Jak z imprezowego 19-latka zrobić "dobrego chłopca"?
19-letniego Tommy'ego (Anson Boon) poznajemy, gdy wraz z przyjaciółmi w imprezowym cugu krąży od klubu do klubu, przeciągając przez nos całą tablicę Mendelejewa i uprawiając przypadkowy seks na oczach swojej dziewczyny. Wydaje mu się, że jest królem życia, ale kolejna z nocnych eskapad kończy się czymś więcej niż kac. Tommy budzi się na materacu w ciemnej, wilgotnej piwnicy z łańcuchem przytwierdzonym do szyi. I choć początkowo próbuje zgrywać chojraka, szybko zostaje sprowadzony do parteru przez swojego porywacza.
Zamieszkujący wiktoriańską rezydencję na odludziu Chris (Stephen Graham) wydaje się flegmatycznym Anglikiem w średnim wieku, który jednak dokładnie wie, czego chce. Razem z żoną (Andrea Riseborough) próbują zmienić Tommy'ego w "dobrego chłopca". Droga do resocjalizacji wiedzie przez kontrolę, posłuszeństwo i swoiście pojętą literacko-filmową edukację. Zaś nagrodą za postępy jest stopniowe wydłużanie łańcucha i przyznawanie więźniowi drobnych przywilejów i nagród.
"Dobry chłopiec" to aktorski pojedynek Boona i Grahama
Znany ze "Strefy gangsterów" Boon uwodzi nas procesem przemiany z narwańca w sprytnego manipulatora, który mimikrycznie dostosowuje się do zaistniałej sytuacji, ani przez chwilę nie rezygnując z pragnienia zerwania okowów i wyrwania się na wolność. Z kolei pamiętany z "Punktu wrzenia" i miniserialu "Dojrzewanie" Graham subtelnie buduje niejednoznaczną postać Chrisa, owładniętego maniakalną potrzebą kontroli skrywaną pod płaszczykiem troskliwego i opiekuńczego "wychowawcy".
W procesie resocjalizacji sekunduje im Andrea Riseborough, tworząc na ekranie zatopioną w depresji Kathryn, dla której "przysposobienie" Tommy'ego zdaje się mieć wymiar terapeutyczny. Szczególnie, że między porywaczami, ich małoletnim synem (Kit Rakusen) i ofiarą z czasem zaczyna rodzić się dość specyficzna więź. W swoistym cementowaniu tej patchworkowej "rodziny" uczestniczy także Rina - zatrudniona w charakterze pomocy domowej nielegalna emigrantka z Macedonii (zapadająca w pamięć Monika Frajczyk).
"Mechaniczna pomarańcza", "Lśnienie" i inne inspiracje
Edukacja Tommy'ego przywołuje na myśl "Mechaniczną pomarańczę", a głównemu bohaterowi bardzo blisko do Alexa z kultowej powieści Anthony'ego Burgessa i jej ekranizacji wyreżyserowanej przez Stanleya Kubricka. Inspirację kinem brytyjskiego mistrza można dostrzec także patrząc na Chrisa i jego bliskich, którzy spokojnie mogliby uchodzić za krewnych rodziny Torrance'ów z "Lśnienia". A choć wiejska posiadłość, w której więziony jest Tommy, gabarytami nie może równać się z monumentalnym hotelem Overlook, to dzięki zdjęciom Michała Dymka cechuje ją nie mniej upiorny klimat.
Przyglądając się przedstawicielom brytyjskiej klasy średniej, Komasa po raz kolejny w swojej twórczości bada dynamikę relacji między zamkniętą społecznością i "obcym", którego pojawienie staje się katalizatorem zmian. W "Hejterze" taką postacią był Tomek (Maciej Musiałowski), w "Bożym Ciele" Daniel (Bartosz Bielenia), a w "Rocznicy" Elizabeth (Phoebe Dynevor). Każda z tych postaci, włącznie z Tommym z "Dobrego chłopca", to osoby z ogromnymi emocjonalnymi deficytami, na różne sposoby zabiegające o uwagę i szacunek. O ile jednak we wcześniejszych filmach reżyser analizował te mechanizmy na chłodno, to w swoim najnowszym obrazie zdobywa się na dystans i niezwykle dużą dozę czarnego humoru. To pozwala mu uniknąć pułapki dydaktyzmu i nawet jeśli finał ekranowej opowieści wydaje się nieco przewidywalny i odrobinę rozczarowuje, to broni się właśnie poprzez towarzyszącą mu gorzką ironię.

Jan Komasa ma instynkt do opowiadania o ludziach zamkniętych w pułapkach własnych obsesji
"Dobry chłopiec" to drugi na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy, po zrealizowanej z udziałem hollywoodzkich gwiazd "Rocznicy", anglojęzyczny projekt Jana Komasy. Oba zaś jawią się niczym awers i rewers tej samej monety, pokazując, że uchodzący za jeden z największych polskich talentów reżyser coraz śmielej porusza się w międzynarodowym filmowym świecie, nie tracąc przy tym autorskiego pazura.
W jego spojrzeniu jest ta sama nieufna ciekawość i przewrotna dociekliwość, która przed laty uczyniła z młodego Romana Polańskiego jednego z najciekawszych obserwatorów ludzkich lęków. Jeśli rzeczywiście podąży tą drogą, światowe kino może zyskać kolejnego twórcę o bezbłędnym instynkcie do opowiadania o ludziach zamkniętych w pułapkach własnych obsesji.
8/10
"Dobry chłopiec" (Good Boy), reż. Jan Komasa, Wielka Brytania 2026, dystrybutor: Kino Świat, polska premiera kinowa: 6 marca 2026 roku.












