Reklama

Trudne początki wielkich gwiazd

Za swój debiut w "Lęku pierwotnym" Edward Norton otrzymał Złoty Glob i nominację do Oscara. Pierwsza rola przyniosła nagrodę Akademii m.in. Julie Andrews, Barbrze Streisand, Jennifer Hudson i Lupicie Nyong’o. Niestety, początki kariery aktorskiej nie były dla wszystkich natychmiastowym wejściem do pierwszej ligi. Niektórzy aktorzy woleliby chyba zapomnieć o swoich ciężkich początkach.

Sylvester Stallone - "Przyjęcie u Kitty i Studa"

W 1970 roku Sylvester Stallone, który dotychczas pojawiał się jedynie w epizodach lub statystował w filmach, został eksmitowany ze swojego mieszkania. Przez trzy tygodnie spał na dworcu autobusowym w Nowym Jorku. Gdy zobaczył ofertę roli w tanim softerotyku, przyjął ją bez wahania. Później wspominał, że był na skraju wyczerpania - jeśli nie otrzymałby wynoszącej 200 dolarów zapłaty za film, najpewniej napadłby na kogoś. "Przyjęcie u Kitty i Studa" było amatorskim erotykiem, ukazującym miłosne uniesienia tytułowej pary oraz ich znajomych.

Reklama

Los uśmiechnął się do Stallone'a w 1976 roku, gdy wystąpił w tytułowej roli w "Rockym", do którego napisał także scenariusz. Zapewniła mu ona dwie nominacje do Oscara oraz międzynarodową sławę. Wtedy przypomnieli sobie o nim właściciele praw do "Przyjęcia...", którzy zaproponowali mu wykupienie kopii filmu za sto tysięcy dolarów. Stallone odmówił i przyznał później, że nie zapłaciłby nawet "dwóch baksów". Producenci postanowili zarobić więc na jego sukcesie - "Przyjęcie..." trafiło ponownie do kin, tym razem pod tytułem "Włoski ogier". Przypomnijmy, że podobny przydomek nosił grany przez gwiazdora Rocky Balboa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje