Reklama

Reklama

"Zakazane piosenki": Za kulisami filmu

Choć nie spodobał się recenzentom i cenzurze, pierwszy powojenny film stał się kinowym hitem. W 1946 roku po premierze "Zakazanych piosenek" kina ochraniała milicja.

Choć nie spodobał się recenzentom i cenzurze, pierwszy powojenny film stał się kinowym hitem. W 1946 roku po premierze "Zakazanych piosenek" kina ochraniała milicja.
Jerzy Duszyński i Danuta Szaflarska w filmie "Zakazane piosenki" (1946) /materiały prasowe

Zofia Mrozowska, śpiewająca przejmującą piosenkę "Warszawo ma", chłopiec z tramwaju, prowokujący Niemców obraźliwymi kupletami, dziewczyna z czereśniami, w którą wcieliła się Alina Janowska. Wprawdzie fabuła "Zakazanych piosenek" jest wątlutka (film początkowo miał być dokumentem), ale ich siłą okazały się popisy aktorów w poszczególnych epizodach.

W pierwszej, dokumentalnej wersji, muzyk Roman Tokarski (Jerzy Duszyński) opowiada pracownikowi studia filmowego, zbierającego piosenki z czasów wojny, o życiu w okupowanej stolicy. W dwóch następnych, kinowych, jego słuchaczem jest młody żołnierz, repatriant z Anglii. Roman w czasie wojny zorganizował uliczną orkiestrę. Razem z siostrą Haliną (Danuta Szaflarska) należeli też do podziemia, brali udział w akcjach dywersyjnych i w powstaniu. Ale głównymi "bohaterami" filmu są piosenki okupowanej Warszawy.

Reklama

Pomysł się spodobał

Autorem scenariusza "Zakazanych piosenek" był Ludwik Starski (ojciec Allana, laureata Oskara za scenografię do "Listy Schindlera"). "Okupację spędziłem w Warszawie - opowiadał. - Słuchając piosenek ulicy, zaczepnych, dowcipnych, przyrzekłem sobie, że jeśli przeżyję, one będą bohaterkami mojego pierwszego scenariusza. Już po wyzwoleniu, zaszedłem któregoś dnia do Leonarda Buczkowskiego i zaproponowałem ten film, a że pomysł mu się spodobał, zabrałem się do pisania scenariusza".

W tym czasie polska kinematografia dopiero się odradzała. W listopadzie 1945 r. powstało Przedsiębiorstwo Państwowe "Film Polski". Oficjalnie z siedzibą w Warszawie, ale atelier zorganizowano w Łodzi, przy Łąkowej 29. Buczkowski rozpoczynał zdjęcia do "Zakazanych piosenek", gdy w wytwórni zapowiedziano wizytę ważnego partyjnego dostojnika ze stolicy. Zaczęto się zastanawiać, czy nie warto by mu pokazać jakiejś filmowej dekoracji. I wtedy narodził się pomysł, żeby z dokumentu o piosenkach zrobić film fabularny.

Starski w ciągu dwóch tygodni przerobił scenariusz, a przy Łąkowej wybudowano fragment warszawskiego Nowego Światu. Atrapy wyglądały tak autentycznie, że do filmowców zgłaszali się łodzianie, chcący po zakończeniu zdjęć wynająć lokal. Scenarzysta i reżyser wiele razy jeździli do zrujnowanej stolicy, gdzie wyszukiwali chłopców śpiewających na ulicach i targowiskach. Niektórych można oglądać w filmie, choć nie wszyscy śpiewają swoimi głosami; części z nich użyczyła go... Hanka Bielicka, prywatnie żona Duszyńskiego.

Prochowiec Janowskiej

Leonard Buczkowski nie musiał daleko szukać aktora do głównej roli Romana, bo Duszyński pracował wtedy w łódzkim teatrze i trudno było nie zauważyć tego wyróżniającego się warunkami zewnętrznymi artysty. Z kolei kandydatkę do roli Haliny wypatrzył w krakowskim Teatrze Starym.

Danuta Szaflarska wspominała później, że dzięki pracy w "Zakazanych piosenkach" mogła się wreszcie, po raz pierwszy od dawna, najeść do syta. "Pierwszego dnia próbnych zdjęć dostałam jajecznicę ze skwarkami. Nie zapomnę tego smaku" - opowiadała.

Na planie obowiązywał 8-godzinny dzień pracy, a za zdjęcia nocne płacono podwójnie. Wykonawcom głównych ról płacono ryczałtem. Dużo tego nie było. Szef produkcji Franciszek Petersile powiedział do Szaflarskiej: "Ma tu pani 30 tys. za cały film, a jak pani 'chwyci', to będzie pani później dyktować warunki".

Jak wiadomo, Szaflarska "chwyciła" i za kolejną rolę (w "Skarbie" z 1948 r.) zażądała już miliona złotych. Kierownik udzielił jej wtedy jeszcze jednej bezcennej rady. "Jak film wejdzie na ekrany, ludzie będą mnie obserwować, więc żebym uważała, z kim się pokazuję, kogo spotykam i gdzie chodzę. I żebym nigdy nie przebywała w złym towarzystwie" - wyjaśniała.

"Zakazane piosenki" wylansowały wielu aktorów, którzy błyskawicznie stali się gwiazdami. Film Buczkowskiego to debiut Aliny Janowskiej, która była wtedy tancerką w Teatrze Syrena w Łodzi. Pewnego razu rozgrzewała się na korytarzu przed wejściem na scenę. Wyrzuciła nogę do tyłu i omal nie kopnęła przechodzącego mężczyzny. Ten, nie speszony, spytał, czy zagrałaby w filmie. Nie interesowały go zawodowe kwalifikacje, potrzebował dziewczyny śpiewającej pod playback. Ważne było za to, czy kandydatka do roli ma prochowiec i beret.

Dogadali się - Janowska była właścicielką prochowca, a mężczyzna, którym okazał się kierownik zdjęć Tadeusz Karwański, obiecał, że zorganizuje beret (słowa dotrzymał, a aktorka bardzo żałowała, że po zdjęciach musiała go oddać). Scena z udziałem p. Aliny rozgrywała się na Nowym Świecie. Uliczna orkiestra grała, a ona śpiewała pod oknami mieszkania konfidentki Kędziorek, na której żołnierze podziemia wykonują wyrok (kapela miała zagłuszać strzały). Większość zdjęć powstała przy Łąkowej. Ale nie wszystko było wytworem scenografów czy rekwizytorów, nie wszystko też było tylko kreacją aktorów i wynajętych statystów. Na planie pojawili się także prawdziwi hitlerowcy. W scenie defilady w zdobytej Warszawie wzięli udział jeńcy z obozu na Polu Mokotowskim, którym na tę okazję wydano nowe mundury i karabiny bez amunicji "Kiedy ruszyli na kamerę, śpiewając 'Hei-li Heilo', po plecach przeszły mi ciarki" - mówiła Szaflarska.

Były też inne dramatyczne momenty: kiedyś jednemu z gapiów, byłemu więźniowi obozu koncentracyjnego, zdawało się, że w statyście ubranym w mundur SS-ma na poznał obozowego strażnika. Niełatwo było wyjaśnić tę pomyłkę. Z kolei Jerzy Duszyński w jednej z scen strzelał w prawdziwych ruinach z prawdziwej amunicji. "Zacząłem z furią pruć po ruinach tak, żeby wrogowi dopiec. Nagle wybiegli z ruin robotnicy z krzykiem i wyzwiskami" - opowiadał po latach. To łagodniejsza wersja tej historii. Kiedy indziej aktor przyznał, że jego kule naprawdę trafiły człowieka. Rykoszetem dostał w rękę pomocnik kamerzysty, trzymający przed obiektywem filtr. Nie wypuścił go jednak, póki nie wyłączono kamery... Sprzęt filmowcy mieli nieco zde- zelowany - kamera sama z siebie wpadała w drgawki i od czasu do czasu się wyłączała. Radzili sobie jednak jak mogli, wożąc ją oraz podnosząc i opuszczając na... także nieco uszkodzonym, sprowadzonym specjalnie z Wrocławia, fotelu dentystycznym.

Po krytyce nowa wersja

"Zakazane piosenki" miały premierę 8 stycznia 1947 r. w oddanym dzień wcześniej do użytku stołecznym kinie Palladium. "Na premierze prawie wszyscy płakali - wspominał Starski - ale potem wybuchła burza. Prasa podzieliła się, jedni nas chwalili, inni wysuwali ciężkie zarzuty".

Recenzent "Tygodnika Powszechnego" stwierdził m.in.: "Scenarzysta, rysując polską martyrologię uczynił z niej nie obraz cierpienia i męstwa, lecz jarmark". Jerzy Waldorff nazwał film "ckliwym kiczem", pod najgorsze gusty tłumu. Tymczasem ów tłum szturmował kina, tłukąc szyby i wyłamując drzwi. "Doszło do skandalicznych awantur, przechodzących nawet w bójki" - opisywał "Express Wieczorny". W rezultacie kina, w których wyświetlano film, musiały mieć ochronę milicji.

Danuta Szaflarska i Jerzy Duszyński z dnia na dzień zyskali wielką popularność. Publiczność była przekonana, że w życiu prywatnym są parą. Na wieść o tym, że Duszyński jest mężem Bielickiej, wielbicielki zaoferowały Szaflarskiej pozbycie się "rywalki". Aktorka wspominała też, że nieraz odbierała telefony fanek z pytaniem: "Jurek jest?".

Tymczasem w reakcji na krytykę prasy i działaczy PPR po kilku miesiącach "Zakazane piosenki" wycofano z kin. Wycięto 1/3 materiału (ok. 26 minut) i tyleż samo dokręcono. Dodano m.in. archiwalne zdjęcia z wyzwalania Warszawy przez Armię Czerwoną. W zmienionej wersji "Zakazane piosenki" powróciły na ekrany 2 listopada 1948 r. i nadal cieszyły się wielkim powodzeniem. W sumie film obejrzało ponad 15 mln widzów (co dało mu 4. miejsce na liście wszech czasów polskich filmów).

PKP

Życie na Gorąco Retro
Dowiedz się więcej na temat: Danuta Szaflarska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL