"Pomiędzy słowami": Gierszał korpoprawnikiem

"Pomiędzy słowami", czwarty, najbardziej osobisty film Urszuli Antoniak, która od 25 lat mieszka w Holandii, dotyka jednego z najbardziej palących problemów współczesności, zgłębiając jego humanistyczny aspekt, bez ideologii, bez politycznych deklaracji i bez stereotypów. Reżyserka nie pochyla się nad losem imigrantów, tylko pokazuje człowieka, który wyjechał, bo chciał i mógł.

Jakub Gierszał w scenie z "Pomiędzy słowami"

Michał, główny bohater filmu, zrobił to samo, co w ostatnich latach zrobiły setki tysięcy Polaków, czyli wyjechał z kraju nie dlatego, że była wojna, czy że zmuszała do tego sytuacja polityczna, tylko dlatego że tak postanowił. Od początku kierowały nim aspiracje, żeby w pewnym momencie wyjechać i od zera dojść do najwyższej ligi. On nie chciał być prawnikiem, tylko korpoprawnikiem, mieć styl i mówić perfekcyjnym niemieckim.

Reklama

Grający Michała Jakub Gierszał, przygotowując się do roli, spotkał żeński odpowiednik swojego bohatera - kobietę ze Stalowej Woli, która musiała pokonać podobną drogę i zapracować na to, żeby osiągnąć najwyższą pozycję. To Polka, która wyjechała z kraju, gdzie urodziła się w niezamożnym domu i zaczęła piąć się po szczeblach kariery, bez niczyjej pomocy ani protekcji. Gierszał wspomina: Pojechałem do niej do Hamburga, rozmawiałem z nią, uczestniczyłem w jej codzienności. Bardzo dużo się od niej nauczyłem o tym świecie, którego reprezentantem miałem się stać. Dopełniłem swoją postać jeszcze obserwacjami prawników z Berlina, których też poznałem i odwiedziłem w korporacjach, gdzie pracowali. To były miłe i owocne dla roli spotkania.

Urszula Antoniak dodaje: Jakub przywiózł niesamowite obserwacje na temat tego, jak ta dziewczyna się ubiera, jak się porusza, jak traktuje facetów. Świat korporacji, którą ona reprezentuje, jest bardzo sztywny i sztuczny, ma się wrażenie, że spotyka się w nim nie prawników, tylko wojskowych dowódców. Oni ponoszą gigantyczną odpowiedzialność, pracują przy sprawach, które toczą się o miliony. Jakub opowiadał mi, że po tygodniu spędzonym z prawniczką z Hamburga, kiedy wsiadł do metra po tym, jak jadł lunche po 150 euro, z ludźmi z diamentami jako dodatkami do ubioru, to jego pierwszym impulsem było, żeby się odsunąć od innych ludzi. To było w nim.

Jakub znalazł też taki koncept, który nazywa się "corporate social responsibility". Wykorzystaliśmy go w filmie, bo to nie jest tak, że prawnicy w "Pomiędzy słowami" bezinteresownie pomagają uchodźcom. Oni po prostu w ramach tego konceptu dla społeczeństwa robią coś pro bono. Rozmawialiśmy o tym z prawnikami z korporacji w Berlinie. To oni powiedzieli nam, że biorą sprawę, która jest nie do wygrania, i ładują w nią całą swoje wiedzę, doświadczenie i czas, ale nie robią tego dla idei, tylko dlatego, że to są najczęściej sprawy flagowe i piszą o nich media.

Nagrodzony m.in. na FPFF w Gdyni i Warszawskim Festiwalu Filmowym film Urszuli Antoniak trafi na ekrany kin 16 lutego.

Dowiedz się więcej na temat: Pomiędzy słowami 2017

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje