"Pestka": debiut reżyserski Jandy z udziałem gwiazd polskiego kina
Daniel Olbrychski, Anna Dymna, Agnieszka Krukówna, Jan Frycz, Jan Englert, Zofia Kucówna, Zbigniew Zamachowski, Stanisława Celińska, Sława Kwaśniewska, Tomasz Stockinger czy Piotr Machalica - o takiej obsadzie debiutujący reżyser może tylko pomarzyć.
W 1995 roku Krystynie Jandzie udało się zgromadzić na planie "Pestki" całą śmietankę gwiazd polskiego kina. Film miał premierę kinową 19 stycznia 1996 roku. Mija 30 lat od tego dnia.
"Pomyślałam... gdyby robić teraz film o miłości, na jakiej literaturze można by się oprzeć. Co polskiego przeczytałam w moim życiu? Co zrobiło na mnie prawdziwie wrażenie? Iwaszkewicza? I wtedy przypomniałam sobie 'Pestkę' Anki Kowalskiej i problem w niej poruszony. Dla mnie była to książka o odpowiedzialności, a tylko pośrednio o miłości. I to mi się spodobało. To wydało mi się ważne, bo nie jestem już młoda pierwszą młodością Agaty, bohaterki 'Pestki' Anki Kowalskej. Oddaję wam więc 'Moją pestkę' z nieśmiałością i nadzieją. Próbowałam opowiedzieć to, co rozumiem i co wydawało mi się ważne. Opowiedziałam jak potrafię. Dziękuję wszystkim, którzy mi pomogli" - pisze Krystyna Janda na swojej oficjalnej stronie internetowej.
Produkcja od początku budziła wiele emocji. Zarzucano twórcom, że ekranowa "Pestka" nie do końca jest wierna literackiemu pierwowzorowi. W książce Agata była bardziej krucha, w filmie jest wojowniczką. Janda obsadziła samą siebie w głównej roli, a za kamerą postawiła swojego męża, wybitnego operatora Edwarda Kłosińskiego.
Powstała kameralna opowieść o miłości, która niszczy i o wyborach niemożliwych. Agata ma 40 lat i mimo wielu romansów nie założyła rodziny. Żyje z dnia na dzień, pracuje w Polskim Radiu, wydała kilka tomików wierszy. Borys, którego poznała na ślubie swej przyjaciółki Sabiny, jest głęboko religijnym człowiekiem, architektem, ma żonę i dwóch synów. Nagły wybuch namiętnego uczucia w dramatyczny sposób komplikuje życie Agaty i Borysa.
"Jeżeli człowiek doznaje takiego szczęścia, jakim jest miłość, to nie jest ważne w jakim momencie to się mu zdarza" - mówiła Krystyna Janda w 1997 roku w rozmowie z krytykiem filmowym i publicystą Stanisławem Błaszczyną.
W postać Borysa - mężczyzny rozdartego pomiędzy uczuciem do Agaty a lojalnością wobec rodziny - wcielił się Daniel Olbrychski. Zdradzaną żonę, jak pisali krytycy z "pełną godnością i cichym cierpieniem", zagrała Anna Dymna. W roli Agaty wystąpiła Krystyna Janda.
W 1995 roku jurorzy Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni uznali dzieło Krystyny Jandy za najlepszy debiut reżyserski. "Pestka" otrzymała również Nagrodę Stowarzyszenia Kobiet Filmu i Telewizji.
"Pestka": opinie krytyków. "Irytująca i wspaniała jednocześnie"
Opinie na temat "Pestki" były podzielone. Część krytyków uznała, że historia miłosna przeniesiona w realia lat 90. traci na wiarygodności i staje się zbyt "oderwana od rzeczywistości". Tygodnik "Wprost" w 1996 roku opublikował recenzję filmu, zarzucając Jandzie banalizację tematu. Ale byli i tacy, który produkcję docenili.
"Janda zrobiła film o kobiecie, która chce wszystkiego. To jest kino wielkich emocji, niemal operowych. Można się z tego podśmiewać, ale nie można odmówić temu prawdy psychologicznej. Janda jako Agata jest irytująca i wspaniała jednocześnie" - napisał w "Polityce" legendarny krytyk Zygmunt Kałużyński.
"To debiut niezwykle dojrzały. Janda udowodniła, że potrafi panować nad materią filmową. Największą siłą tego filmu jest jego intymność i to, jak Kłosiński sfotografował twarze aktorów. To kino, które nie boi się zbliżeń" - napisał Tomasz Raczek.
Znana filmoznawczyni Grażyna Stachówna analizowała film m.in. przez pryzmat gatunku i roli kobiety, i stwierdziła: "'Pestka' to rzadki w polskim kinie przypadek czystego, szlachetnego melodramatu. Janda-reżyserka nie ocenia swojej bohaterki, ona ją współodczuwa. To film o prawie do miłości absolutnej, która nie liczy się z kosztami społecznymi".

"Kobieta najczęściej podejmuje decyzję dużo szybciej"
Krystyna Janda broniła swego filmu i swej bohaterki.
"Chciałam opowiedzieć nie tyle o miłości, co o problemie moralnym. Myślałam, że w kraju, gdzie wszyscy mówią, że są katolikami - a przynajmniej 97 procent tak deklaruje - warto taką historie opowiedzieć. Oczywiście nie w tonie nagany, ani przestrogi, ani pouczenia" - mówiła aktorka i reżyserka.
"Przygotowując się do 'Pestki' rozmawiałam z psychologami, psychiatrami, którzy leczą kobiety, i to zarówno żony, jak i kochanki. Dowiedziałam się, że kobieta najczęściej podejmuje decyzję dużo szybciej i drastyczniej, jeżeli dojdzie do zdrady, natomiast mężczyzna ma problemy, nie potrafi podjąć decyzji, latami zadręcza ją i siebie" - dodała.
Po tym kinowym doświadczeniu Krystyna Janda filmów już nie reżyserowała, za to z powodzeniem wciąż gra i reżyseruje spektakle teatralne i telewizyjne.











