"Jestem wdzięczny za to, co udało nam się zrealizować do tej pory. Dosłownie zabrakło półtora dnia. Wiemy, co jeszcze musimy nakręcić. 99 procent materiału już mamy" - powiedział Burton w rozmowie z "Independent". Dodał, że jest zadowolony z nakręconego materiału. "Starałem się nie kombinować, a tylko powrócić do podstaw, czyli pracy z dobrymi ludźmi, aktorami i kukiełkami. W pewnym sensie był to powrót do tego, co sprawiło, że zakochałem się w kręceniu filmów".
W "Soku z żuka 2" powróci wcielający się w bio-egzorcystę Michael Keaton. Swoje role powtórzą także Winona Ryder i Catherine O'Hara. Do obsady dołączyli Jenna Ortega, Willem Dafoe, Monica Bellucci i Justin Theroux.
Jak wynika z wcześniejszych wywiadów, Burton na planie "Soku z żuka 2" zrezygnował z komputerowych efektów na rzecz tradycyjnych metod. "Kręcimy to dokładnie tak samo, jak część pierwszą. Wymyślamy rzeczy, improwizujemy, pracujemy z rękodziełem stworzonym przez ludzi. Dawno już nie bawiłem się tak dobrze na planie filmu" - mówił Michael Keaton.
"Sok z żuka": Wcześniejsze próby kontynuacji
Sequel "Soku z żuka" był zapowiadany od lat. Pomysł na kontynuację wypłynął niemal natychmiast po premierze pierwszego filmu. Roboczy tytuł brzmiał "Beetlejuice Goes Hawaiian". Główni bohaterowie przeprowadziliby się na Hawaje, a duchy — chcąc nie chcąc — musiałyby im towarzyszyć. Burton uważał, że zestawienie kultury surferów i tropików z niemieckim ekspresjonizmem byłoby zabawne.
Ostatecznie on i Keaton zdecydowali się na nakręcenie "Powrotu Batmana", a pomysł został odłożony na półkę. Swoją wersję sequela opracowywał także scenarzysta Warren Skaaren. Ukończył pierwszy draft "Beetlejuice in Love" w 1990 roku na chwilę przed swoją śmiercią z powodu raka kości. Oba scenariusze nigdy nie zostały zrealizowane.













