Reklama

Reklama

"8 rzeczy, których nie wiecie o facetach": Bzdury w imię miłości [recenzja]

Tytuł najnowszego filmu Sylwestra Jakimowa składa obietnicę, z której się nie wywiązuje. Podczas nieco ponad półtorej godziny seansu „8 rzeczy…” nie dowiemy się niczego o facetach. O dziewczynach, związkach i macierzyństwie też nie. Utwierdzimy się natomiast co do kilku rzeczy dotyczących polskich komedii romantycznych.

Alicja Bachleda-Curuś i Mikołaj Roznerski w filmie "8 rzeczy, któych nie wiecie o facetach"

Fabuła składa się z kilku równolegle prowadzonych wątków, skupiających się w większości na bohaterach powracających z "7 rzeczy, których nie wiecie o facetach". Basia (Alicja Bachleda-Curuś) i Tomasz (Mikołaj Roznerski) oczekują dziecka. Kobietę coraz bardziej irytuje postawa męża, który zamiast towarzyszyć jej podczas szkoły rodzenia, woli uprawiać sporty ekstremalne. Piosenkarz Ricky (Zbigniew Zamachowski) ma kryzys twórczy, a kluczem do jego rozwiązania okazuje się nieoczekiwanie kierująca taksówką Pestka (Karolina Bruchnicka). W końcu Jarek (Piotr Głowacki) stara się wesprzeć swojego pasierba, co nie podoba się Stefanowi (Leszek Lichota), siedzącemu w więzieniu ojcu chłopca.

Reklama

Narkotyki, mądre dziecko, przekleństwa - wszystko dla komedii

Postaci jest jeszcze drugie tyle, a ich historie przeplatają się bez ładu i składu. To zresztą pierwsza cecha naszych komedii romantycznych, którą "8 rzeczy..." podkreśla: bohaterów musi być multum. Co z tego, że większość z nich nie ma nic do roboty. Na przykład taki Filip (Paweł Domagała), który znika zaraz po wstępie, by powrócić na chwilę przed napisami końcowymi.

Druga cecha: rozmowa rozwiązałaby większość problemów. Niestety, nikt ze sobą nie rozmawia. Gdy Pestka dowiaduje się intrygujących rzeczy o Rickym, zamiast zadzwonić (a scenę wcześniej dostała jego numer), decyduje się go szpiegować, by potwierdzić swoje przypuszczenia. Oczywiście później są z tego nieporozumienia. Chociaż Basia ma rodzić na dniach, nie widzi powodu, by powiedzieć Tomaszowi, że będą mieli bliźniaki. Ponownie - drama jest przez to jeszcze większa. Stefan też nie pogada z Jarkiem o swoim synu, zamiast tego rzuci się z pięściami na zastępczego rodzica. Żeby nie było - gdy Filip traci oszczędności życia, próbuje pogadać ze swoim sąsiadem (co prawda po pijaku, ale zawsze coś). Nie ma tak łatwo, scenarzyści zaraz częstują go krówkami nadziewanymi psychotropami, co prowadzi do kilku komplikacji. O właśnie, trzecia cecha: jeśli pojawiają się narkotyki lub leki, to zawsze będzie śmiesznie. Koronnym przykładem niech będzie szarża Goździków na krasnale ogrodowe w "Koglu Moglu 3".

Czwarta cecha: zawsze musi się pojawić bardzo mądre dziecko, które w porę poradzi zagubionemu dorosłemu. Tutaj Tomasz musi przez chwilę zaopiekować się kilkuletnią córką znajomej, która odmieni jego spojrzenie na rodzinę. Mają ze sobą co prawda tylko jakieś trzech sceny, ale wystarczy. Piąta: to nie jest prawdziwy świat, możemy więc pozwolić sobie na odrobinę naiwności - dlatego bohaterów nie spotykają żadne konsekwencje prawne za wszelkie bzdury, które zrobią w imię miłości. Podszywanie się pod policyjnego negocjatora podczas, gdy uzbrojony napastnik grozi grupie zakładników? Jeśli to dla uczuć, nie ma sprawy. Pobicie więziennego kapelana i ucieczka? Ważne, że powód był szczytny. Oczywiście, jeśli scenariusz tego wymaga, bohater w ciągu jednej chwili zostanie schwytany i umieszczony w celi z najgorszymi z najgorszych. Wszystko dla komedii.

Po szóste: chociaż to film fabularny, jego realizacja przypomina serial telewizyjny. Po siódme: jeśli ktoś może spaść z wysokości, to na pewno to zrobi - bo to zabawne, a jak doda się w tle charakterystyczny "krzyk Wilhelma", to wychodzi jeszcze zabawniej. Po ósme: jeśli scena nie jest wystarczająco śmieszna, sytuację zawsze uratuje przekleństwo. Brzydkie słowa są zawsze super. Po dziewiąte: po zakończonym seansie zawsze pojawia się obawa, że chyba nie doczekam dobrej polskiej komedii romantycznej.

Leszek Lichota i Piotr Głowacki ratują film

W końcu po dziesiąte: wśród miliarda wątków zawsze jest jeden, który daje jako takie nadzieje. W "8 rzeczach..." jest to historia Jarka i Stefana, którzy muszą zapomnieć o wzajemnych animozjach, by pomóc swojemu synowi/pasierbowi.

Nie podoba mi się do końca, jak scenarzyści prowadzą ich wątek, ale nawet w najsłabiej napisanych momentach bronią go Piotr Głowacki i Leszek Lichota. W kilkunastu minutach przeznaczonych na ich perypetie jest więcej serca i nieco mniej absurdów fabularnych niż w małżeństwie Basi i Tomka lub relacji Ricky’ego z Pestką. Jeśli kiedykolwiek powstanie trzecia część cyklu, zapomnijmy o reszcie bohaterów i poświęćmy tej dwójce cały film. Może wtedy powstanie produkcja, która nie powieli wszystkich przywar naszych komedii romantycznych - a "8 rzeczy..." jest kolejną w tym stylu i obawiam się, że nie ostatnią.

2/10

"8 rzeczy, których nie wiecie o facetach", reż. Sylwester Jakimow, Polska 2022, dystrybucja: Next Film, premiera kinowa: 28 stycznia 2022

Zobacz również:

Polska aktorka w młodości nie unikała rozbieranych scen

Piękna Polka nie stroni od nagości. "Jestem seksowna"

Nauczyła seksu milionów Polaków, a sama ponosiła same porażki

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy