Reklama

"Both Sides of The Blade": Miłość i pandemia [recenzja]

Vincent Lindon i Juliette Binoche w filmie "Both Sides of the Blade" /© Curiosa Films 2022 /materiały prasowe

"Both Sides of The Blade"- nowy film Claire Denis, za który Francuzka otrzymała w tym roku Srebrnego Niedźwiedzia Berlinale za najlepszą reżyserię - to historia o miłości, próba odświeżenia motywu miłosnego trójkąta. Można również powiedzieć, że to tworzona na gorąco kronika życia w czasach zarazy.

Claire Denis nie ukrywa, że pewien ślad okoliczności powstania filmu pojawia się na ekranie. Początek zdjęć zbiegł się z wybuchem pandemii. Jej obecność towarzyszy przez niemal cały seans: puste ulice, ludzie w maseczkach, bohaterowie ściśnięci w czterech ścianach paryskiego apartamentu. Nawet sam obraz nosi piętno pandemicznych restrykcji - jest ziarnisty, nieczysty, na pierwszy rzut oka wygląda jak prywatne nagrania kręcone amatorską kamerą. W sensie formalnym "Both Sides of the Blade" sprawia wrażenie do bólu minimalistycznego. Był lockdown, projekt nie mógł wznieść się zbyt wysoko, ponad ograniczenia.

Reklama

Studium rozpadu związku

W efekcie cały nacisk zdaje się być położony na warstwę językową, strukturę narracyjną. Film Denis to studium rozpadu związku. Obserwujemy parę w średnim wieku. Najpierw są wczasy na wybrzeżu, tylko we dwoje. W sumie sielski obrazek, są tam gesty czułości i bliskości: trzymanie za rękę, opieranie głowy na ramieniu, trochę to nawet przesadzone i przesłodzone. Potem następuje powrót do Paryża - początkowa euforia nieco przygasa, reżyserka podkręca nerwowy nastrój między zakochanymi. Rodzą się pytania i wątpliwości, a przecież miała być wielka miłość.

Czy w życiu tych dwojga wkradła się nuda i rutyna; czy ich związek po wspólnych latach stracił datę ważności i musi się skończyć? Nie, w każdym razie nie tylko dlatego, za problemami pary kryje się inny powód. Kryzys przychodzi niepostrzeżenie - wchodzi między nich trzecia osoba, która zakłóca dotychczasowy spokój, zmienia układ sił w relacji. Sara, dziennikarka radiowa, spotyka na ulicy François, byłego partnera, dzięki któremu poznała Jeana, swojego ukochanego. Jakby tego było mało, mężczyźni planują rozkręcić wspólny biznes. "Both Sides of the Blade" pokazuje rozdarcie kobiety między stabilnym związkiem i jakże płomiennym, pełnym żaru uczuciem z przeszłości; między dochowaniem wierności wobec partnera a perspektywą wskrzeszenia dawnego romansu.

Pierwsza część filmu kipi od niedopowiedzeń. François jest postacią owianą tajemnicą, nieznośnie nieprzeniknioną, widz stopniowo odkrywa, kim jest i co wydarzyło się między nim a Sarą. Ten stan zawieszenia to element precyzyjnej maszyny narracyjnej  - Denis buduje i podtrzymuje podskórne napięcie, podrzuca widzowi wiele domysłów i wątpliwości. Gdy spotkanie Sary i Françoisa dochodzi wreszcie do skutku, opowieść wpada od razu w wytarte koleiny, powiela ustalone schematy. To dość rozczarowujące, że historia, która zaczyna się jak rasowy thriller, zamienia się w prostą historię trójkąta miłosnego.

Świetne aktorstwo to za mało

Reżyserka stara się uchwycić targające bohaterką sprzeczne uczucia, część spraw toczących się wokół niej potraktowana zostaje jednak nieco pobieżnie. W "Both Sides of the Blade" nie udaje się połączyć pobocznych, podrzucanych co rusz wątków. I tak krótka scenka, która mogłaby intrygująco wprowadzić do opowieści wątek relacji Jeana i jego czarnoskórego syna z pierwszego małżeństwa, nie znajduje rozwinięcia. Podobnie jak profesja Sary, która w równie pozorny sposób ma uzupełnić akcję o element komentarza społecznego. W filmie są dwie sceny, w których bohaterka prowadzi wywiady radiowe na temat rasizmu. Tonacja tych dyskusji zmierza momentami za bardzo w kierunku komunałów - nijak nie sprawdzają się jako deklaracja społecznego i politycznego zaangażowania, tym bardziej jako dopełnienie wątku miłosnego. Trochę za dużo w tym uproszczeń, a za mało ciężaru.

Nieco skrótowe zdaje się również domknięcie i przepracowanie relacji bohaterów. Jest jednak element, który przesądza na korzyść filmu Denis, a mianowicie aktorstwo. Chaotyczny i schematyczny scenariusz ulega ożywieniu, ilekroć na ekranie pojawiają się Juliette Binoche i Vincent Lindon. To niezwykłe role, przekazujące cały wachlarz emocji. Gdyby w tym wszystkim chodziło tylko o aktorską ekstraklasę, byłoby pięknie - samo aktorstwo to jednak trochę za mało.

5.5/10

"Both Sides of the Blade", reż. Claire Denis, Francja 2021, dystrybutor: Galapagos Films

Zobacz również:

Oleg Sencow wzywa do całkowitego bojkotu rosyjskiego kina

Mila Kunis i Ashton Kutcher pomogą Ukraińcom

Ukraińska Akademia Filmowa: Apel o bojkot rosyjskich produkcji

Vera Farmiga w geście solidarności z Ukrainą

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Claire Denis | Both Sides of The Blade

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL