straciło wszelką miarę człowieczeństwa" - napisała na swym profilu na Facebooku Krystyna Janda.

"Wycie radości z Jej " upadku" i piramida ujadań na temat głupoty artystów, szał szczęścia za kary które Ją spotykają i przechodzące wyobrażenia złe życzenia, obezwładniają i odbierają wszelką nadzieję na lepsze jutro. Przy czym nie ma słowa o słuszności Jej oburzenia, o poparciu Jej niezgody na traktowanie ludzi a w szczególności dzieci na granicy wschodniej. Smutne. Dla nas wszystkich. Czarna perspektywa dla naszego 'wspólnego domu'" - dodała aktorka.

Czytaj więcej:

Okrutna nagość w polskim filmie?

Znamy zwycięzcę programu "Twoja Twarz Brzmi Znajomo"!

"Milionerzy": Polonista poległ na pierwszym pytaniu!

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Barbara Kurdej-Szatan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje