Trójka kobiet spędza lato w położonym gdzieś na prowincji renesansowym pałacu z ogrodem. Jego mury zapewniają cień przed spiekotą, a stworzone we wnętrzach warunki bytowe zdają się zaspokajać wszelkie potrzeby lokatorek. Mogę one poświęcać się sesjom samorozwoju, nauce języków i afirmacji codzienności, żyjąc w rytmie wyznaczanym przez dobiegający z głośników głos tajemniczej mentorki. Miejsce wydaje się być rajem, jednak uporządkowana i idealnie zaplanowana rzeczywistość obwarowana jest ograniczeniami, w tym najważniejszym: zakazem wyjścia poza obręb posesji.
Kiełkujące w umysłach M (Magdalena Fejdasz-Hanczewska), D (Daniela Komędera) i H (Helena Ganjalyan) pytanie o to, co kryje się za pałacowym murem, z każdym dniem staje się coraz bardziej natarczywe. I sprawia, że kobiety zaczynają wplatać w wellnessową codzienność elementy przygotowań do ucieczki.
"Glorious Summer": takiego filmu nie było w polskim kinie
Takiego filmu nie było w polskim kinie od czasów... "Seksmisji" Juliusza Machulskiego. Reżyserski duet Helena Ganjalyan i Bartosz Szpak, podobnie jak w klasyku polskiej komedii, zabiera widzów do świata pozbawionego mężczyzn. Jednak, w przeciwieństwie do Machulskiego, nie interesuje ich bynajmniej humorystyczny, ani nawet socjologiczny wymiar takiej wizji przyszłości. Jest ona jedynie tłem filmowego eksperymentu, który przywodzi na myśl "Piknik pod wiszącą skałą" Petera Weira, "Niewinność" Lucile Hadžihalilović czy wreszcie "Kieł" Yorgosa Lathimosa i zapoczątkowaną przez niego kilkanaście lat temu grecką nową falę.
Scenariusz "Glorious Summer" jest rozwinięciem pomysłu na spektakl, który twórcy zrealizowali online podczas pandemii. Otoczony murem pałac nie wydaje się być jednak azylem chroniącym gości przed epidemią. Co jakiś czas na horyzoncie widać błyski, a do uszu mieszkanek pałacu dobiegają odgłosy wybuchów. Jednak to, co się tam dzieje, pozostaje w sferze ekranowych niedopowiedzeń. Zaś w prowadzonych przez bohaterki ukradkiem rozmowach o potrzebie wyjścia na zewnątrz, trudno dopatrzyć się lęków przed ewentualnymi zagrożeniami. Góruje ciekawość nieznanego i potrzeba zmiany, wskazująca na zmęczenie rutyną dobrobytu. Planowana ucieczka, podobnie jak wszystkie inne codzienne czynności, musi zostać dopracowana do perfekcji.
"Gloroius Summer": szkoda, że nie ostrzej i odważniej
Pięknie, a zarazem niepokojąco sfilmowaną na taśmie 16mm przez autora zdjęć Tomasza Woźniczkę opowieść o raju, w którym ceną za komfort jest rezygnacja z własnej podmiotowości i potrzeb, ogląda się jak pełne pasji stylistyczne ćwiczenie. Kompozycji kadru towarzyszy choreograficzna perfekcja, precyzja detalu i świadomość aktorskich środków wyrazu mające swoje korzenie w teatralno-tanecznym doświadczeniu twórców. Niestety hipnotyczna mantra w wykonaniu aktorskiego tercetu, choć początkowo intrygująca, okazuje się zbyt wątła jako dramaturgiczny kręgosłup całości.
Mający światową premierę na prestiżowym amerykańskim festiwalu SXSW i nagrodzony na 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni Szafirowymi Lwami dla najlepszego filmu w konkursie "Perspektywy" debiut Heleny Ganjalyan i Bartosza Szpaka to propozycja oryginalna jeśli chodzi o rodzime kino. Jednocześnie jednak bezpiecznie eksplorująca tropy obecne w europejskiej kinematografii artystycznej od lat. Że można ostrzej, odważniej, a nade wszystko zabawniej, udowadniają będący dziś gwiazdą światowego formatu Lanthimos czy Jessica Hausner.
Aspirujący do miana filmu-zagadki "Glorious Summer" z pewnością byłby ciekawszy, gdyby twórcy wzorem swoich bohaterek nie bali się wyjrzeć za okalający ich filmową rzeczywistość mur.
6,5/10
"Glorious Summer", reż, Polska 2025, dystrybutor: Galapagos Films, premiera kinowa: 20 lutego 2026 roku.











