"Pulp Fiction": Quentin Tarantino chciał sprzedać niepublikowane sceny. Teraz ma problem!
Oprac.: Sylwia Pyzik
16 listopada do jednego z kalifornijskich sądów wpłynął pozew studia Miramax przeciwko Quentinowi Tarantino. Powodem jest aukcja internetowa, na której popularny reżyser zaoferował siedem niepublikowanych scen z kultowego filmu "Pulp Fiction". Prawnicy studia uważają to posunięcie za przejaw chciwości i starają się powstrzymać aukcję. W ich opinii prawa do własności intelektualnej związane z filmem posiada Miramax.
Doniesienia do aukcji siedmiu scen z "Pulp Fiction" wystawionych jako NFT (Non-Fungible Tokens, czyli niewymienialne tokeny) pojawiła się na początku listopada. Niedługo potem prawnicy studia Miramax, które jest producentem i dystrybutorem tego filmu, wysłali do Quentina Tarantino list, w którym domagali się odwołania aukcji. Ponieważ tego nie zrobił, wstąpili teraz na drogę sądową. Uważają, że aukcja Quentina Tarantino narusza ich umowę dotyczącą własności intelektualnej.
Pozew przeciwko Tarantino
"Postępowanie Tarantino zmusiło studio Miramax do wniesienia pozwu przeciwko temu cennemu współpracownikowi w celu wyegzekwowania zachowania i ochrony swoich praw własności intelektualnej związanych z jednym z najbardziej kultowych i cennych filmów Miramaksu.
Jeśli nie zareagujemy, zachowanie Tarantino może wprowadzić innych w błąd, sugerując, że Miramax jest zaangażowany w to przedsięwzięcie. Może to wprowadzić w błąd też tych, którzy mogliby uwierzyć, że mają prawo do zawierania podobnych transakcji bądź ofert. Tymczasem w rzeczywistości to Miramax posiada prawa potrzebne do przedsięwzięć takich jak m.in. aukcje NFT związane z posiadaną przez studio bibliotekę filmów" - czytamy w pozwie.
Portal "The Hollywood Reporter" opublikował szczegóły kontraktu Tarantino ze studiem Miramax. Zapewnia on reżyserowi prawa do m.in. albumu ze ścieżką dźwiękową, publikacji muzycznych, występów na żywo, publikacji drukowanych (w tym nieograniczone prawa do publikacji scenariusza, tworzenia książek, komiksów, powieści nie tylko w formie drukowanej, ale też audio i elektronicznej), mediów interaktywnych, tworzenia filmowych sequeli i remake’ów zarówno kinowych i telewizyjnych oraz seriali.
Spór wokół praw do "Pulp Fiction"
Z kolei zdaniem prawników Quentina Tarantino, może on oferować na aukcji niepublikowane do tej pory sceny z "Pulp Fiction" na mocy swoich praw do publikacji scenariusza. Z takim podejściem nie zgadzają się prawnicy studia. "To zachowanie lekkomyślne, chciwe i celowo ignorujące umowę podpisaną przez Quentina. (...) Miramax będzie bronił wszystkich swoich praw i nie pozwoli przedstawicielom Quentina oszukiwać innych" - odpowiadają w oświadczeniu przekazanym do mediów.
"Pulp fiction", obok Złotej Palmy, którą dostał na festiwalu w Cannes, przeszedł do historii kina z jeszcze jednego względu. Słowo "fuck" - i jego odmiany - padają w filmie rekordowe 271 razy.
Collection ChristophelEast News
Kurt Cobain otrzymał ofertę wystąpienia w filmie w roli handlarza narkotyków. Miała w nim wystąpić także jego partnerka, Courtney Love. Propozycja została jednak odrzucona. Tarantino nie odmówili za to Amanda Plummer i Tim Roth, z myślą o których artysta pisał postacie Yolandy i RingoCollection ChristophelEast News
Isabella Rossellini, Meg Ryan, Daryl Hannah, Joan Cusack i Michelle Pfeiffer były przesłuchiwane do roli Mii Wallace. Tarantino chciał jednak, by zagrała ją Uma Thurman i starając się ją do tego przekonać, przeczytał jej cały scenariusz... przez telefon.Screen Prod / PhotononstopEast News
Zrealizowany za 9,5 miliona dolarów film Tarantino, przyniósł zyski ponad piętnastokrotnie większe. W samych Stanach Zjednoczonych "Pulp Fiction" zarobiło 100 milionów dolarów, co - biorąc pod uwagę stosunek wpływów do kosztów produkcji - czyni go jednym z najbardziej kasowych obrazów ostatnich trzech dekad. Wielu aktorów, którzy czytali scenariusz filmu, zwróciło uwagę na to, co dzieje się na marginesie akcji. "Zabrałem się do czytania i natychmiast, gdy skończyłem, zacząłem lekturę od początku, aby upewnić się, że czytam to, co czytam. Czytałem wiele scenariuszy, ale nigdy tak dobrego. To scenariusz aktorski. W większości scenariuszy znaleźć można piętnaście do dwudziestu minut aktorstwa i prawdziwych dialogów. W 'Pulp Fiction' scenariuszowi towarzyszy kawał prawdziwego dialogu, który wciąga bez reszty" - wyznał Samuel L. Jackson. John Travolta potwierdził słowa swojego ekranowego partnera: "To jeden z najlepszych scenariuszy, jakie w życiu czytałem".Screen Prod / PhotononstopEast News
Najbardziej skomplikowaną dekoracją w "Pulp Fiction" był Jack Rabbit Slim's, lokal, do którego Vincent Vega zabiera Mię Wallacę podczas ich nocnej eskapady. Powstała ona w studiu w Culver City, miała powierzchnię przeszło 2300 metrów kwadratowych i utrzymana była w odtworzonym współcześnie stylu lat pięćdziesiątych, wzorowanym na pracach architekta Johna Lautnera. Scenografowie określili lokal jako "lata pięćdziesiąte na heroinie", w nawiązaniu do stanu ducha, w jakim wkracza do niego bohater grany przez Johna Travoltę. W centrum lokalu znajdował się parkiet taneczny w kształcie szybkościomierza.Everett CollectionEast News
Rola Julesa została napisana specjalnie dla Samuela L. Jacksona, lecz na przesłuchaniu świetnie wypadł Paul Calderón, który niemal otrzymał rolę. Gdy Jackson dowiedział się o tym, natychmiast wsiadł do samolotu i przybył na kolejny casting, aby utwierdzić twórców w tym, że to on powinien otrzymać tę rolę.Everett CollectionEast News
Reżyser rolę Butcha napisał z myślą o tym, aby obsadzić w niej Matta Dillona. Wytwórnia obawiała się jednak, że brak popularnych nazwisk w obsadzie (wówczas Travolta był wciąż pogrążony w kryzysie) nie rokuje dobrze dla filmu. Propozycję wcielenia się w Butcha otrzymał więc Mickey Rourke, ale odrzucił ofertę, aby móc kontynuować karierę bokserską. W końcu producent zasugerował do roli Butcha Bruce'a Willisa. "Bruce będzie zachwycony, mogąc wziąć udział w tym filmie" - przekonywali agenci aktora. Nie da się ukryć, że wybór okazał się strzałem w dziesiątkę.East News
Kluczem do zrozumienia tytułu filmu, a zarazem źródła jego inspiracji, jest brukowa powieść sensacyjna lat 30. i 40. XX wieku, określana potocznie właśnie jako "pulp fiction". Utrzymane w tym stylu popularne wydawnictwa ukazywały się w tanich, masowych nakładach, na niezbyt dobrej jakości papierze, z krzykliwymi ilustracjami na okładkach. Najczęściej czerpały z literatury kryminalnej, ich bohaterami byli płatni mordercy, członkowie mafii, prywatni detektywi, skorumpowani gliniarze i uwodzicielskie femmes fatales.
Twórczość ta była oczywiście nisko oceniania przez krytykę, ale to właśnie z jej nurtu wywodzą się tacy pisarze, jak Raymond Chandler, Dashiell Hammett czy James M. Cain, których powieści czytane są do dziś i którzy wywarli duży wpływ na powstanie fali "czarnego kina" (film noir) lat 40. i 50. Do roli Vincenta Vegi brani pod uwagę byli Michael Madsen oraz Daniel Day-Lewis. Tarantino od zawsze był jednak wielkim fanem Johna Travolty. "Jest jednym z moich ulubionych aktorów. Był wspaniały w 'Gorączce sobotniej nocy' i 'Miejskim kowboju', a szczególnie w 'Wybuchu' Briana De Palmy. Nie widziałem, aby wykorzystano go w sposób, w jaki - jak sądzę - powinien być wykorzystany, w sposób, w jaki ja bym go wykorzystał. Dałem mu scenariusz do przeczytania i zachwyciło mnie to, jak się do niego zabrał. To było wspaniałe" - wyznał.
Mary Evans Picture LibraryEast News
Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.