Reklama

"Paryż, 13. dzielnica": Do widzenia, do jutra [recenzja]

Kadr z filmu "Paryż, 13. dzielnica" /materiały prasowe

Anne Ernaux w swoim opus magnum, głośnych "Latach", notowała: "Uratować coś z czasu, w którym się już nigdy nie będzie". O tym właśnie opowiada Jacques Audiard w filmie "Paryż, 13. dzielnica" - o ratowaniu czasu danego tylko na chwilę, podarowanego raz w życiu. Kino jest zapisem trwania, pomnikiem ulotności zdarzeń.

"Paryż, 13. dzielnica": Miłość i seks w wielkim mieście

To trochę inny, lżejszy Audiard, niż ten znany ze swoich mrocznych, celnych wiwisekcji socjalnych - "Proroka" czy "W rytmie serca". Wyjątkowość kina Jacquesa Audiarda, dzisiaj jednego z najważniejszych nazwisk w kinie francuskim, zawsze polegała na tym, że opowiadając o sprawie, o problemie, nigdy z horyzontu nie gubił człowieka, bohatera. Sprawa była bohaterem, a jedno wynikało z drugiego.

Reklama

W "Paryżu..." jest trochę inaczej o tyle, że kwestia społeczna, tak charakterystyczna dla twórczości autora "Proroka" - problem wirtualnych usług seksualnych - odgrywa tym razem zdecydowanie drugorzędne znaczenie. Jest tłem do młodzieńczego melodramatu, z którego satysfakcję odnajdą zarówno fani "Przed wschodem słońca" Linklatera, jak i "Do widzenia, do jutra" Morgensterna (u Audiarda, jak u Morgensterna, mamy również piękne, czarno-białe kadry, tyle że w polskim filmie to była konieczność, we francuskim chodzi o poetycką stylizację).

Ten niemal klasyczny melodramat, utrzymany w konwencji trzy plus jeden (trzy dziewczyny, jeden mężczyzna), nie uwodzi na pewno oryginalnością, chociaż współautorką scenariusza jest Céline Sciamma, autorka niezapomnianych filmów "Portretu kobiety w ogniu" i "Małej mamy", najciekawszy wydaje  się natomiast jako wizualna opowieść o miejscu, o mieście. Miłość i seks w wielkim mieście, w Paryżu - na trzynastej dzielnicy.

"Paryż, 13. dzielnica": Sceny z życia młodzieńczego

Paryska "Trzynastka" jest specyficzna, usytuowana na lewym brzegu Sekwany, trochę na uboczu. Biurowce o dumnej nazwie Paris Rive Gauche, Francuska Biblioteka Narodowa, ale przede wszystkim "Chinatown" - chińskie miasteczko w południowo-wschodniej części dzielnicy. Tam jesteśmy, tam zostaliśmy zaproszeni.

Zdjęcia Paula Guilhaume'a ("Ava", "Les Vies de Thérèse") pokazują Paryż innowacyjnie. Bez turystycznego brokatu, Wieży Eiffela i Montmartre'u. Amelia z filmu Jeuneta i Caro, nie skasowała biletu, zgubiła portfel i zabłądziła tam, gdzie wcale nie jest ładnie, ale może dzięki temu ciekawie. Czerń i biel kadrów jeszcze mocniej uniwersalizują znaczenia. Miejsce w filmie Audiarda, tytułowy Paryż, jest punktem wzajemnych emocji, nie kontemplacji zabytków i przyrody, ale to paradoksalnie właśnie miejsce oddziałuje na bohaterów najsilniej.

W adaptacji krótkich opowiadań graficznych Adriana Tomine'a, na kanwie których powstał scenariusz, komiksowi bohaterowie zyskują twarze aktorów (kreacje Lucie Zhang, Makita Samby, Noémie Merlant oraz Jehnny Beth są wielką siłą filmu), otrzymują również, że się tak górnolotnie wyrażę, wnętrze.

Oto sceny z życia młodzieńczego (nie małżeńskiego!): Émilie, Camille, Nora, Amber podobnie jak Jacek (Zbigniew Cybulski), Margueritte (Teresa Tuszyńska), Joasia (Grażyna Muszyńska) czy Jurek (Jacek Fedorowicz) w arcydziełku Janusza Morgensterna z 1960 roku, wspomnianym już "Do widzenia, do jutra", żyją, starają się żyć pełnią, kontemplują swoją młodość i miłość. Praca jest drugorzędna, mierzą się z ambicjami i planami. Status pedagoga i bezradność młodego pedagoga - w Polsce również dobrze znamy ten problem, ucieczka z miejsca, do którego za bardzo zaczęliśmy się przyzwyczajać, wspólne wynajmowanie mieszkania i flirty, i zakochania, i rozczarowania wpisane w samą ideę flirtu.

Ucieczka od samotności

Bohaterów "Paryża, 13. dzielnicy" stymulują hormony i feromony, chcą się kochać, ale wstydzą się uczucia. Nie czują przynależności ani do Paryża, ani do Francji, ani nawet do 13. dzielnicy. Chcieliby poczuć przynależność do siebie. U Morgensterna enklawą, przystanią dla samotników i neurotyków, był gdański Teatrzyk Bim Bom, dla bohaterów "Paryża, 13. dzielnicy" jest nią kontakt online: laptop, któremu się zwierzamy, telefony, z którymi rozmawiamy. Z telefonami, mniej z ludźmi.

Margierrite - Teresę Tuszyńską z filmu Janusza Morgensterna i Norę - Noémie Merlant z "13. dzielnicy", dzieli sześćdziesiąt jeden lat, dzielą gadżety i komunikatory, obie jednak chciałyby tego samego. Ucieczki od samotności. Powitań bez pożegnań. Do widzenia, do jutra.

8/10

"Paryż, 13. dzielnica" (Les Olympiades, Paris 13e), reż. Jacques Audiard, Francja 2021, dystrybutor: Gutek Film, premiera kinowa: 24 czerwca 2022 roku.

Zobacz też:

"Elvis": Magnetyzm, charyzma, talent, look [recenzja]

"Jennifer Lopez: Halftime": Z kamerą u J.Lo [recenzja]

"Kobieta na dachu": Pomykała superstar [recenzja]

"Po miłość / Pour l'amour": Kobieta w potrzasku [recenzja]

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.


INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Paryż 13 dzielnica

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL