Quentin Tarantino potwierdził, że po kolejnym filmie kończy karierę reżyserską
Oprac.: Tomasz Bielenia
Szykując się do realizacji dziesiątego filmu w swojej karierze reżyserskiej, Quentin Tarantino coraz bardziej upewnia się w tym, że będzie to jego ostatni film. Wpływ na taką decyzję ma sytuacja panująca obecnie w kinie i zalew produkcji przeznaczonych prosto na streamingi. Jako przykład twórca podał ostatnie filmy Ryana Reynoldsa. "Nie istnieją w duchu epoki, czyli prawie tak, jak gdyby nigdy nie istniały" - powiedział.
Quentin Tarantino na festiwalu filmowym w CannesStephane Cardinale - CorbisGetty Images
Wspomniane przez Quentina Tarantino filmy z udziałem Ryana Reynoldsa, to "Czerwona nota" i "Projekt Adam", które powstały dla platformy streamingowej Netflix. Choć reżyser zaznaczył, że nie chce nikogo osobiście wzywać do tablicy, to jednak właśnie nazwisko Reynoldsa pojawiło się w wywiadzie reżysera udzielonym portalowi Deadline.
"Nic chcę się nikogo czepiać, ale najwyraźniej Ryan Reynolds zarobił 50 milionów dolarów za ten film Netfliksa, 50 milionów za tamten film, a za kolejny też zarobił 50 milionów. Nie mam pojęcia, co to za filmy. Żadnego z nich nie widziałem. A wy je widzieliście? Nie rozmawiałem z agentem Ryana Reynoldsa, a on sam mówi jedynie, że ten film kosztował 50 milionów dolarów. No i świetnie, że zarabia tyle pieniędzy. Tyle, że te filmy nie istnieją w duchu epoki, czyli prawie tak, jak gdyby nigdy nie istniały" - stwierdził Tarantino.
Quentin Tarantino: Podoba mi się, że skończę będąc na szczycie
To właśnie dominacja serwisów streamingowych jest jednym z powodów, dla którego najnowszy film Tarantino zatytułowany "The Movie Critic" będzie ostatnim w jego karierze. "Czas kończyć. Podoba mi się, że skończę będąc na szczycie. Podoba mi się pomysł, że po poświęceniu 30 lat na kręcenie filmów, mówię, że już wystarczy. Nie chcę dalej pracować, umniejszając sobie samemu. Teraz jest na to odpowiedni czas. Bo czym teraz jest film? Czymś, co pokazują na serwisie Apple? To by mi umniejszało" - wyjaśnił reżyser.
Tarantino swój kolejny film chce zrealizować dla studia Sony. Także dlatego, że to jedna z ostatnich wytwórni wiernych dystrybucji kinowej. "Prawdopodobnie nakręcę 'The Movie Critic' dla Sony, bo to ostatnie studio w mieście całkowicie poświęcone dystrybucji kinowej. Nie zależy im na tworzeniu treści dla swojej platformy streamingowej, zależy im na premierach kinowych. Miarą ich sukcesu jest liczba zadków usadzonych w fotelach kinowych. Miarą ich sukcesu jest istnienie ich filmów w duchu epoki. Nie robią drogich filmów, by je pokazać na swoim streamingu, gdzie nikt nawet nie wie, że tam trafiły" - wyznał twórca "Pulp Fiction".
"Pulp fiction", obok Złotej Palmy, którą dostał na festiwalu w Cannes, przeszedł do historii kina z jeszcze jednego względu. Słowo "fuck" - i jego odmiany - padają w filmie rekordowe 271 razy.
Collection ChristophelEast News
Kurt Cobain otrzymał ofertę wystąpienia w filmie w roli handlarza narkotyków. Miała w nim wystąpić także jego partnerka, Courtney Love. Propozycja została jednak odrzucona. Tarantino nie odmówili za to Amanda Plummer i Tim Roth, z myślą o których artysta pisał postacie Yolandy i RingoCollection ChristophelEast News
Isabella Rossellini, Meg Ryan, Daryl Hannah, Joan Cusack i Michelle Pfeiffer były przesłuchiwane do roli Mii Wallace. Tarantino chciał jednak, by zagrała ją Uma Thurman i starając się ją do tego przekonać, przeczytał jej cały scenariusz... przez telefon.Screen Prod / PhotononstopEast News
Zrealizowany za 9,5 miliona dolarów film Tarantino, przyniósł zyski ponad piętnastokrotnie większe. W samych Stanach Zjednoczonych "Pulp Fiction" zarobiło 100 milionów dolarów, co - biorąc pod uwagę stosunek wpływów do kosztów produkcji - czyni go jednym z najbardziej kasowych obrazów ostatnich trzech dekad. Wielu aktorów, którzy czytali scenariusz filmu, zwróciło uwagę na to, co dzieje się na marginesie akcji. "Zabrałem się do czytania i natychmiast, gdy skończyłem, zacząłem lekturę od początku, aby upewnić się, że czytam to, co czytam. Czytałem wiele scenariuszy, ale nigdy tak dobrego. To scenariusz aktorski. W większości scenariuszy znaleźć można piętnaście do dwudziestu minut aktorstwa i prawdziwych dialogów. W 'Pulp Fiction' scenariuszowi towarzyszy kawał prawdziwego dialogu, który wciąga bez reszty" - wyznał Samuel L. Jackson. John Travolta potwierdził słowa swojego ekranowego partnera: "To jeden z najlepszych scenariuszy, jakie w życiu czytałem".Screen Prod / PhotononstopEast News
Najbardziej skomplikowaną dekoracją w "Pulp Fiction" był Jack Rabbit Slim's, lokal, do którego Vincent Vega zabiera Mię Wallacę podczas ich nocnej eskapady. Powstała ona w studiu w Culver City, miała powierzchnię przeszło 2300 metrów kwadratowych i utrzymana była w odtworzonym współcześnie stylu lat pięćdziesiątych, wzorowanym na pracach architekta Johna Lautnera. Scenografowie określili lokal jako "lata pięćdziesiąte na heroinie", w nawiązaniu do stanu ducha, w jakim wkracza do niego bohater grany przez Johna Travoltę. W centrum lokalu znajdował się parkiet taneczny w kształcie szybkościomierza.Everett CollectionEast News
Rola Julesa została napisana specjalnie dla Samuela L. Jacksona, lecz na przesłuchaniu świetnie wypadł Paul Calderón, który niemal otrzymał rolę. Gdy Jackson dowiedział się o tym, natychmiast wsiadł do samolotu i przybył na kolejny casting, aby utwierdzić twórców w tym, że to on powinien otrzymać tę rolę.Everett CollectionEast News
Reżyser rolę Butcha napisał z myślą o tym, aby obsadzić w niej Matta Dillona. Wytwórnia obawiała się jednak, że brak popularnych nazwisk w obsadzie (wówczas Travolta był wciąż pogrążony w kryzysie) nie rokuje dobrze dla filmu. Propozycję wcielenia się w Butcha otrzymał więc Mickey Rourke, ale odrzucił ofertę, aby móc kontynuować karierę bokserską. W końcu producent zasugerował do roli Butcha Bruce'a Willisa. "Bruce będzie zachwycony, mogąc wziąć udział w tym filmie" - przekonywali agenci aktora. Nie da się ukryć, że wybór okazał się strzałem w dziesiątkę.East News
Kluczem do zrozumienia tytułu filmu, a zarazem źródła jego inspiracji, jest brukowa powieść sensacyjna lat 30. i 40. XX wieku, określana potocznie właśnie jako "pulp fiction". Utrzymane w tym stylu popularne wydawnictwa ukazywały się w tanich, masowych nakładach, na niezbyt dobrej jakości papierze, z krzykliwymi ilustracjami na okładkach. Najczęściej czerpały z literatury kryminalnej, ich bohaterami byli płatni mordercy, członkowie mafii, prywatni detektywi, skorumpowani gliniarze i uwodzicielskie femmes fatales.
Twórczość ta była oczywiście nisko oceniania przez krytykę, ale to właśnie z jej nurtu wywodzą się tacy pisarze, jak Raymond Chandler, Dashiell Hammett czy James M. Cain, których powieści czytane są do dziś i którzy wywarli duży wpływ na powstanie fali "czarnego kina" (film noir) lat 40. i 50. Do roli Vincenta Vegi brani pod uwagę byli Michael Madsen oraz Daniel Day-Lewis. Tarantino od zawsze był jednak wielkim fanem Johna Travolty. "Jest jednym z moich ulubionych aktorów. Był wspaniały w 'Gorączce sobotniej nocy' i 'Miejskim kowboju', a szczególnie w 'Wybuchu' Briana De Palmy. Nie widziałem, aby wykorzystano go w sposób, w jaki - jak sądzę - powinien być wykorzystany, w sposób, w jaki ja bym go wykorzystał. Dałem mu scenariusz do przeczytania i zachwyciło mnie to, jak się do niego zabrał. To było wspaniałe" - wyznał.
Mary Evans Picture LibraryEast News