"Gwiezdne wojny": kolejność według premier. Tak tę historię poznał świat
To najprostsza i najbezpieczniejsza opcja, szczególnie jeśli sięgasz po "Gwiezdne wojny" pierwszy raz. Oglądasz filmy tak, jak wchodziły do kin, więc możesz odkrywać kosmiczny świat w ten sam sposób, co widzowie przez dekady.
Kolejność wygląda następująco: część IV, V, VI, I, II, III, VII, VIII, IX. Najpierw klasyczna trylogia (ta, od której wszystko się zaczęło), potem trzy prequele (żeby zobaczyć, jak to się wszystko zaczęło), a na końcu sequele (co było dalej).
A co z filmami pobocznymi? Najlepiej obejrzeć je po seansie dziewiątej części. Jeśli jednak chcesz zmienić coś w trakcie, to "Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie" (2016) świetnie będzie pasować po obejrzeniu Części III ("Zemsta Sithów", 2005), gdyż prowadzi w stronę wydarzeń z Epizodu IV.
Kolejność chronologiczna: tryb "po kolei, jak w kalendarzu galaktyki"
Tu oglądasz wydarzenia zgodnie z czasem świata przedstawionego. To jest świetne, jeśli znasz już podstawy i chcesz zobaczyć całość jak jedną długą opowieść: od Republiki, przez Imperium, po późniejsze konsekwencje dla kolejnych pokoleń.
Chronologia filmowa (bez seriali) wygląda tak: I, II, III, "Han Solo", "Łotr 1", IV, V, VI, VII, VIII, IX. Plusy? Wszystko klarownie układa się w łańcuch przyczynowo skutkowy. Łatwiej zrozumieć wagę decyzji, które później miały wpływ na losy całej galaktyki.
Seriale w świecie "Gwiezdnych wojen": kiedy warto po nie sięgnąć?
Jeżeli planujesz także obejrzeć seriale związane z "Gwiezdnymi wojnami", nastaw się na to, że nie pójdzie tak gładko jak z filmami. Seriale to jeszcze większy, bardziej szczegółowy kawałek galaktycznego świata i najlepiej sięgać po nie stopniowo.
Masz ochotę lepiej zrozumieć czasy wojen klonów i dowiedzieć się, co dzieje się między Epizodem II a III? Wtedy zwłaszcza animowane produkcje potrafią rozjaśnić sprawę: nagle konflikty i decyzje nabierają większego sensu, a postacie stają się jeszcze bardziej wielowymiarowe. Chcesz poczuć klimat Rebelii, szpiegowania i małych trybików, które zmieniają historię? Wtedy serial "Andor" zadziała świetnie jako rozgrzewka przed "Łotrem 1". Po Części VI wielu widzów natomiast naturalnie sięga po "Mandaloriana" i powiązane historie, bo to przyjemny most między upadkiem Imperium a tym, jak galaktyka próbuje się ułożyć się na nowo.
Zobacz też:
Wojciech Smarzowski z prestiżowym wyróżnieniem. "Za odwagę w przełamywaniu tabu"










