Reklama

"Piotruś. Wyprawa do Nibylandii": O narodzinach legendy Piotrusia Pana

"Piotruś. Wyprawa do Nibylandii" to pełna magii i porywających efektów specjalnych historia Piotrusia Pana. Film wykracza poza klasyczną powieść autorstwa J. M. Barriego, dzięki czemu widzowie będą mogli poznać historię pierwszych lat życia niezwykłego chłopca i przekonać się, jak trafił do magicznej krainy. Obraz w reżyserii Joe Wrighta jest już dostępny na płytach Blu-ray 3D, Blu-ray i DVD.

W postać Piotrusia Pana w filmie Joe Wrighta wcielił się Levi Miller

Trzydziestometrowy piracki galeon z XVIII wieku mknie po nocnym niebie nad Londynem, ścigany przez myśliwce RAF-u z czasów II wojny światowej... Zuchwały zawadiaka, zniewolony przez nikczemnego korsarza owładniętego żądzą osiągnięcia nieśmiertelności, drąży ziemię w poszukiwaniu wróżkowego pyłu i marzy o ucieczce... Żywiołowi wojownicy strzegą tajemnicy magicznej krainy... A w centrum tego wszystkiego zawsze skory do psot chłopiec-sierota stopniowo odkrywa swoje prawdziwe przeznaczenie. Wkrótce zostanie chłopcem, który umie latać...

Reklama

Piotruś (Levi Miller) to 12-letni buntownik, który całe życie spędził w ponurym londyńskim sierocińcu. Pewnej nocy zostaje porwany do Nibylandii, gdzie przeżywa niesamowite przygody i ma szansę odkryć sekret swojej matki. Aby ocalić Nibylandię, wraz z wojowniczką Tygrysią Lilią (Rooney Mara) i nowym przyjacielem Jamesem Hakiem (Garrett Hedlund) musi rozprawić się raz na zawsze z bezwzględnym piratem Czarnobrodym (Hugh Jackman), dzięki czemu pozna swoje prawdziwe przeznaczenie i już na zawsze zapamiętamy go jako Piotrusia Pana.

W polskiej wersji językowej bohaterom głosów użyczyli: Maciej Kowalik (James Hak), Olaf Marchwicki (Piotruś), Krzysztof Banaszyk (Czarnobrody), Anna Cieślak (Tygrysia Lilia) i Paulina Kinaszewska (Mary).

- "Piotruś. Wyprawa do Nibylandii" to opowieść o narodzinach legendy Piotrusia Pana, która całkowicie odchodzi od słynnego pierwowzoru. Jak wyjaśnia reżyser Joe Wright - Ten film to fikcja filmowa oparta na fikcji literackiej. Inspiracją dla całej historii była klasyczna opowieść autorstwa J. M. Barriego i Wright przyznaje, że starał się podkreślić aurę niesamowitości roztoczoną przez pisarza. - To bardzo specyficzna książka. Nie lekceważy dziecięcej inteligencji. Nie ma w niej bohaterów z gruntu złych lub dobrych. Wszyscy mają jakieś wady, nawet Piotruś. Urzekła mnie złożoność każdej z tych postaci.

 - Pasja Joego i umiejętność wykorzystania przez niego otrzymanego materiału były dokładnie tym, czego ten projekt potrzebował — podkreśla producentka Sarah Schechter. - Miał jasną wizję oryginalnej scenerii, a także dynamicznej i porywającej przygody dla tej uwielbianej na całym świecie postaci. Wymyślił je nie tylko ze względu na własnego syna, ale też ze względu na synów i córki innych ludzi oraz dziecko, które mieszka w każdym z nas. Właśnie to sprawia, że "Piotruś Pan" to taka ponadczasowa opowieść.

Autor oryginalnego scenariusza, Jason Fuchs, był zafascynowany postacią Piotrusia Pana od dziecka. - Kiedy miałem dziewięć lat, zwiedzałem z ojcem park rozrywki Piotrusia Pana. Utknęliśmy w pirackim statku lecącym nad Londynem w miniaturze - wspomina. - To było najlepsze 25 minut mojego życia. Tkwiliśmy zawieszeni pod kopułą połyskujących sztucznych gwiazd, a Piotruś i Wendy byli na wyciągnięcie ręki.

Tamte chwile zrodziły w głowie młodzieńca wiele pytań, na które szukał odpowiedzi przez lata. - Wtedy zadręczałem ojca pytaniami w stylu: »Jak Piotruś znalazł się w Nibylandii?«, »Dlaczego umiał latać?«, 'Jak doszło do jego spotkania z Hakiem i dlaczego tak się nienawidzili?'". Przeczytałem książkę w poszukiwaniu odpowiedzi, ale jedyne, co w niej znalazłem, to aluzje. Zawsze uważałem, że wspaniale byłoby nakręcić film, który opowiadałby całą historię, odpowiadając przynajmniej na część pytań, jakie wtedy sobie zadawałem.

Przed rozpoczęciem prac na planie aktorzy przeszli szkolenie z technik walki, aby móc wziąć udział w rozmaitych scenach kaskaderskich przewidzianych w scenariuszu. Konsultant do scen walki Jamie Goulding uczył Hugh Jackmana szermierki, trenował kickboxing z Rooney Marą i Levim Millerem oraz organizował szkolenia ze sztuk walki dla wszystkich statystów, którym było to potrzebne. Koordynatorka scen kaskaderskich Eunice Huthart wraz ze swoim zespołem opracowała różne numery kaskaderskie, który miały zostać wykonane w filmie.

- Kręciłam już sceny kaskaderskie, ale jeszcze nigdy nic, co wymagałoby takiej precyzji - opowiada Rooney Mara. - Moje występy na planie musiały być możliwie jak najbliższe perfekcji — nie tylko dlatego, że Tygrysia Lilia jest wyszkoloną wojowniczką, ale także z powodu mojego kostiumu. Spora część mojego ciała była odsłonięta, więc każdy ruch należało wykonać precyzyjnie. Mam wrażenie, że większą część realizacji zdjęć do filmu spędziłam z zespołem kaskaderskim, co było dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem. Bardzo mi się to spodobało.

Długa scena walki Mary i Jackmana zawierała kilka szczególnie trudnych sekwencji. Choreografia była skomplikowana i wymyślna. Zdjęcia kręcono przez wiele dni na różnych poziomach. Aktorzy pracowali na wąskich belkach i wysoko umiejscowionych platformach. Poza opanowaniem do perfekcji pracy nóg Mara musiała również przejść szkolenie z obsługi broni. - Nigdy wcześniej nie używałam takiej broni, dlatego przez cały czas nosiłam przy sobie topory Tygrysiej Lilii, nawet w domu, aby się do nich przyzwyczaić — mówi. - Chciałam mieć poczucie, że są przedłużeniem moich rąk. To świetny rekwizyt. Z ich pomocą można zrobić wiele rzeczy.

Sekwencja walki Haka z najlepszym wojownikiem tubylców, Kwahu, na trampolinie należy do najbardziej epickich scen w całym filmie. Zaprezentowano w niej nie tylko niemałe możliwości Garretta Hedlunda, odtwórcy roli Haka, ale także niezwykły talent południowokoreańskiego aktora, freerunnera i specjalisty od sztuk walki Taejoo Na, który był w stanie wykonać wiele z wymaganych trików bez pomocy lin.

Młody Levi Miller także musiał wykonać wiele scen kaskaderskich, przede wszystkim ucząc się latać. - Unoszenie się w górę, opadanie w dół, kiwanie się w przód i w tył, wisząc na linach, było doskonałą zabawą - mówi. - Piotruś wiele razy spada, zanim nauczy się latać.

Reżyser Joe Wright postanowił zbudować większość świata przedstawionego w filmie na rzeczywistych planach zdjęciowych. W ten sposób chciał wzbudzić w aktorach poczucie realizmu, a także nawiązać do ich dziecięcych wyobrażeń o Nibylandii i dać im miejsce, w którym będą mogli się bawić. I rzeczywiście była to prawdziwa gratka dla członków obsady i ekipy filmowej, przyzwyczajonych do pracy na tle ogromnych zielonych ekranów.  Jak nietrudno sobie wyobrazić, w przypadku produkcji zakrojonej na tak szeroką skalę plany zdjęciowe musiały być olbrzymie. Scenografka Aline Bonetto i jej zespół stanęli przez ogromnym wyzwaniem zaprojektowania i zbudowania widowiskowej, a niekiedy surrealistycznej scenerii, w której rozgrywała się większa część akcji. Plany zdjęciowe ponurego londyńskiego sierocińca, przepastnego kamieniołomu Czarnobrodego, Niby-Lasu, zamieszkanej przez tubylców Wioski drzew, Laguny Syren oraz dwóch pełnowymiarowych okrętów pirackich zostały stworzone prawie wyłącznie w Warner Bros. Studios w Leavesden oraz Cardington Studios, jednej z największych zamkniętych hal w Europie.

- Wielkość naszych planów zdjęciowych nadała Nibylandii realistyczny wymiar. Dzięki temu nasi fantastyczni aktorzy codziennie przychodzili do pracy w pełni gotowi, aby grać piratów, wojowników, poszukiwaczy przygód, czyli wcielać się w role, które odgrywaliśmy jako dzieci dzięki naszej wyobraźni. Tyle że tym razem wszystko jest namacalne. To prawdziwa przygoda w trójwymiarowym, pełnym kolorów, kalejdoskopowym świecie - zdradza Wright.

Zadanie, z którym zmierzył się jego zespół, polegało na zabraniu widzów w niezwykłą podróż, zarówno za pośrednictwem wybranych przez reżysera rozwiązań wizualnych, jak i historii samej w sobie, przy zastosowaniu palety kolorów, która celowo zmienia się w zależności od danej scenerii. Akcja rozpoczyna się w mrocznym Londynie z lat 20. i 40. XX wieku. Następnie przenosi się do Nibylandii, która początkowo jest tak szara i monotonna jak katorżnicza praca przymusowo wykonywana przez dzieci. Później przechodzi w tętniącą życiem feerię barw — wyobraźnia działa tu na najwyższych obrotach. To niezwykła i fantastyczna kraina, wolna od wszelkich utrapień, mimo doniosłości misji Piotrusia, którego zadaniem jest ocalić wróżki przez Czarnobrodym.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Piotruś. Wyprawa do Nibylandii

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje