Reklama

Reklama

Scarlett Johansson: Mizoginistyczny atak na aktorkę?

Powodem konfliktu między Scarlett Johansson a wytwórnią Disneya było udostępnienie filmu „Czarna Wdowa” w serwisie streamingowym, co zdaniem aktorki było naruszeniem warunków umowy. Zajmująca się dystrybucją obrazu wytwórnia kilka dni temu złożyła wniosek o przeniesienie postępowania sądowego do arbitrażu, dzięki czemu proces byłby tajny.

Scarlett Johansson

Disney ogłosił w marcu, że wyczekiwana "Czarna Wdowa" ze Scarlett Johansson w roli głównej, z uwagi na trwającą pandemię udostępniona zostanie nie tylko w kinach, ale także na platformie streamingowej Disney +. Decyzja o wdrożeniu coraz popularniejszego w dobie kryzysu epidemiologicznego hybrydowego modelu dystrybucji spotkała się ze stanowczym sprzeciwem gwiazdy filmu. Johansson zarzuciła Disneyowi naruszenie warunków umowy, która zakładała, że tytuł trafi wyłącznie na ekrany kin.

Scarlett Johnasson kontra Disney: O co chodzi w konflikcie?

Powód niezadowolenia aktorki jest prosty - jako że w kontrakcie zagwarantowany miała jedynie procent od wpływów ze sprzedaży biletów, udostępnienie filmu w serwisie VOD znacząco obniżyło jej zarobki. Zarzuty gwiazdy nie są bezzasadne - choć obraz, który miał swoją premierę 9 lipca, zanotował znakomity wynik w weekend otwarcia, w kolejnych tygodniach w istocie nie mógł już poszczycić się tak dużym zainteresowaniem widzów.

"Nie jest tajemnicą, że Disney wypuszcza filmy takie jak "Czarna wdowa" bezpośrednio na Disney +, aby zwiększyć liczbę subskrybentów, a tym samym podnieść cenę akcji firmy i że pandemia COVID-19 jest jedynie pretekstem. Ignorowanie umów podpisanych z artystami odpowiedzialnymi za sukces tych filmów jest wyrazem krótkowzrocznej strategii, która narusza ich prawa" - skomentował wówczas w rozmowie z "Variety" John Berlinski, prawnik Johansson.

Reklama

Mizoginistyczny atak na Scarlett Johansson?

Wytwórnia nie pozostała aktorce dłużna - przedstawiciele studia w oficjalnym oświadczeniu stwierdzili, że pozew ów nie ma "żadnej wartości merytorycznej", będąc wyrazem "bezdusznego lekceważenia przerażających i długotrwałych globalnych skutków pandemii COVID-19". Wytwórnia podjęła tymczasem kroki mające na celu wyciszenie skandalu. Jak donosi "People", w piątek do Sądu Najwyższego w Los Angeles trafił wniosek o przeniesienie postępowania do arbitrażu. Warto nadmienić, że jedną z kluczowych zasad funkcjonowania sądu polubownego jest poufność. Disney mógłby zatem uniknąć niechcianego rozgłosu.

"Po natychmiastowej reakcji na nasz pozew, którą był mizoginistyczny atak na Scarlett Johansson, Disney próbuje teraz - co było skądinąd do przewidzenia - ukryć swoje występki, posługując się zapewniającym poufność arbitrażem. Dlaczego Disney tak bardzo boi się publicznego procesu? Bo zdaje sobie sprawę z tego, że naruszył warunki umowy. Nie możemy się doczekać chwili, gdy przedstawimy wszystkie obciążające firmę dowody" - skomentował w oświadczeniu posunięcie wytwórni Berlinski. I zaznaczył, że ma nadzieję na to, iż konflikt Johansson i Disneya zainspiruje innych wykonawców do dochodzenia roszczeń na drodze sądowej.

Czytaj więcej! Czarna Wdowa": Kolejny taki Marvel [recenzja]

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Scarlett Johansson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama