Stalker Keanu Reevesa otrzymał sądowy zakaz zbliżania się do aktora
Oprac.: Tomasz Bielenia
Kilka tygodni temu gwiazdor "Matrixa" złożył wniosek wydanie zakazu zbliżania się do niego i jego partnerki Alexandry Grant stalkerowi, który w ostatnim czasie sześciokrotnie wtargnął na teren jego posesji, a raz nawet zasnął u niego na podwórku. Jak wynika z pozyskanych przez media dokumentów, mężczyzna miał też od miesięcy nękać parę niepokojącymi wiadomościami. Sąd w Los Angeles pozytywnie rozpatrzył wniosek aktora.
Keanu Reeves należy do grona najsłynniejszych i najbardziej lubianych aktorów w Hollywood. O tym, że popularność ma też swoją ciemną stronę, gwiazdor "Matrixa" i "Johna Wicka" przekonał się wielokrotnie. W 2014 roku pewna kobieta włamała się do domu aktora, wzięła prysznic w jego łazience, po czym wskoczyła do basenu, aby popływać. Intruzkę na gorącym uczynku przyłapała ekipa sprzątająca. Zaledwie kilka dni wcześniej inna psychofanka wtargnęła nocą do domowej biblioteki aktora. Gdy dobiegający stamtąd hałas obudził Reevesa, postanowił on zejść na dół i sprawdzić, co się dzieje. Skonfrontował się wówczas z obcą kobietą, która jak gdyby nigdy nic siedziała w jego fotelu, czekając na spotkanie z nim. Aktor nie wdał się z nią w pogawędkę, tylko wezwał policję, która aresztowała stalkerkę.
Keanu Reeves nie będzie już nękany przez stalkera?
Po kilku latach przerwy hollywoodzki gwiazdor i jego życiowa partnerka Alexandra Grant znów mają ten sam problem. Kilka miesięcy temu zaczął ich nękać niejaki Bryan Dixon. Mężczyzna sześciokrotnie wdarł się na teren posesji aktora w Hollywood Hills, a raz nawet zasnął u niego na podwórku, zanim został wyrzucony. Stalker miał wysyłać mu również niepokojące wiadomości, w których przedstawiał się jako "Jasper Keith Reeves", twierdząc, że jest krewnym aktora. Podczas jednej z wizyt intruz zostawił na terenie posiadłości plecak zawierający testy DNA, za pomocą których chciał zapewne udowodnić swoją teorię. Reeves z obawy o swoje bezpieczeństwo zatrudnił firmę ochroniarską. Na tym jednak nie poprzestał. Jak wynika z dokumentów sądowych pozyskanych przez serwis "TMZ", aktor poprosił też sąd o nałożenie na swojego prześladowcę tymczasowego zakazu zbliżania się do niego i Alexandry Grant.
Bryan Dixon ma pokaźną kartotekę policyjną. Mężczyzna był notowany za usiłowanie kradzieży z włamaniem, posiadanie narzędzi umożliwiających rabunek oraz wandalizm. Sąd w Los Angeles pozytywnie rozpatrzył wniosek Reevesa i nałożył na mężczyznę tymczasowy zakaz zbliżania się do aktora i jego partnerki. Gwiazdor na razie nie odniósł się publicznie do sprawy.
Po okresie względnego wyciszenia aktoskiego (zaledwie trzy role w ciągu pięciu lat) Reevesa oglądaliśmy na początku tego roku w "47 roninach", historii grupy samurajów występujących przeciwko okrutnemu wysłannikowi szoguna. Jednocześnie aktor zaliczył też reżyserski debiut - był to podobnie jak "47 roninów" film akcji osadzony Azji i zatytułowany "Człowiek Tai Chi". Jeszcze w tym roku mamy go również szansę zobaczyć w thrillerze "John Wick", gdzie zagra tytułowego bohatera, niegdyś płatnego mordercę, który jest ścigany przez dawnego przyjaciela.
Po roli w niezbyt udanym filmie science-fiction "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia", Reeves wystąpił w niezłym filmie sensacyjnym "Królowie ulicy" Davida Ayera, opowiadajacym o policjancie, badającym sprawę śmierci kolegi po fachu, który wpada na trop afery korupcyjnej w swojej jednostce.
"Dom nad jeziorem" był powrotem po latach do pary Reeves - Bullock, która tak dobrze spisała się w "Speedzie". Melodramat opowiadał o mężczyźnie i kobiecie, którzy odkrywają, że mieszkają w tym samym domu nad jeziorem, ale dzieli ich różnica dwóch lat. Komunikują się ze sobą za pomocą... magicznej skrzynki pocztowej.
Rola w thrillerze fantasy "Constantine" Francisa Lawrence'a, adaptacji komiksu "Hellblazer", opowiadającym historię Johna Constantine'a - egzorcysty, który musi stanąć do walki o dusze wszystkich ludzi, by tym samym ocalić siebie od wiecznego potępienia, miała być powrotem Reevesa do kina akcji na wysokim poziomie, jednak film nie spełnił pokładanych w nim nadziei.
Pomiędzy kolejnymi "Matriksami" aktor wystąpił również w takich obrazach, jak "Krótka piłka", "Słodki listopad" (ponownie spotkał się w nim na planie z Charlize Theron) czy "Obserwator", które również mocno nadwątliły jego pozycję. Za występy w nich otrzymywał kolejne w swojej karierze nominacje do Złotych Malin.
"Matrix" rodzeństwa (wówczas braci) Wachowskich - jeden z najsłynniejszych filmów lat 90., dziś uznawany za kultowy - był ogromnym krokiem naprzód dla Reevesa, pozwalając mu stanąć w jednym szeregu z najlepiej opłacanymi gwiazdami Hollywood. Występ w kontynuacjach hitu okazał się jednak ogromnym rozczarowaniem. "Matrix Reaktywacja" i "Matrix Rewolucje" pogrzebały szanse trylogii na stanie się najważniejszą w dziejach kina, podobnie jak szanse Reevesa na kolejne znaczące role.
Występ w "Adwokacie diabła" Taylora Hackforda umożliwił Reevesowi pracę u boku jednego z najwybitniejszych aktorów współczesnego kina, Ala Pacino. W thrillerze z 1997 roku zagrał Kevina Lomaksa - młodego adwokata, skuszonego intratną propozycją pracy, który nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, kim jest jego chlebodawca.
Nominację do tej niechlubnej nagrody Reeves otrzymał również za występ w "Spacerze w chmurach", gdzie zagrał weterana wojennego, który przypadkiem poznaje ciężarną kobietę (Aitana Sánchez-Gijón) i jedzie z nią w rodzinne strony, udając jej męża.materiały prasowe
Występy w kinie akcji okazały się jednak trudniejsze niż Reeves początkowo przypuszczał. Zwłaszcza, gdy szwankował scenariusz produkcji, w których można go było oglądać. Efektem tego były nominacje do Złotych Malin (wcześniej aktor miał już jedną na koncie za udział w ekanizacji szekspierowskiego "Wiele hałasu o nic" Kennetha Branagha) za tytułową rolę w "Johnnym Mnemoniku" oraz występ w "Reakcji łańcuchowej".
Rola Jacka Travena w filmie "Speed: Niebezpieczna prędkość" Jana De Bonta była zupełnie inna niż kreacje, w których wcześniej pojawiał się Reeves. Okazało się jednak, że aktor znakomicie sprawdza się w kinie akcji (podobnie jak partnerująca mu Sandra Bullock) i z powodzeniem może przyjmować kolejne propozycje, w których przyjdzie mu biegać z pistoletem.
Rola w "Draculi" Francisa Forda Coppoli, kolejnej ekranizacji powieści Brama Stokera, była dużym wyróżnieniem dla wciąż młodego aktora, tym bardziej, że na planie towarzyszył grającemu tytułową rolę Gary'emu Oldmanowi.materiały prasowe
W tym samym czasie co "Moje własne Idaho" powstał sensacyjny film "Na fali" w reżyserii Kathryn Bigelow, opowiadajacy o grupie zamaskowanych przestępców napadających na banki oraz młodym policjancie, który stara się poznać tożsamość zbrodniarzy. Dzięki roli Johnny'ego Utah Reeves po raz kolejny spotkał się na planie z Patrickiem Swayzem (Bodhi).
Po występach w komediach "Wspaniała przygoda Billa i Teda", "Spokojnie, tatuśku", "Ciotka Julia i skryba" oraz "Kocham się na zabój" Reeves otrzymał rolę w melodramacie "Moje własne Idaho" Gusa Van Santa u boku Rivera Phoeniksa, najzdolniejszego młodego aktora w tamtym czasie. Brat sławnego obecnie Joaquina, zmarł zaledwie dwa lata po występie w "Moim własnym Idaho", a za jego śmierć obwiniani byli właśnie Reeves wespół z Johnnym Deppem. Ten pierwszy miał odpowiadać za uzależnienie Rivera od heroiny, ten drugi miał pozwolić na jej konsumpcję w swoim klubie, gdzie Phoenix przedawkował.