Kultowy film to prawdziwy wyciskacz łez. Polski aktor zawsze na nim płacze
Produkcja "Cinema Paradiso" nazywana jest "listem miłosnym do kina". Arcydzieło wyreżyserowane przez Giuseppe Tornatore przyniosło Włochom Oscara dla najlepszego filmu zagranicznego. Teraz okazuje się, że pewien słynny polski aktor regularnie sięga po ten tytuł. Przyznał szczerze, że w trakcie seansu nie jest w stanie powstrzymać łez.
Film "Cinema Paradiso" (1988) opowiada historię znanego włoskiego reżysera Salvatore (w tej roli Jacques Perrin), który po latach powraca pamięcią do czasów dzieciństwa spędzonego w małym sycylijskim miasteczku. Cały świat zaaferowany jest wydarzeniami politycznymi po II wojnie światowej, jednak tutaj, na prowincji, ludzie żyją swoimi sprawami, a ich jedyną rozrywką są filmy wyświetlane w parafialnym kinie Paradiso.
Toto, jak nazywają w mieście małego Salvatore (Salvatore Cascio), przyjaźni się z miejscowym kinowym operatorem Alfredo (Philippe Noiret), który wprowadza go w magiczny świat ruchomych obrazków. Chłopiec każdy dzień spędza w ciemnej kinowej sali, chłonąc pojawiające się na ekranie obrazy i marząc o samodzielnym robieniu filmów. Kino staje się dla niego także źródłem pierwszych miłosnych doświadczeń. Oto pojawia się Elena (Agnese Nano), najpiękniejsza dziewczyna w miasteczku, w której zapatrzony w filmowe romanse Toto szaleńczo się zakochuje.
Produkcja nazywana "listem miłosnym do kina" zachwyciła widzów na całym świecie. Dowodem na to są liczne statuetki przyznane dziełu Tornatore'a. W 1990 roku tytuł został uhonorowany Oscarem w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Otrzymał także pięć nagród BAFTA, Złotego Globa oraz Technical Grand Prize w Cannes.
W jednym z wywiadów dla Filmwebu Robert Więckiewicz przyznał, że "Cinema Paradiso" od lat robi na nim ogromne wrażenie. Aktor ujawnił, że choć widział go kilka razy, nadal podczas seansów w jego oczach pojawiają się łzy.
"Taki film, na którym płakałem, no już chyba z 6 albo 7 razy, zawsze w tych samych momentach, to jest ‘Cinema Paradiso'" - mówił.
Podczas trzeciego i czwartego podejścia do tytułu Więckiewicz nie mógł powstrzymać płaczu już od pierwszych scen:
"To już było nie do opanowania, właściwie płakałem od początku, bo wiedziałem, co będzie dalej".
Zobacz też:
Emocjonujący hit zarobił miliony. Teraz obejrzysz go w streamingu