W tygodniu poprzedzającym rozdanie Oscarów całe Hollywood żyje filmem. Ulice wokół Dolby Theatre są zamknięte, branża spotyka się na kolejnych wydarzeniach, a miasto pulsuje energią kina. Dla Katarzyny Śmiechowicz, od lat zaangażowanej w promocję polskiej kultury w Kalifornii, ten moment ma szczególne znaczenie.
"Czekam na Oscary z niecierpliwością, bo to wyjątkowy czas dla wszystkich filmowców" - mówi. "Skoro przyjechaliście tutaj specjalnie na ten tydzień, to znaczy, że naprawdę dzieje się coś ważnego".
Choć w tym roku polskich akcentów wśród nominacji jest mniej niż zwykle, Śmiechowicz podkreśla, że sama gala pozostaje jednym z najważniejszych momentów w światowym kinie.
"Zbyt wielu polskich propozycji w tym roku nie mamy, ale jest sporo świetnych amerykańskich filmów. Trzeba im kibicować i czekać na wyniki. Mam nadzieję, że w przyszłym roku polskie kino będzie tu znów mocniej obecne".
Śmiechowicz od lat działa na rzecz promocji polskiej kultury w Stanach Zjednoczonych. Organizuje wydarzenia filmowe i kulturalne, a także kieruje Klubem Heleny Modrzejewskiej w Los Angeles, który w tym roku obchodzi 55-lecie działalności.
Jak podkreśla, pielęgnowanie polskiego dziedzictwa na emigracji nie jest łatwym zadaniem.
"Potrzebujemy więcej ludzi, którzy będą chcieli działać, żeby nasza kultura i nasze dziedzictwo były tutaj widoczne" - mówi.

Jej zdaniem Polacy odegrali ważną rolę w historii Hollywood i kultury amerykańskiej.
"To środowisko powstawało także dzięki naszym korzeniom. Nasi przodkowie byli częścią tej historii i powinniśmy o tym pamiętać".
Jednocześnie działalność kulturalna w Stanach często opiera się na pracy społecznej.
"Jesteśmy organizacją non-profit. Żyjemy głównie z grantów i składek członkowskich. To nie jest łatwe, bo każda inicjatywa kosztuje, a wsparcia wciąż jest za mało".
Dla Śmiechowicz szczególnie ważna jest kwestia przekazywania polskiej kultury młodemu pokoleniu.
"Jeśli nie będziemy dbać o język, historię i kulturę, kolejne pokolenia mogą już nie mieć z Polską nic wspólnego" - mówi.
Sama wychowuje dwóch szesnastoletnich synów, którzy dorastają między Stanami Zjednoczonymi a Polską.
"Staramy się z mężem robić wszystko, żeby znali język, historię i kulturę. Jeśli tego nie pokażemy dzieciom, to skąd mają wiedzieć, kim są i skąd pochodzą?".
Jak podkreśla, emigracja nie zwalnia z odpowiedzialności za własne dziedzictwo.
"Każdy, kto wyjeżdża z kraju, powinien pamiętać o tej roli. Jeśli my nie zadbamy o polskość, nikt za nas tego nie zrobi".
Co ciekawe, wielu Amerykanów odkrywa dziś Polskę na nowo.
"Moi znajomi z Kalifornii, którzy odwiedzają Polskę, są zachwyceni" - mówi Śmiechowicz. "Zwracają uwagę na bezpieczeństwo, czystość miast, nowoczesność i to, że wszędzie można zapłacić kartą".
Podczas niedawnego Festiwalu Heleny Modrzejewskiej w Beverly Hills, który w dwa dni przyciągnął około 550 osób, goście z USA nie kryli entuzjazmu.
"Burmistrz Beverly Hills powiedziała mi, że była w Polsce i była absolutnie zachwycona. Chce tam wracać".
Polska kultura robi wrażenie nie tylko dzięki kuchni czy historii.
"Myślę, że ludzie doceniają też sposób, w jaki traktujemy innych. Jesteśmy trochę inni - i właśnie ta inność jest naszą siłą".
Śmiechowicz przekonuje, że najważniejsze dla młodych ludzi - także tych pracujących w kulturze i filmie - jest odnalezienie własnej drogi.
"Każdy musi znaleźć w sobie coś, co kocha i szanuje" - mówi. "Nie możemy ciągle naśladować innych ani robić tego, czego oczekują od nas inni".
Jej zdaniem autentyczność jest kluczem do sukcesu.
"Jeśli nie znajdziemy w sobie tego "czegoś", to wszystko będzie tylko kopią. A najważniejsze jest to, żeby być kimś wyjątkowym".
Dla Śmiechowicz promocja polskiej kultury jest właśnie takim osobistym powołaniem.
"Nasze dziedzictwo jest niezwykłe. Mamy się czym chwalić i powinniśmy być z tego dumni" - podsumowuje.












