Reklama

Reklama

"Powidoki": Ostatnie dzieło Mistrza

"Powidoki", ostatni film fabularny Andrzeja Wajdy z Bogusławem Lindą w roli Władysława Strzemińskiego, miał swoją premierę 13 stycznia 2017 roku. Jeden z najwybitniejszych reżyserów w historii polskiego kina zmarł 9 października 2016 roku w Warszawie. Od premiery "Powidoków" mija właśnie pięć lat, to dobry moment, żeby przypomnieć to niezywkłe dzieło Mistrza.

Plan zdjęciowy filmu "Powidoki". Na zdjęciu Andrzej Wajda z obsadą

Andrzej Wajda w swoim ostatnim filmie przedstawił historię człowieka niezłomnego, Władysława Strzemińskiego, pioniera polskiej awangardy, ze znakomitą rolą Bogusława Lindy. Głównym bohaterem jest wielki artysta, wierny własnej wizji sztuki, który nie poddał się obowiązującemu systemowi i w konsekwencji doświadczył dramatycznych skutków swoich wyborów. 

"Powidoki": Ostatnie dzieło Andrzeja Wajdy

"Powidoki" to intymny zapis ostatniego okresu życia obdarzonego charyzmą wybitnego malarza. Opowieść o tym, jak komunistyczna władza zniszczyła niepokornego człowieka. Wajda w sposób niezwykle subtelny, a zarazem uniwersalny nakreślił, tworzonymi z malarskim kunsztem, świat, w którym piękno i sztuka są prześladowane.

Reklama

Strzemiński w przeciwieństwie do lojalnych członków partii i kolegów realizujących doktrynę socrealizmu, nie zgadza się na żadne ustępstwa w sztuce. Nie pozwala, aby polityka wkraczała do jego twórczości. Realizuje własną drogę artystyczną, niezgodną z oficjalnymi wytycznymi PZPR: "właściwy tor w sztuce to opisywać historyczny wysiłek narodu pod kierownictwem Partii oraz istotę socjalistycznych przeobrażeń społecznych i cywilizacyjnych".

Taka postawa sprowadza na niego szykany, aż do relegowania z uczelni i wykreślenia ze Związku Artystów Plastyków. Władza postanawia zniszczyć Strzemińskiego i konsekwentnie to realizuje. Żona głównego bohatera, wybitna rzeźbiarka Katarzyna Kobro, pojawia się jedynie w tle. Łączącą ich postacią, jest niezwykle dojrzała, jak na swój wiek, córka Nika (Bronisława Zamachowska).

O realizacji obrazu o Władysławie Strzemińskim Andrzej Wajda myślał od kilkudziesięciu lat. 

"Powidoki": Twórcy

Scenariusz "Powidoków" na podstawie pomysłu Andrzeja Wajdy napisał Andrzej Mularczyk, wielokrotnie nagradzany pisarz, reportażysta, autor słuchowisk radiowych i scenarzysta, współtwórca kultowego serialu "Dom" i autor filmowej trylogii o zabawnych perypetiach rodzin Kargulów i Pawlaków zapoczątkowanej kultową komedią "Sami swoi".

Za kamerą stanął nominowany do Oscara wybitny operator Paweł Edelman, muzykę skomponował Andrzej Panufnik, a scenografię zaprojektował Marek Warszewski. Producentem "Powidoków" był Michał Kwieciński, jeden z najważniejszych polskich producentów filmowych. W prowadzonej przez niego firmie producenckiej Akson Studio powstały m.in. "Katyń", "Miasto 44" oraz "Bodo". Razem z Andrzejem Wajdą współpracował przy filmach "Zemsta""Katyń", "Tatarak" i "Wałęsa. Człowiek z nadziei".


Władysław Strzemiński: Tragiczna postać polskiej kultury

Władysławie Strzemińskim mówi się, że był jedną z najtragiczniejszych postaci polskiej sztuki, podobnie jak jego żona, rzeźbiarka Katarzyna Kobro. 

Władysław Strzemiński to postać-ikona, jeden z najradykalniejszych twórców związanych z awangardą dwudziestolecia międzywojennego w Polsce. Strzemiński, uczeń rosyjskiego malarza Kazimierza Malewicza, był pionierem konstruktywistycznej awangardy w dwudziestoleciu międzywojennym, malarzem i teoretykiem. Stworzył teorię unizmu, w którym dążył do tego, by obraz oddziaływał na widza nie przez odwzorowywanie rzeczywistości, ale przed tzw. czystą plastykę - m.in. kolory i kształty. Nie trzymał się jednak długo tej teorii i po namalowaniu kilku obrazów, zwrócił się ku studiom z natury.

W 1945 r. był współzałożycielem Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi, gdzie przez pewien czas był wykładowcą. W 1950 r. na polecenie Ministerstwa Kultury i Sztuki, wyrzucono Strzemińskiego z pracy na uczelni, ponieważ lekceważył realizm socjalistyczny.

"Powidoki": Bogusław Linda w roli głównej

Rolę Władysława Strzemińskiego reżyser zdecydował się powierzyć Bogusławowi Lindzie, aktorowi, z którym wcześniej współpracował już na planie "Pana Tadeusza". 

W wywiadzie udzielonym dla prestiżowego amerykańskiego portalu filmowego Deadline, polski aktor zebrał początkowo gratulacje za "znakomity występ" w "Powidokach". Na pytanie dziennikarza Dominika Pattena, jak trafił na plan produkcji Andrzeja Wajdy, odpowiedział jednak: "Wiedziałem, że scenariusz jest trochę słaby i jeżeli źle zagram, to wszyscy powiedzą, że zepsułem Andrzejowi Wajdzie film".

"Bo w tym filmie to coś, co jest przeraźliwe, i ja to pamiętam z głębi dzieciństwa, to właśnie ta totalna beznadzieja. Pomyślałem sobie, że jeśli to się da przenieść [na ekran - przyp. red.], to już będzie coś. Tylko to" - przyznał aktor.

Ten film zadebiutował w Toronto. Niedługo później Andrzej Wajda umarł. Pamiętasz, jak zareagował na odbiór "Powidoków" po tych premierowych seansach? - pytał niezrażony odpowiedziami Lindy dziennikarz.

"W trakcie kręcenia filmu, ponieważ umówiliśmy się, że nie będę pracował z żadnym jego asystentem, Andrzej dostał zapalenia płuc. I to zapalenie trwało u niego... 6 godzin. Na tyle wyjechał z planu. I po takim czasie wrócił już zdrowy" - przytoczył anegdotę z planu Linda.

Ten film wiele znaczy dla wielu osób, ponieważ to ostatnie dzieło wielkiego mistrza - starał się wrócić do postawionego pytania Patten. "A dla mnie znaczy tyle, że ponieważ Andrzej nie żyje, więc to ja muszę za niego jeździć po całym ku... je... świecie i świecić ryjem we wszystkim miejscach" - zakończył Linda.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL