Reklama

"Syn": Wiele twarzy depresji. Nowy film twórcy "Ojca"

- "Syn" to historia, która łączy się z moimi emocjami. Pomysł przeniesienia jej na wielki ekran wydał mi się znaczący. Tak wiele osób mierzy się dziś z depresją - podkreślił Florian Zeller w rozmowie z The Hollywood Reporter. Nowy obraz twórcy "Ojca" w piątek trafił do polskich kin.

- "Syn" to historia, która łączy się z moimi emocjami. Pomysł przeniesienia jej na wielki ekran wydał mi się znaczący. Tak wiele osób mierzy się dziś z depresją - podkreślił Florian Zeller w rozmowie z The Hollywood Reporter. Nowy obraz twórcy "Ojca" w piątek trafił do polskich kin.
Zen McGrath, Laura Dern i Hugh Jackman w scenie z filmu "Syn" /materiały prasowe

Gdy w ubiegłym roku pojawiła się informacja, że francuski dramaturg i reżyser, twórca "Ojca" pokaże na festiwalu w Wenecji swój nowy film, oczekiwania były wysokie. Nic dziwnego, skoro opowieść o cierpiącym na demencję 80-latku zapewniła mu szereg nagród, w tym Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany (napisany z Christopherem Hamptonem), a Anthony'emu Hopkinsowi - statuetkę dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Tym razem tryumfu nie było. Nie zmienia to jednak faktu, że w czasach, gdy na depresję cierpi ponad 350 mln osób na świecie, "Syn" Floriana Zellera jest istotnym głosem.

Reklama

Film śledzi losy nowojorskiego prawnika Petera (w tej roli Hugh Jackman). Mężczyzna jest rozwodnikiem, który obecnie tworzy szczęśliwy związek z Beth (Vanessa Kirby). Para niedawno została rodzicami. Żyje na wysokim poziomie, a kariera Petera wciąż nabiera tempa. Pewnego dnia rodzinną sielankę przerywa wizyta byłej żony prawnika Kate (Laura Dern), która nie radzi sobie z ich nastoletnim synem Nicholasem (Zen McGrath). Chłopak przestał chodzić do szkoły i nie chce w ogóle rozmawiać z matką. Peter zgadza się, by Nicholas zamieszkał na pewien czas u niego i Beth. Chce być wzorowym tatą i partnerem, unikając błędów popełnionych w przeszłości przez jego ojca (Anthony Hopkins). Odnosi małe sukcesy - Nicholas zapisuje się na terapię, leczy się na depresję i zaczyna nowy etap w innej szkole. Niestety, mimo to następują coraz poważniejsze kryzysy.

Tak jak "Ojciec" był inspirowany sztuką teatralną Zellera i historią jego cierpiącej na demencję mamy, również "Syn" wziął się z osobistych przeżyć. "To nie jest dokładnie moja historia, jeśli weźmiemy pod uwagę bohaterów czy sytuacje, ale łączy się z moimi emocjami. Uznałem, że podzielenie się nimi z widzami będzie znaczące. Tak wiele osób zmaga się z tym problemem. Kiedy zrealizowałem 'Ojca' w teatrze, publiczność czekała na nas po każdym spektaklu, żeby wymienić się doświadczeniami. Nie spodziewałem się takiego zainteresowania. Może stało się tak, ponieważ opowiedzieliśmy o tym, jak to jest być rodzicem i że czasami trzeba zaakceptować własną bezsilność. Nie mógłbym zrobić żadnego filmu poza tym" - podkreślił reżyser w rozmowie z The Hollywood Reporter.

Dodał, że wciąż niewiele wiadomo o podłożu depresji. "Problemy psychiczne są jak tajemnica. Nie istnieje jednoznaczne wyjaśnienie, dlaczego się pojawiają. Tego typu schorzenia nie są niczyją winą, ale jesteśmy tylko ludźmi i często mamy z tego powodu poczucie winy. Oczywiście, w filmie wspominamy o rozwodzie, ale nie chciałem wdawać się w szczegóły. Syn nie rozumie, dlaczego odczuwa ból. Stara się znaleźć wytłumaczenie, a najłatwiej jest powiedzieć, że to przez rodziców. Natomiast ojciec uważa, że wszystko jest jego winą. Dlatego wydaje się postacią tragiczną" - zwrócił uwagę Zeller.

Reżyser, który w swoim poprzednim filmie od początku planował obsadzić w głównej roli Anthony'ego Hopkinsa, tym razem nie miał sprecyzowanego planu. Zmieniło się to po tym, jak Hugh Jackman przysłał mu list. Aktor napisał, że jeśli Zeller rozmawiał już na ten temat z kimś innym, może zignorować jego wiadomość. Ale jeśli nie, bardzo prosi o poświęcenie mu kilku minut, by mógł wyjaśnić, dlaczego to właśnie on powinien u niego zagrać. Decyzja zapadła po kilku minutach spotkania na Zoomie. "Nie miałem poczucia, że rozmawiam z aktorem, którego zainteresowała rola, ale raczej z człowiekiem, który - jako ojciec lub syn - czuje się związany z tą historią. Doskonale znał te emocje. Wyczułem szansę, że może wyjść z tego coś głębokiego, szerszego, prawdziwego" - wspomniał Francuz, cytowany przez Variety. Ostatecznie kreacja Petera zapewniła Jackmanowi nominację do Złotego Globu w kategorii najlepszy aktor w dramacie.

Pytany, czy możemy spodziewać się filmowej adaptacji trzeciej części jego teatralnej trylogii - "Matki" - reżyser powiedział, że na razie nic nie jest przesądzone. "To znaczy podoba mi się pomysł trylogii. Zrealizowałem spektakl w Nowym Jorku z Isabelle Huppert w roli tytułowej. Ona jest najlepsza. Bardzo ją kocham. To dobry powód, żeby popracować razem nad filmem. A trzeba mieć dobre powody, bo ta praca wymaga mnóstwa czasu i energii. Natomiast, jeśli mam być szczery, dzisiaj jeszcze nie wiem, czy do tego dojdzie. Lubię, gdy życie mnie zaskakuje. Wolę poczekać i za jakiś czas przekonać się, co się pojawi. Może to będzie właśnie to" - stwierdził w wywiadzie dla Awards Watch.

Od piątku "Syna" można oglądać w kinach. W obsadzie znaleźli się również m.in. Hugh Quarshie, Akie Kotabe, William Hope i Erick Hayden. Współautorem scenariusza jest Christopher Hampton. Za zdjęcia odpowiada Ben Smithard, za muzykę - Hans Zimmer, a za montaż - Yorgos Lamprinos. Dystrybutorem obrazu jest United International Pictures.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Syn (2023)
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy