Reklama

"Każdy wie lepiej": Jak to w patchworkowej familii bywa [recenzja]

Kadr z filmu "Każdy wie lepiej" /fot. Andrzej Wencel/Kino Świat /materiały prasowe

Lekka wakacyjna bajka o miłości w rodzinie patchworkowej, z grupą lubianych i utalentowanych aktorów, kurczowo trzymająca się prawideł gatunku. Jednak rozczarowuje, choć seans nie boli.

"Każdy wie lepiej": O miłość trzeba dbać

"O miłość trzeba dbać, o miłość trzeba walczyć" - przypominają bohaterowie "Każdy wie lepiej", posadzeni przed kamerą niczym pary w "Kiedy Harry poznał Sally". Z klasyczną komedią Roba Reinera film w reżyserii Michała Rogalskiego według scenariusza Krzysztofa Raka ("Bogowie", "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej") więcej jednak nie łączy.

Reklama

Owszem, to klasyczny "feel good movie", lekka produkcja na poprawę humoru. Nawet miła, w sam raz na niezobowiązujące popołudnie czy wakacyjny wieczór, na pewno inteligentniejsza niż większość rodzimych "komedii romantycznych". W czasie seansu trudno jednak oprzeć się poczuciu dużego niedosytu, a po - nie ulec szybko zapomnieniu. Ta historia miała bez wątpienia znacznie większy potencjał i mogła stać się czymś więcej niż tylko (aż?) rzemieślniczo poprawnym, zgrabnie poprowadzonym aktorsko, operatorsko i producencko filmem na zabicie czasu.

"Każdy wie lepiej" ogląda się bez zażenowania czy konieczności zatykania uszu i zamykania oczu, które to naturalne reakcje obronne mogą towarzyszyć sporej grupie kinowych produkcyjniaków nastawionych na sprzedaż biletów. No, może poza dialogami o seksie jako sporcie dla mężczyzn...

Jaka jest polska rodzina patchworkowa?

Pomysł wyjściowy można tylko chwalić. Rodzina patchworkowa, w której spotykają się obecni i byli partnerzy, teściowie i byli teściowie, dzieci własne i nowej miłości, stała się tak powszechnym elementem partnerskiego krajobrazu współczesnego świata, że dziwi, iż dopiero teraz po temat sięgnęli filmowcy. Lepiej późno niż wcale głosi jednak stara prawda - a taka mieszanka to kopalnia dramatu i komedii, tragedii i farsy. I pewne elementy tej siły w "Każdy wie lepiej" nieśmiało się pojawiają.

Ona i on. Oboje po nieudanych małżeństwach. Postanawiają sobie i swojemu szczęściu dać jeszcze jedną szansę. Ania (Joanna Kulig) entuzjastycznie przyjmuje oświadczyny Grześka (Michał Czernecki). Szczęście zakochanych popsuć stara się jednak ich rodzina. Nastoletnie dzieci kapryszą, nie czują się pewnie w nowej sytuacji. Gorsi są rodzice, tudzież teściowie. W sprawę angażują się nawet rodzice byłego męża Ani. Knują i kombinują, starają się za wszelką cenę przywrócić status quo, w którym rozgościli i urządzili, pomimo nieszczęścia córki i syna. Zakochani wystawieni zostają na nietęgą próbę. Jak to się potoczy - bez niespodzianek.

"Każdy wie lepiej" kurczowo trzyma się prawideł gatunku. Scenarzysta Krzysztof Rak, skądinąd bardzo zdolny, znakomicie czujący tematy i bohaterów, umiejący połączyć inspirujący przekaz z komercyjną energią, dramat z żartem, tym razem idzie drogą za bardzo na skróty. Może postaci w filmie jest za wiele, dlatego wszystkie napisane są dość grubą kreską?

"Każdy wie lepiej": Zbyt przewidywalnie tu jest

Byli partnerzy Ani i Grześka są wręcz karykaturalni - Sylwia nadużywająca używek i podrywająca teścia (Julia Wyszyńska) i Lucek - zaniedbany fajtłapa-amant (Krzysztof Zarzecki). Do tego matka radykalna katoliczka (Ewa Wencel) i "prości" eks teściowie z jednej strony (Maria Maj i Jerzy Janeczek, któremu scenarzysta odmawia prawa głosu poza jedną sceną), z drugiej - wyzwoleni bon vivanci (wybór obsadowy jest w tym przypadku tyleż znakomity, owszem, co jednocześnie boleśnie przewidywalny: Grażyna Szapołowska i Andrzej Seweryn).

Właściwie - poza intencją filmowców - trudno zrozumieć dlaczego rodzina tak bardzo stara się popsuć szczęście nowej pary, zwłaszcza przy tak wyraźnych wadach byłych partnerów. I jakby bohaterów było jeszcze mało - w tym gronie pojawia się przyjaciel Grześka z pracy - Zbysio (Maciej Musiałowski) oraz sztuczna inteligencja (czy to nawiązanie do filmu "Ona" Spike'a Jonze?).

Za dużo, za papierowo, za stereotypowo, za wiele tego braku niespodzianek. Choć - ktoś powie - komedie romantyczne to przecież nie życie, błędem jest odczytywanie ich przez jakikolwiek realistyczny klucz. A jednak siłą najwspanialszych filmów z tego gatunku jest właśnie to, że nadzieję i bajkę wplatają w codzienne niepowodzenia i powodzenia całkiem zwykłych (a czasami niezwykłych) ludzi. W te bajki da się uwierzyć. "Każdy wie lepiej" ogląda się miło i szybko zapomina. O czym to był właściwie film? Aaa - o miłości. OK. Fajnie. Miłości nigdy dość.

5,5/10

"Każdy wie lepiej", reż. Michał Rogalski, Polska 2022, dystrybutor: Kino Świat, premiera kinowa: 5 sierpnia 2022 roku.


INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Każdy wie lepiej

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL