Reklama

Marta Wiśniewska: Mogę liczyć tylko na siebie

Covid-19 wywołuje uzasadniony strach. W grupie podwyższonego ryzyka znajdują się osoby chore przewlekle, a do takich należy Marta Wiśniewska, która od wielu lat choruje na cukrzycę. To nie jedyny powód do zmartwień drugiej żony Michała Wiśniewskiego. Od przeszło dwóch miesięcy szkoła tańca Mandaryna Dance Studio nie prowadzi zajęć tanecznych, a tym samym Marta znalazła się w trudnej sytuacji finansowej.

Jak sobie radzi Marta Wiśniewska?

Od 12 marca, tak jak większość właścicieli szkół tańca, jesteś na przymusowym urlopie. Na ile Covid-19 zniweczył twoje plany zawodowe?

Marta Wiśniewska: - Przez cały rok przygotowywaliśmy się z ekipą tancerzy do zawodów, które startowały w marcu. Mieliśmy fantastyczną choreografię, kostiumy i głęboką wiarę na dobre miejsce na podium, tyle, że zawody odwołano i nie wiadomo, kiedy się odbędą. Mieliśmy plany współpracy z teatrem, organizację warsztatów i otwarcie innych drzwi, ale te drzwi zostały zamknięte. Z naszą szkołą tańca przenieśliśmy się do internetu i prowadzimy zajęcia online. Nasi podopieczni chętnie ćwiczą i każdy znalazł kawałek miejsca między pokojem a kuchnią.

Jedni żyją z dnia na dzień, nie odmawiając sobie luksusów, inni odkładają na czarną godzinę. Masz obawy o finansową przyszłość swojej rodziny?

Reklama

- Szkoły tańca pracują w trybie szkolnym, więc tak naprawdę zarabiamy przez dziesięć miesięcy. Perspektywa kilku miesięcy bez dochodu jest dość trudna. Jestem w innej sytuacji niż większość szkół tańca, bo współpracują z domami kultury, od których wynajmuję powierzchnię. Wszystkie placówki zostały zamknięte do odwołania, wobec czego automatycznie zostałam zwolniona z opłat. Ale są szkoły, które mają umowy z prywatnymi właścicielami i grozi im bankructwo. Nie chcę poddawać się tej panice, ale nie ukrywam, że się martwię.

Możesz liczyć na jakieś wsparcie?

- Mogę liczyć tylko na siebie, natomiast niewielki dochód z zajęć online przeznaczam na pokrycie kosztów instruktorów, którzy zostali bez środków do życia.

Domowa izolacja, zdalna szkoła. Jak sobie radzisz z codziennością?

- Mam cukrzycę, jestem w grupie ryzyka i siedzę w domu, ale brakuje mi ludzi, ich pasji, energii i radości, które nakręcają mnie do działania. Rozmawiamy z sąsiadami przez płot i to jest w zasadzie jedyny kontakt społeczny. Chętnie pojechałabym na jakiś festiwal, zawody, popływała na kajcie, wyjechała nad morze, czy zwyczajnie wyszła z domu, ale wszystko zostało odwołane, a ja muszę na siebie uważać. Uczę się grać na gitarze, namiętnie czytam książki i obejrzałam wszystkie sezony "Domu z papieru". Poddałam się ogólnopolskim porządkom, ale ile można sprzątać? [uśmiech  przyp. red.].

***Zobacz także***

Dowiedz się więcej na temat: Mandaryna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje