Od 12 marca, tak jak większość właścicieli szkół tańca, jesteś na przymusowym urlopie. Na ile Covid-19 zniweczył twoje plany zawodowe?Marta Wiśniewska: - Przez cały rok przygotowywaliśmy się z ekipą tancerzy do zawodów, które startowały w marcu. Mieliśmy fantastyczną choreografię, kostiumy i głęboką wiarę na dobre miejsce na podium, tyle, że zawody odwołano i nie wiadomo, kiedy się odbędą. Mieliśmy plany współpracy z teatrem, organizację warsztatów i otwarcie innych drzwi, ale te drzwi zostały zamknięte. Z naszą szkołą tańca przenieśliśmy się do internetu i prowadzimy zajęcia online. Nasi podopieczni chętnie ćwiczą i każdy znalazł kawałek miejsca między pokojem a kuchnią.Jedni żyją z dnia na dzień, nie odmawiając sobie luksusów, inni odkładają na czarną godzinę. Masz obawy o finansową przyszłość swojej rodziny?
- Szkoły tańca pracują w trybie szkolnym, więc tak naprawdę zarabiamy przez dziesięć miesięcy. Perspektywa kilku miesięcy bez dochodu jest dość trudna. Jestem w innej sytuacji niż większość szkół tańca, bo współpracują z domami kultury, od których wynajmuję powierzchnię. Wszystkie placówki zostały zamknięte do odwołania, wobec czego automatycznie zostałam zwolniona z opłat. Ale są szkoły, które mają umowy z prywatnymi właścicielami i grozi im bankructwo. Nie chcę poddawać się tej panice, ale nie ukrywam, że się martwię.Możesz liczyć na jakieś wsparcie?
- Mogę liczyć tylko na siebie, natomiast niewielki dochód z zajęć online przeznaczam na pokrycie kosztów instruktorów, którzy zostali bez środków do życia. Domowa izolacja, zdalna szkoła. Jak sobie radzisz z codziennością?
- Mam cukrzycę, jestem w grupie ryzyka i siedzę w domu, ale brakuje mi ludzi, ich pasji, energii i radości, które nakręcają mnie do działania. Rozmawiamy z sąsiadami przez płot i to jest w zasadzie jedyny kontakt społeczny. Chętnie pojechałabym na jakiś festiwal, zawody, popływała na kajcie, wyjechała nad morze, czy zwyczajnie wyszła z domu, ale wszystko zostało odwołane, a ja muszę na siebie uważać. Uczę się grać na gitarze, namiętnie czytam książki i obejrzałam wszystkie sezony "Domu z papieru". Poddałam się ogólnopolskim porządkom, ale ile można sprzątać? [uśmiech przyp. red.].

***Zobacz także***
Nie każdy dobrze znosi przymusowe przebywanie z rodziną całą dobę. Wy mam wrażenie, że nie dość, że się kochacie, to jeszcze lubicie.
- My mamy dobre relacje i wspólną pasję, jaką jest taniec. Dzieciaki mają zdalna szkołę, każdy ma swój kawałek podłogi i nie wchodzimy sobie w drogę. Mamy ogródek i taras, więc korzystamy z ładnej pogody. Postanowiłyśmy z Fabką trenować fitness, ale nie jest łatwo znaleźć potrzebną motywację.Koronawirus nie dość, że popsuł wszystkie plany na "tu i teraz" to wydaje się, że wakacje, do których jesteśmy przyzwyczajeni, również się nie odbędą.
- Wakacyjny plan był taki, że miałyśmy z Fabką zrobić po największych festiwalach muzycznych w Polsce i w Europie. Niestety rzeczywistość mocno nas zaskoczyła i trzeba ją zaakceptować. Kupiłam gitarę i robię domowy festiwal [uśmiech - przyp. red.].Rozmawiała: Ola Siudowska/ AKPA

***Zobacz także***








