Akcja filmu "Obcy 3" rozpoczynała się zaraz po finale "Decydującego starcia" Jamesa Camerona. W statku, w którym ocaleli z misji na LV-426 Ellen Ripley (Sigourney Weaver), kapral Hicks, kilkuletnia Newt i android Bishop (Lance Henriksen) czekają w stanie hibernacji na powrót na Ziemię, wykluwa się jajo obcego. Kosmita doprowadza do awaryjnego lądowania pojazdu na planecie Fiorinie 161, będącej męskim więzieniem o zaostrzonym rygorze. Ellen jako jedyna przeżywa katastrofę. Szybko okazuje się, że otaczający ją więźniowie nie będą największym zagrożeniem. Wkrótce mieszkańcy kolonii stają się ofiarami dorosłego obcego. Ripley raz jeszcze przyjdzie zmierzyć się zabójczym potworem.
Wytwórnia 20th Century Fox poleciła rozpoczęcie prac nad trzecią częścią "Obcego" po sukcesie kasowym "Decydującego starcia" z 1986 roku. Producenci David Giler, Walter Hill i Gordon Carroll stwierdzili, że seria musi iść w nowym kierunku.
Wiele lat później James Cameron stwierdził, że jedna scena wciąż go drażni i nie potrafi o niej zapomnieć.
James Cameron: "To najgłupsza rzecz"
W jednym z najnowszych odcinków podcastu "Just Foolin About" kultowy reżyser powiedział, że jedna scena wciąż go niezmiernie drażni i nazywa ją "najgłupszą rzeczą".
"Budujesz wokół postaci Hicksa, Newt i Bishopa mnóstwo sympatii, a potem pierwszą rzeczą, jaką robią w następnym filmie, jest ich zabicie, prawda? Naprawdę sprytne, chłopaki. I zastąpienie ich bandą cholernych skazańców, których nienawidzisz i chcesz zobaczyć, jak umierają. Naprawdę sprytne".
Okazuje się, że reżyser nie jest jedyną osobą, która ma problemy z tym filmem - Michael Biehn także ma obiekcje. Jak się okazuje, studio planowało wykorzystać jego podobiznę w filmie bez jego wiedzy i zgody.
"Zadzwoniliśmy do nich i powiedzieliśmy: To nie może się wydarzyć. I zaczęli rzucać we mnie pieniędzmi" - wspominał aktor, odnosząc się do wizualizacji Hicksa. Podkreślił, że włożył dużo pracy w tę postać, a wtedy kazali jej tak po prostu zginąć.
Ale obaj panowie zgadzają się w jednej sprawie - serial "Obcy: Ziemia" jest według nich "całkiem dobrym" i z "mnóstwem DNA" z oryginalnych filmów.












