Reklama

"Słabsze ogniwo": Przez dziurę w płocie [recenzja]

Kadr z filmu "Słabsze ogniwo" /materiały prasowe

Joaquín Del Paso bierze na cel katolickie szkoły, toksyczne wzorce męskości, nienaruszalną hierarchię różnic klasowych. "Słabsze ogniwo" ma siłę krytyczną, ma też pewną tajemniczość i nastrój grozy, kreślone całkiem zręczną ręką.

"Słabsze ogniwo": Elitarny obóz integracyjny

Krajobraz jest sielski i łagodny. Wieś leży u podnóża góry z lodowym wierzchołkiem, w otoczeniu łąk i zagajników. Podjeżdża autokar, wysypuje się z niego grupa dzieciaków. Kolonie letnie? Szkolna wycieczka? Blisko - to obóz integracyjny elitarnej szkoły katolickiej dla chłopców. Wychowawcy jasno formułują cel wyjazdu: "Mają z was wyrosnąć silni mężczyźni z zasadami, których trudno zastraszyć". Prowadzą do tego trzy kroki, tak zwane 3xP: postawa, punktualność, pokuta. Nie ma co, zapowiada się przednia zabawa...

Na wycieczce obowiązują sztywne reguły, jedna z nich mówi o tym, że nie można oddalać się od obozu. Warunki życia lokalsów są rozpaczliwe. Region wokół jest niebezpieczny. Było kilka incydentów. Dla własnego bezpieczeństwa lepiej mieć oczy otwarte. Jakie to incydenty? Nikt chłopakom tego nie tłumaczy. Kiedy znajdują dziurę w siatce otaczającej obóz, wybucha panika i pojawiają się podejrzenia. Może mieszkańcy wioski to narkotykowi baroni, którzy porywają dzieci? A może to sprawka pogańskich duchów? Kiedyś na tych terenach odbywały się konkwisty. Ziemia przesiąknięta jest krwią zmasakrowanych Azteków.

Reklama

Takie wejście zapowiada coś z pogranicza folk horroru i slashera, atmosfera grozy narasta, ale Del Paso szybko porzuca te tropy. Bardziej niż zło tajemnicze i nadprzyrodzone interesuje go dyskusja na temat roli w tkance społecznej, jaka zostaje narzucona chłopcom. Głównym tematem "Słabszego ogniwa" jest tak naprawdę wychowanie. Zwłaszcza w odniesieniu do patriarchalno-mizoginicznych schematów wpajanych, co najmniej, od szkoły podstawowej.

"Słabsze ogniwo" jak "Władca much"?

Motyw ten poniekąd przywodzi na myśl "Władcę much" Williama Goldinga. U Del Paso nie ma może bezludnej wyspy, ale działają te same mechanizmy. Dzieci z dobrych domów zostają wyrwani ze swojego naturalnego środowiska. W obliczu niebezpieczeństwa przyjmują postawę ofensywną, ustanawiają hierarchię władzy w obrębie grupy. Najsilniejsi chcą dominować nad słabszymi. Pojawia się rasizm, homofobia, struktura terroru. Dzieci rozładowują lęki w sadystycznych aktach. Ci, którzy zostają przez większość uznani za innych, płacą najwyższą cenę. Narasta podział, zaczyna się piekło.

Na obozie takie zachowania są usprawiedliwiane, wręcz mile widziane, emocjami dzieci zarządzają wychowawcy. To oni pod pozorem słusznych prawd i wartości wpajają im nienawiść. Napuszczają na siebie dojrzewających i buzujących hormonami chłopców, zachęcają do przemocy, jednocześnie utwierdzają ich w poczuciu wyższości. Jednym z głównych punktów wyjazdu za miasto jest akt pozornego altruizmu i fałszywej pomocy: bogate i uprzywilejowane dzieci składają darowiznę w biednej wiosce. To mistrzowski trik opiekunów - maskują linie podziału klasowego szczytną ideologią. W rzeczywistości utrwalają porządek oparty o status i wyzysk.

"Słabsze ogniwo" to opowieść o indoktrynacji. To obraz systemu edukacji opartego na narzędziach upokorzenia i nadzoru, które zatruwają młode umysły. Del Paso zależy na postawieniu w filmie bardzo konkretnej tezy, ale nie zapomina o aspekcie narracji i formy filmowej. Struktura fabularna w gruncie rzeczy pełna jest podtekstów i niedopowiedzeń. Pojawia się tu element napięcia i grozy jak w rasowym thrillerze, reżyser konsekwentnie się tego trzyma, aż do finału. Koniec przynosi nieuchronną eskalację. "Chodźmy zapolować!" - pada z ust jednego z opiekunów, granego przez Jacka Poniedziałka. Drapieżniki wyruszają na łowy. Jak to zwykle w życiu bywa, słabszymi i mniejszymi zwierzętami są ci biedni. Polują bogaci.

Wspomniałem już o występie Jacka Poniedziałka. To jeden z kilku polskich akcentów w meksykańskiej produkcji. Del Paso studiował w łódzkiej filmówce. Polska dorzuciła się do produkcji. Najbardziej rzuca się tu jednak w oczy występ polskiego aktora, który wcielił się w rolę profesora Sztuhra, jednego z opiekunów. Poniedziałek daje popis. Budzi niepokój, wprowadza do historii aspekt nieprzewidywalności, ale przy tym nie zawłaszcza całych scen dla siebie. Pozostawia miejsce dla nastoletnich aktorów nieoswojonych jeszcze z kamerą, to oni grają tu główne skrzypce. To właśnie między nimi dzieje się coś autentycznego, co pozostaje w pamięci. 

7/10

"Słabsze ogniwo", reż. Joaquín Del Paso, Meksyk, Polska 2021, dystrybutor: Aurora Films, premiera: 8 lipca 2022 roku.

Zobacz też:

"Ennio": Zagraj to jeszcze raz, Ennio [recenzja]

"Głupcy": Splątane stany miłości [recenzja]

"Elvis": Magnetyzm, charyzma, talent, look [recenzja]

"Powodzenia, Leo Grande": Kino, które łamie seksualne tabu [recenzja]

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Słabsze ogniwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL