W ostatnich tygodniach głośno było o "The Movie Critic", który miał być dziesiątym i ostatnim filmem w reżyserii Quentina Tarantino. Filmowiec jednak porzucił projekt. Ponoć "zmienił zdanie", przepisał cały scenariusz, co opóźniało rozpoczęcie produkcji i finalnie zaprzestał wysiłków. "The Movie Critic" miał powstać dla wytwórni Sony Pictures i wszedłby do kin w 2025 roku. Akcja rozgrywałaby się w latach siedemdziesiątych XX wieku. Jak mówi twórca, bohater byłby oparty na prawdziwym krytyku filmowym, który nigdy nie zdobył rozpoznawalności, bo pisał do magazynu z treściami dla dorosłych.
Nie można jednak zaprzeczyć, że Tarantino ma na swoim koncie dzieła, które zyskały miano kultowych i na trwałe zapisały się na kartach historii kinematografii. Wystarczy wymienić takie tytuły jak "Pulp Fiction, otwiera się w nowym oknie", "Kill Bill" czy "Bękarty wojny". Okazuje się, że jeden ze swoich filmów reżyser uważa za niespecjalnie udany. O jakim tytule mowa?
Quentin Tarantino o swoim najgorszym filmie. O jaki tytuł chodzi?
Quentin Tarantino w jednym z wywiadów przytoczonych przez serwis film.org.pl zdradził, jaką produkcję ze swojej filmografii uważa za najmniej udaną.
"[...] Najgorszym filmem, jaki zrobiłem, jest zapewne “Death Proof”. Ale nie był aż tak zły, dobra? Jeśli to najgorsze, co zrobiłem, to mogę się z tym pogodzić" - powiedział w rozmowie z The Hollywood Reporter.
"Grindhouse: Death Proof" to film z 2007 roku, będący pierwszą częścią z dylogii ("Death Proof" w Stanach Zjednoczonych wszedł do kin razem z "Planet Terror" Roberta Rodrigueza). Fabuła skupiała się na życiu Kaskadera Mike'a, psychopaty, który zabijał ofiary przy pomocy samochodu. W roli głównej wystąpił Kurt Russell. Filmy nawiązywały do kina klasy B, zwanego także kinem eksploatacji.
Czytaj więcej: To miało być arcydzieło. Jego ostatni film w życiu. Co poszło nie tak?












