Reklama

Rodzinna farma Jennifer Lawrence spłonęła w pożarze

28 listopada w mediach społecznościowych pojawiła się informacja o straszliwym w skutkach pożarze, który wybuchł na rodzinnej farmie Jennifer Lawrence w Kentucky i zniszczył część budynków gospodarczych. "Jesteśmy głęboko wdzięczni za to, że w pożarze nie ucierpiał nikt z nas ani zwierzęta" - napisano na facebookowym profilu obozu, jaki jest prowadzony na terenie rodzinnej farmy aktorki. Jak informuje magazyn "People", na pomoc pogorzelcom ruszyła już lokalna społeczność.

Jennifer Lawrence nie odniosła się jeszcze do fatalnej sytuacji, w jakiej niespodziewanie znalazła się jej rodzina

Do wybuchu pożaru w Simpsonville doszło w piątek. Ogień był gaszony przez ponad godzinę, a w akcji ratowniczej brało udział ponad 30 strażaków i sześć wozów strażackich. Straty są tak ogromne, że prowadzący obóz bracia aktorki, Ben i Blaine Lawrence poprosili o finansowe wsparcie w mediach. Plan jest bowiem taki, że obóz już w przyszłym roku będzie funkcjonował normalnie.

Miejsce, w którym wychowała się aktorka, cieszy się szczególną popularnością odkąd Jennifer Lawrence została sławna, ale i wcześniej nie brakowało odwiedzających. Rodzina laureatki Oscara oferuje bowiem odpoczywającym tam latem nastolatkom mnóstwo atrakcji, między innymi jazdę konną, naukę strzelania z łuku i zajęcia z ceramiki.

Reklama

Jak podaje brytyjski tygodnik "Mirror" w pożarze spłonęły właśnie boksy dla koni, strzelnica oraz pomieszczenia, w których dzieci uczyły się lepienia z gliny.

Aktorka nie odniosła się jeszcze do fatalnej sytuacji, w jakiej niespodziewanie znalazła się jej rodzina. Nieznane są także przyczyny nagłego wybuchu pożaru. Miejscowa policja prowadzi w tej sprawie śledztwo.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jennifer Lawrence

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje