Reklama

Renata Pałys: Jestem szczęśliwa

Renata Pałys na wiosennej ramówce Polsatu (2017)

Mają państwo dorosłego syna, również Krzysztofa. Został aktorem?

Reklama

- Na szczęście nie. Kiedy jeszcze był mały, koleżanki z wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych proponowały mi, żebym podesłała go do jakiejś produkcji, a ja unikałam tego jak ognia! Wybrał ASP, ukończył architekturę wnętrz. Talent ma po moim tacie, który był plastykiem.

Pani z kolei jest absolwentką Wydziału Lalkarskiego PWST we Wrocławiu...

- Wtedy to był jedyny kierunek. Wydział Aktorski na tej uczelni powstał dopiero, gdy byłam na IV roku. A rodzice nie zgodzili się, żebym studiowała w innym mieście. Ale nigdy nie pracowałam z lalkami. Po studiach dostałam angaż w Teatrze im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze. To było 40 lat temu. Mam więc okrągły jubileusz.

Realizowała się pani w tym czasie poza zawodem?

- Aktor to człowiek do wynajęcia. Jak jest praca, to gra. Jak nie ma, musi się sam "zagospodarować". Mnie się szczęśliwie udało sporo występować w teatrach. Uczyłam młodzież w studium aktorskim, ale byłam też menedżerką zespołu rockowego i współpracowniczką działu kulturalnego w gazecie. Ostatnio zajęłam się reżyserowaniem spektakli muzycznych dla dzieci i młodzieży, wystawianych w Teatrze Bemowo w Warszawie. Szło to całkiem sprawnie do chwili ogłoszenia pandemii.

Jak pani wspomina ten moment, kiedy nagle "zatrzymał się świat"?

- Jestem jedną z niewielu osób, które nie narzekają. Siedzę karnie w domu i czuję się szczęśliwa. Wcześniej żyłam w biegu. Gdy się budziłam rano, to nie wiedziałam, czy jestem w Warszawie, czy we Wrocławiu. Aż tu nagle okazało się, że mam czas na zaległe lektury, filmy i gruntowne porządki. Znalazłam w domu rzeczy, których od lat szukałam. Odkryłam takie, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Wróciłam do robienia na drutach i szycia na maszynie - impulsem była potrzeba wytwarzania maseczek.

Sytuacja się uspokaja. Wróci pani do dalekich podróży?

- Zaczęliśmy od bliskich. Znowu penetrujemy z mężem Dolny Śląsk i Kotlinę Kłodzką, do której mamy wielką słabość. Wyjeżdżamy w powszednie dni, żeby nie było tłoku. Zabieramy rowery, spacerujemy, zwiedzamy. Tu jest przecudownie! Ale nie ukrywam, że lubię egzotykę, której posmakowałam parę lat temu. Mój przyjaciel Tomek Bonek namówił mnie na wyprawę do Azji. Od tego czasu zdążyłam odwiedzić Kambodżę, Laos, byłam na Borneo, Komodo, Bali i w wielu innych zakątkach Dalekiego Wschodu. W zeszłym roku zmieniliśmy kierunek i polecieliśmy do Brazylii i Chile, miedzy innymi na Wyspę Wielkanocną. W Rio noclegi na samej Copacabanie, w Chile niezapomniane widoki. Zaraz po powrocie obiecaliśmy sobie, że za rok musimy wrócić na Wyspę Wielkanocną. Czyli już niebawem, późną jesienią. Może się uda.

Rozmawiała Jolanta Majewska-Machaj

Renata Pałys urodziła się 12 października 1956 roku we Wrocławiu. Jej ojciec Henryk Wilkowski był plastykiem. W 1980 roku ukończyła Wydział Lalkarski PWST w Krakowie, Filia we Wrocławiu (1980). Od 1999 roku wciela się w postać Heleny Paździochowej w serialu "Świat według Kiepskich". Jest też autorką scenariusza 561. odcinka. W 2015 r. założyła Fundację "Wreszcie", która m.in. pomaga emerytowanym artystom. Uwielbia dalekie podróże i egzotyczne smaki. Świetnie gotuje, chętnie szyje. Swojego męża Krzysztofa Pałysa poznała we wrocławskim Teatrze Pantomimy. Mają syna, również Krzysztofa.

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Renata Pałys

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje