Krzysztof Kiersznowski urodził się 26 listopada 1950 roku w Warszawie. Karierę rozpoczął w 1976 roku małymi rolami w telewizyjnym "Latarniku" oraz "Człowieku z marmuru". Rok później ukończył studia na wydziale aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi i zadebiutował w Teatrze Ochota w Warszawie. W kolejnych latach był gwiazdą Teatru Studio, Teatru im. Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim oraz Teatru Polskiego w Bydgoszczy. W pierwszej dekadzie XXI wieku współpracował także z Teatrem Lubuskim w Zielonej Górze.
Krzysztof Kiersznowski: najważniejsze role. Choć występował na drugim planie, zawsze zapadał w pamięć
Pierwszą charakterystyczną rolę zagrał już 1980 roku w "Vabanku" Juliusza Machulskiego. Wcielił się w Nutę, drobnego złodziejaszka, który pomagał granemu przez Jana Machulskiego Kwincie w zemście na bankierze Kramerze. Rolę tę powtórzył w 1984 roku w kontynuacji filmu "Vabank II, czyli riposta".
Do końca lat 90. grał głównie w teatrze. W 1990 wraz z żoną wyjechał do Irlandii, gdzie dostała ona pracę w ambasadzie. Przez pięć lat mieszkał w Dublinie. Okazjonalnie występował w teatrze, gdzie otrzymywał głównie role cudzoziemców.
Po powrocie do Polski ponownie za sprawą Juliusza Machulskiego zagrał kolejną popularną rolę. W komedii "Kiler" (1997) wcielił się w Wąskiego, pechowego pomocnika gangstera Siary (Janusz Rewiński). Dwa lata później powstała równie popularna kontynuacja, "Kiler-ów 2-óch", w której także wystąpił. Z czasem miał także dosyć nachalnych fanów dzieł Machulskiego, przez których często doświadczał nieprzyjemnych sytuacji:
"Przez wiele lat musiałem ignorować zaczepki [...], przez co niektórzy 'fani' mogli poczuć się głęboko dotknięci i urażeni".
W 2001 roku zagrał w filmie "Cześć, Tereska" Roberta Glińskiego, za co otrzymał dobre recenzje od krytyków i nominację do Orła za najlepszą kreację drugoplanową. Czarno-biały film opowiadał o pozbawionej perspektyw codzienności piętnastoletniej dziewczyny, mieszkającej wraz z rodziną w małym mieszkaniu w blokowisku. Kiersznowski wcielił się w ojca tytułowej bohaterki.
Paradoksalnie najwięcej wyróżnień zebrał za rolę, która po latach wydaje się niesłusznie zapomniana. W "Statystach" Michała Kwiecińskiego (2006) wcielił się w prowadzącego zakład fotograficzny Edwarda, który decyduje się dorobić w powstającej w Polsce chińskiej produkcji - mimo co chwila podkreślanej przez siebie wyższości swej ojczyzny nad resztą świata. Rola ta przyniosła mu nagrodę w Gdyni i Orła w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy.

Aktor nigdy nie narzekał, że nie trafiały mu się główne role. Doceniał, że na przestrzeni lat miał okazję zagrać wielu barwnych bohaterów:
"Zagrałem wiele różnorodnych, ciekawych ról, więc z zawodowej perspektywy nie mam chyba powodów do narzekań. Nigdy zresztą nie użalałem się, że nie pojawiałem się w pierwszoplanowych kreacjach. Aktor jest przede wszystkim od tego, żeby jak najwięcej grać. Pokazać, na co go stać na scenie czy przed kamerą, a nie przebierać w propozycjach. Również fochy i dąsy, że nie dostało się akurat jakiejś roli, są zupełnie nie na miejscu".
Krzysztof Kiersznowski: długo walczył z chorobą. Nie chciał, by ludzie się martwili
Od 2007 roku kojarzony był głównie z postacią Stefana Górki w serialu "Barwy szczęścia". Jak sam przyznawał, lubił tego bohatera, ponieważ znacząco odbiegał od jego dotychczasowego filmowego wizerunku i przyciągnął spore grono nowych fanów:
"Stefan z 'Barw szczęścia' to strażak, który nie dość, że ofiarnie pełni służbę, to jeszcze w życiu prywatnym jest bardzo poukładany, zrównoważony, z zasadami. To taki generalnie ciepły facet. Ale nie fajtłapa".
Choć Kiersznowski o tym nie wspominał, długo mierzył się z chorobą nowotworową. Miał również spore problemy z ciśnieniem i powikłania po operacji udrażniania żył. Aktor jednak nie komentował medialnych doniesień o pogarszającym się stanie zdrowia. Nie miał również zamiaru zrezygnować z pracy i sprawiać zawodu fanom. Występował i wywoływał u innych uśmiech, póki starczyło mu sił.
"Był świetnym aktorem, ale też wspaniałym człowiekiem. Takich mężczyzn już nie ma. Szlachetnych, empatycznych i szarmanckich. Nie dbał o pieniądze, dbał o innych. Na planie nie dawał po sobie poznać, że coś go boli, a czasem cierpiał" - wspominała aktora w wywiadach Ewa Ziętek.
Krzysztof Kiersznowski zmarł 24 października 2021 roku w wieku 70 lat.
Zobacz też:
Polacy pokochali tę komedię. Kontynuacja powtórzy sukces?











