Reklama

Reklama

Barbara Kurdej-Szatan wyrzucona przez Kurskiego z TVP! Usunięta też z "M jak miłość"

Barbara Kurdej-Szatan została przez prezesa Telewizji Polskiej wyrzucona z TVP. Jacek Kurski oświadczył, że aktorka nie wystąpi już w "premierowych" odcinkach serialu "M jak miłość". To konsekwencja jej niedawnej wypowiedzi pod adresem funkcjonariuszy Straży Granicznej.

Barbara Kurdej-Szatan

We wtorek, 9 listopada, wieczorem Prezes Zarządu Telewizji Polskiej Jacek Kurski napisał na Twitterze: "Obrona polskiej granicy pokazuje, jak cenna jest praca polskich służb i wojska. W Telewizji Polskiej nie może być miejsca dla osób, które szkalując i wyzywając obrońców naszych granic, same postawiły się poza wspólnotą aksjologiczną Polaków". Po tym wstępie poinformował, że "B. Kurdej-Szatan nie będzie już więcej premierowo występować w TVP. Ze względu na wcześniej nagrany cykl, ostatni odcinek serialu z jej udziałem wyemitowany zostanie 6.12 br.".

Reklama

Barbara Kurdej-Szatan o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej

Przypomnijmy, że Barbara Kurdej-Szatan w "M jak miłość" od 2014 roku wciela się w rolę Joanny Chodakowskiej (wcześniej Tarnowskiej). To ostatnia produkcja dla Telewizji Polskiej, w której bierze udział. A było ich wiele. W TVP współprowadziła m.in programy "Kocham cię, Polsko", "The Voice of Poland", "The Voice Kids" i "Dance Dance Dance".

Decyzja TVP o zakończeniu współpracy z Barbarą Kurdej-Szatan jest pokłosiem niedawnej emocjonalnej wypowiedzi aktorki na Instagramie. Odnosząc się do sytuacji emigrantów koczujących na granicy polsko-białoruskiej, nazwała ona funkcjonariuszy Straży Granicznej: "maszynami bez mózgu, bez serca, ślepo wykonującymi rozkazy" oraz "mordercami".

Aktorka przeprosiła później za tę reakcję słowami: "Jestem matką dwójki małych dzieci. Nie jestem w stanie patrzeć na cierpienie, dzieci w szczególności. Nie akceptuję takiego świata i nie zaakceptuję nigdy. Moje emocje, gdy oglądam to nagranie, nie zmienią się... ale przepraszam za niestosowny język i przekleństwa".

Przed jej przeprosinami sieć Play, w której reklamach występuje Kurdej-Szatan, wystosowała oświadczenie, w którym odcina się od jej "osobistych poglądów". Ponadto 8 listopada Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła dochodzenie w sprawie znieważenia przez aktorkę funkcjonariuszy Straży Granicznej, wykonujących czynności służbowe na granicy polsko-białoruskiej.

Trzy godziny po tym, gdy okazało się, że aktorka straciła pracę w serialu "M jak miłość" , bo - jak stwierdził na Twitterze prezes TVP Jacek Kurski: "w Telewizji Polskiej nie może być miejsca dla osób, które szkalując i wyzywając obrońców naszych granic" - Barbara Kurdej-Szatan opublikowała na Instagramie i Facebooku oświadczenie. Zakomunikowała, że w swoim niesławnym poście "odniosła się krytycznie" do tego, co zobaczyła na filmiku opublikowanym w sieci", a tak naprawdę "szanuje ciężką pracę wszystkich służb mundurowych i docenia ich wysiłki, żeby zapewnić nam bezpieczeństwo".

W tym najnowszym oświadczeniu napisała: "Odnosząc się do nagłośnionej sprawy mojej emocjonalnej reakcji i ogromnego oburzenia w sprawie sytuacji na granicy z Białorusią, chciałabym jeszcze raz podkreślić, że moje słowa dotyczyły konkretnej sytuacji przedstawionej na nagraniu. W swojej wypowiedzi, za której wulgarne słownictwo przeprosiłam, odniosłam się krytycznie wyłącznie do tego, co zobaczyłam wówczas na filmiku opublikowanym w sieci. Chciałabym podkreślić z całą mocą, że szanuję ciężką pracę wszystkich służb mundurowych i doceniam ich wysiłki, żeby zapewnić nam bezpieczeństwo. Przepraszam przedstawicieli Straży Granicznej, których mogły urazić moje słowa wypowiedziane zbyt szybko i w emocjach".

Czytaj więcej:

"Rolnik szuka żony": Kamila już wybrała? "Tata nie będzie zadowolony"

Gwiazda polskiego kabaretu walczy z nowotworem

Kożuchowska znowu w łóżku z Karolakiem! "To musi być miłość" 

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje