Reklama

Reklama

"Wesele" 2021: Film Smarzowskiego znowu dzieli

"'Róża' jest zakazana w Rosji, 'Wołyń' - na Ukrainie, a 'Wesele' może być zakazane w Polsce" - mówił Wojciech Smarzowski przed premierą swojego nowego filmu "Wesele". Tymczasem 8 października produkcja trafiła na ekrany polskich kin i bije rekordy frekwencyjne.

Arkadiusz Jakubik w scenie z filmu "Wesele"

W pierwszy weekend wyświetlania w kinach nowe "Wesele" Wojciecha Smarzowskiego obejrzało niemal 140 tysięcy widzów. To najlepsze otwarcie polskiego filmu w tym roku!

Wojciech Smarzowski - twórca niezapomnianych obrazów: "Wołyń""Drogówka""Róża" oraz rekordowego hitu "Kler", który w kinach obejrzało ponad 5 milionów widzów - wraca z naprawdę mocną produkcją, która znowu dzieli polskie społeczeństwo.

Reklama

"Akcja dzieje się współcześnie. W ciągu jednej nocy, w domu weselnym i w rzeźni. Jest też część retrospektywna. Z czasów wojny. I to chyba wszystko, co mogę powiedzieć na temat tego projektu" - Smarzowski mówił w 2019 roku podczas spotkania z widzami na Pol'and Rock Festivalu.
Teraz wiemy już, że w "Weselu" 2021 znalazł się wątek Jedwabnego, gdzie w 1941 roku doszło do pogromu Żydów. To kolejne, po "Róży" i "Wołyniu" dzieło Smarzowskiego, w którym reżyser wraca do traumatycznych wydarzeń z okresu II wojny światowej.

Całkiem nowe "Wesele" 2021

Reżyser wrócił do korzeni - jego najnowszy film zatytułowany jest tak samo jak debiut fabularny z 2004 roku, czyli "Wesele". Wtedy był to wnikliwy, gorzki portret naszego społeczeństwa. A teraz?

Smarzowski stał się twórcą, który na warsztat konsekwentnie bierze najbardziej palące narodowe tematy i traumy.

Samo wesele stanowi pretekst do opowiedzenia bolesnej historii z przeszłości. Jak przekonuje reżyser, jego nowa produkcja to tak naprawdę dwa filmy w jednym - część współczesna i rozgrywająca się w 1941 roku - historyczna.

"To film o pamięci, a tak naprawdę o niepamięci. Wszystkie moje filmy wynikają z niezgody na coś" - mówi Smarzowski.

"Wesele" 2021: Recencje, opinie

"Wielkie kino. Od czasów "Wesela" Wyspiańskiego nie było w polskiej kulturze tak doniosłego dzieła" - pisze o filmie znany krytyk filmowy Tomasz Raczek.

"Opowiedziane na zimno, dosadnie i bez taryfy ulgowej dla obecnie rządzących" - dodaje Janusz Wróblewski.

Recenzentka Interii Anna Tatarska pisze o filmie, "który recenzentów chwyta za gardło, pozostawia zlanych potem i we łzach. O filmie, po którym chce się krzyczeć albo milczeć w poczuciu bezsilności". "Smarzowski zrobił to, co potrafi najlepiej: wciągający, buzujący energią i sprawnie zrealizowany film na bardzo trudny temat" (...) To obraz, którego nie da się wymazać z myśli, kiedy tylko na sali kinowej zapalą się światła" - dodaje.

"To opowieść o tym, co się dzieje, gdy nie szanujemy innych ludzi, nie szanujemy zwierząt, nie szanujemy własnej historii" - dokłada swą opinię Katarzyna Sobiechowska-Szuchta.

Zupełnie inne zdanie na temat filmu "Wesele" ma z kolei Paweł Jędrzejewski z Forum Żydów Polskich.

"Smarzowski zdecydowanie nie miał dobrego pomysłu, dlatego moim zdaniem o jego filmie nie da się powiedzieć wiele dobrego, natomiast można wskazać w nim mnóstwo złego. (...) Jest wyzywająco stereotypowy, schematyczny, natrętnie moralizatorski z oczywistymi, nachalnymi, dydaktycznymi tezami, które twórca powtarza w filmie w sposób toporny i do znudzenia. Rzekłbym nawet, że film jest z ducha prymitywnych propagandówek" - można przeczytać na stronie Forum Żydów Polskich.

"Wesele" 2021 Smarzowskiego

Wesele Anno Domini 2021. Gromada podchmielonych gości szaleje na parkiecie w rytm disco polo, druhny rywalizują ze sobą w konkursach, ktoś nagrywa wideo życzenia dla młodej pary. Wesele jakich wiele, jednak pod pozorem dobrej zabawy kryje się gorzka prawda o nas.

Panna młoda w zaawansowanej ciąży (Michalina Łabacz), zdecydowana na emigrację, z rosnącym niepokojem obserwuje wybryki męża. Jej ojciec, lokalny biznesmen Rysiek (Robert Więckiewicz), tej nocy też ma sporo zmartwień, bo interes życia wisi na włosku. Sytuacja zaognia się za sprawą zaproszonych na uroczystość gości, a wszystko to obserwuje senior rodu Antoni Wilk (Ryszard Ronczewski), do którego wracają wspomnienia dramatycznych wydarzeń sprzed lat, kiedy poznał miłość swojego życia - piękną Żydówkę.

Z każdą minutą rosną emocje i odżywają najgłębsze uczucia, historie burzliwych miłości dawnych i nowych kochanków przenikają się nawzajem. Stopniowo zatraca się granica między tym co kiedyś, a tym co teraz. Na jaw wychodzą tajemnice przeszłości, nakręcające spiralę zła, z której nie ma ucieczki. Świt zastanie bohaterów w różnej kondycji. Pewne jest tylko jedno - z tym weselnym kacem każdy będzie musiał poradzić sobie sam.

Czytaj więcej:
"Hiacynt" na Netflixie: Milicja, geje i PRL [recenzja]
Najlepsi nauczyciele na kinowym ekranie [RANKING]
"Squid Game": Witajcie w dorosłym piekle z dziecinnego koszmaru [fabuła, zwiastun, recenzja]

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Wesele 2021

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje