Wicepremier Piotr Gliński o filmie "Kler": Ten pan z tematu poważnego zrobił karykaturę

"Przykro mi jest, że ten pan z tematu, który jest ważny i poważny, zrobił karykaturę" - powiedział w RMF FM o filmie "Kler" Piotr Gliński. Minister kultury przyznał też, że filmu... nie widział.

Janusz Gajos w filmie "Kler"

"Przykro mi jest, że ten pan z tematu, który jest ważny i poważny - bo choćby było jedno molestowanie w Kościele czy gdziekolwiek, to trzeba o tym mówić - zrobił karykaturę" - tak w Porannej rozmowie w RMF FM Piotr Gliński odpowiedział na pytanie, czy pogratuluje Wojciechowi Smarzowskiemu filmu "Kler".

Reklama

Minister kultury przyznał też, że filmu... nie widział, ale przeczytał streszczenie jego scenariusza.

Oto fragment wywiadu Roberta Mazurka z ministrem kultury Piotrem Glińskim.
Robert Mazuerk, RMF FM: Dwa i pół miliona widzów po 10 dniach widziało film "Kler". Jakieś gratulacje dla Wojciecha Smarzowskiego? To największy polski hit ekranowy ostatnich czasów.

Piotr Gliński: - Przykro mi jest, że ten pan z tematu, który jest ważny i poważny, bo choćby jedno molestowanie było w kościele, to trzeba o tym mówić, zrobił karykaturę.

Pan widział ten film?

- Nie, ale czytałem scenariusz. Ze scenariusza, którego streszczenie czytałem, można wywnioskować jaki jest film, i taki jest film. Relacje moich współpracowników jednoznacznie o tym mówią. Chodzi mi o to, że to jest film jednostronny i przecież twórca też chyba nie powie, że to jest obraz obiektywny. On twierdzi, że to jest kreacja artystyczna, do której ma prawo, w związku z tym skondensował wszystkie negatywne zjawiska.

Dobra wiadomość jest taka, że będą musieli zwrócić dotacje, bo takie są przepisy.

- Zwykły mechanizm finansowy.

3,5 miliona złotych dostaniecie z powrotem.

- Jeśli film zarobi, to zwraca do PISF.

Cały wywiad można przeczytać na stronach RMF - kliknij tutaj!

Przypomnijmy, że dzieło Smarzowskiego obejrzało już ponad 2,5 mln widzów. Zaledwie dziesięć dni zajęło produkcji osiągnięcie statusu największego hitu frekwencyjnego 2018.

"Kler" to już nie tylko wielki przebój, ale i prawdziwy fenomen polskiego kina. Obraz wszedł na ekrany 28 września i z miejsca zanotował najlepsze otwarcie filmu na przestrzeni ostatnich 30 lat. Ponad 935 tys. widzów w premierowy weekend to wynik, który przełamał dominację "Pięćdziesięciu twarzy Greya" (834 tys. osób).

W dziesięć dni, czyli w czasie rekordowo krótkim, film Smarzowskiego zobaczyło 2 504 616 osób. Pozwoliło to zostawić w tyle przebój "Kobiety mafii" Patryka Vegi, który na swój sukces (2 037 082 widzów) pracował przez okres sześciu tygodni wyświetlania.

"Kler" przedstawia trzech księży katolickich - skupionego na karierze pracownika kurii w wielkim mieście (Jacek Braciak), wiejskiego proboszcza żyjącego w stałym związku z kobietą (Robert Więckiewicz) i duchownego oskarżonego przez parafian o pedofilię, który także ma swoją tajemnicę (Arkadiusz Jakubik). Smarzowski przedstawia oprócz tego żyjącego w luksusie arcybiskupa Mordowicza, który jest blisko związany z rządzącymi krajem i wywiera bezpośredni wpływ na krajową politykę (Janusz Gajos).

"Kler" - wyróżniony na 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni Nagrodą Specjalną Jury - wywoływał kontrowersje, zanim jeszcze trafił do kin. O bojkot filmu zaapelowało między innymi Stowarzyszenie Dziennikarzy Katolickich.

"Nie zajmujemy się w tym filmie krytyką wiary, tylko krytyką konkretnych zdarzeń. Chcielibyśmy, żeby ten film skłonił do refleksji i spowodował merytoryczną dyskusję" - podkreśla Robert Więckiewicz.

"W filmie 'Kler' nie ma nic takiego, co mogłoby obrazić ludzi głęboko wierzących, ale i myślących jednocześnie. Ta opowieść da nam bardzo dużo do myślenia" - dodaje Janusz Gajos.

"Kler" powstał na podstawie scenariusza Wojciecha Smarzowskiego i Wojciecha Rzehaka. Muzykę do filmu skomponował Michał Trzaska, w obsadzie znaleźli się także m.in. Joanna Kulig, Iwona Bielska, Katarzyna Herman, a także, w epizodycznych rolach, Julia Wyszyńska i Bartosz Bielenia.

Zdjęcia do filmu, jak poinformował reżyser, były realizowane w Czechach. Film na różnych etapach produkcji - od rozpoczęcia prac nad scenariuszem, do powstania ostatecznej wersji - był konsultowany z przedstawicielami Kościoła: zarówno obecnymi, jak i byłymi księżmi.

- Chciałbym, żeby finanse kościoła były przezroczyste i żeby pedofile w sutannach zostali skazani, żeby kościół nie ukrywał pedofilii - tak Smarzowski określił przesłanie swego filmu.


Dowiedz się więcej na temat: Kler | Piotr Gliński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje