Reklama

Reklama

Weekend w kinie: Samo szczęście

Pięć filmów wchodzi w piątek, 23 grudnia, na ekrany rodzimych kin. W Boże Narodzenie swoje premiery mają trzy kolejne obrazy. Wśród dzieł, które będzie można zobaczyć w czasie świąt są m.in.: superprodukcja science-fiction "Pasażerowie", dramat fantasy "Siedem minut po północy" oraz polskie "Szczęście świata".

Nowy film Michała Rosy ("Co słonko widziało", "Cisza", "Rysa") "Szczęście świata" to pełna magii, humoru i wzruszeń historia mieszkańców niezwykłej kamienicy na Śląsku. Warszawski dziennikarz i bon vivant Sobański (Tomasz Borkowski) opuszcza stolicę, by odszukać i przeprowadzić wywiad z autorem bestsellerowych przewodników, bijących rekordy sprzedaży. Choć sam pisarz skrzętnie ukrywa tożsamość, nieliczne tropy prowadzą do kamienicy na Śląsku, miejsca pełnego ludzi oryginalnych i wyjątkowych. Wśród nich są piękna Róża (uwodząca seksapilem Karolina Gruszka) - obiekt męskich westchnień i damskiej zazdrości oraz ulegający jej urokom mężczyźni - ekscentryczny pasjonat botaniki Tomasz (Krzysztof Stroiński), "przyjaciel domu" Jan (Przemysław Bluszcz), matematyczny geniusz na posadzie windziarza - Rufin (Dariusz Chojnacki), a także próbujący wyrwać się spod wpływów zaborczej matki (Agata Kulesza) nastolatek Harald. Chwile spędzone przez nich z piękną sąsiadką kuszą lekkością i swobodą, objawiając świat, do którego nie mieli dotąd dostępu.

Reklama

Jennifer Lawrence i Chris Pratt grają główne role w ekscytującym thrillerze science-fiction "Pasażerowie". Film Mortena Tylduma ("Łowcy głów", "Gra tajemnic") to opowieść o dwojgu obcych sobie ludziach, wysłanych wraz z setkami innych pasażerów w trwającą 120 lat podróż na nową planetę. Los sprawia, że Aurora i Jim budzą się z hibernacji wcześniej o 90 lat. Para stanie przed wielkim wyzwaniem naprawienia tajemniczej awarii statku kosmicznego, która naraża życie setek pasażerów w tej największej masowej migracji w historii ludzkości.

Niewielu jest dorosłych, którzy mieliby tyle odwagi co 10-letni Connor, główny bohater "Siedmiu minut po północy". Chłopiec codziennie musi bronić się przed grupą starszych chłopaków, którzy prześladują go w szkole. Prawdziwy dramat jednak rozgrywa się w domu chłopca - samotnie wychowująca go matka (Felicity Jones) przegrywa walkę z chorobą, a lekarze rozkładają ręce. W tej sytuacji Connor zyskuje niezwykłego sprzymierzeńca - jest nim mroczna istota ze snów, która za pośrednictwem niezwykłych, magicznych opowieści wciąga Connora w świat, gdzie znaleźć można odpowiedzi na najtrudniejsze pytania.

Kiedy Marie-Louise Fuller - o której opowiada "Tancerka" Stéphanie Di Giusto - przyszła na świat na amerykańskiej prowincji, absolutnie nic nie wskazywało na to, że ta dziewczynka w przyszłości zostanie gwiazdą Opery Paryskiej i europejskich kabaretów czasu Belle Époque. Ukryta za metrami jedwabiu, z ramionami przedłużonymi o długie drewniane drążki, Loïe (taki przydomek przybrała) co wieczór elektryzowała publiczność tańcem, który nazwano serpentynowym. Fuller szybko stała się ikoną epoki, symbolem pokolenia. Jej zawoalowane ruchy sceniczne, okraszone grą świateł, miały przemożny wpływ na sztuki plastyczne i nie tylko. Do stóp tancerki padali bracia Lumière, Toulouse-Lautrec, Auguste Rodin. Wysiłek fizyczny grożący niejedną kontuzją, permanentny blask świateł szkodliwych dla oczu - nic nie było w stanie powstrzymać tancerki w bezustannym dążeniu do perfekcji. Dopiero spotkanie z młodziutką, niezwykle uzdolnioną Isadorą Duncan doprowadziło do upadku legendy...

Pod prysznic wchodzi ze stoperem. Myje się wyłącznie w zimnej wodzie. Telewizję ogląda przez lornetkę w oknie sąsiada. W domu korzysta tylko ze światła ulicznych neonów. Utalentowany skrzypek François Gautier (Dany Boon) - główny bohater francuskiej komedii "Dusigrosz" - od dziecka jest chorobliwie skąpy. Nie ma przyjaciół, bo postawienie drinka kosztowałoby go zawał serca. Nie związał się z kobietą, bo nawet zakup uschłych kwiatów to w jego oczach finansowe szaleństwo. Pewnego dnia świat François staje na głowie. Do orkiestry dołącza młoda i piękna wiolonczelistka, którą oczaruje jego muzyczny talent. Na domiar złego znikąd pojawia się 16-letnia Laura, przekonana, że jest jego córką. Biedny dusigrosz nagle poczuje, że jest kochany przez dwie kobiety, które nie wiedzą, że jego serce jest już zajęte przez... lokatę bankową.

"Witajcie w Norwegii!" to błyskotliwa i nieprzewidywalna czarna komedia, która przełamuje społeczne tabu. Poznajcie Primusa (Anders Baasmo Christiansen) - właściciela upadającego kurortu w norweskiej wiosce. By ratować rodzinny interes i otrzymać rządowe dofinansowanie, postanawia przekształcić swój kurort w... obóz dla uchodźców. Pięćdziesięciu przybyszów to prawdziwa zbieranina osobowości i oczekiwań, które przyprawią Primusa o niemały zawrót głowy.

Jedenastoletnia Linh jest samodzielną dziewczynką. Kiedy jej matka - samotnie wychowująca ją oraz jej młodszą siostrę - musi nieoczekiwanie wyjechać do Wietnamu, Linh zajmuje się domem oraz rodzinną restauracją pod jej nieobecność. Musi opiekować się też siostrą. Nikt nie może się dowiedzieć, że dziewczynki są same. Największym problemem Linh jest jednak rudowłosa Pauline, która kontroluje całą okolicę. Zaczyna szantażować siostry... Tak w skrócie wygląda punkt wyjścia w niemieckim filmie familijnym "Szczęście sprzyja odważnym".

Chociaż Królowa Śniegu i samozwańczy Król Śniegu zostali pokonani, Kai i Gerda nie mają powodów do radości. W "Królowej Śniegu 3" dziewczynka pragnie odnaleźć ukochanych rodziców, porwanych przez Północny Wiatr. Wspólnie z przyjaciółmi wyrusza na kraniec świata, w pełną niebezpieczeństw wyprawę ratunkową. W trakcie wędrówki bohaterowie natrafiają na artefakt, pochodzący z prastarego królestwa trolli. To legendarny Kamień Ognia i Lodu. Czy jego potężna moc okaże się pomocna w poszukiwaniach rodziców dziewczynki? A może tylko je utrudni i sprowadzi na Orma, Gerdę i resztę kompanii nowe kłopoty...

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: kinowe premiery

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje