Bryce Dallas Howard: debiut pod okiem ojca
Bryce zadebiutowała w filmie reżyserowanym przez ojca. Miała wówczas osiem lat i zagrała epizod w komedii "Spokojnie, tatuśku" (1989), której gwiazdą był Steve Martin. Sześć lat później znów dał jej możliwość ekranowego występu, tym razem w obrazie opowiadającym o podboju kosmosu - "Apollo 13" (1995). Trzecim filmem w karierze Bryce także była produkcja wyreżyserowana przez Rona Howarda. Artysta obsadził córkę w komedii "Grinch: świąt nie będzie" (2000). Rolę tytułową grał w niej Jim Carrey.
Wszystkie wspomniane kreacje były jednak zaledwie epizodami, a pierwszą poważną szansę na sprawdzenie swoich umiejętności Bryce otrzymała od M. Night Shyamalana, który obsadził ją w głównej roli w thrillerze "Osada" (2004). Trzeba przyznać, że młoda aktorka miała w tym wypadku trochę szczęścia, bo pierwotnie rolę niewidomej Ivy Walker miała zagrać Kirsten Dunst, ale porzuciła projekt, decydując się wystąpić w powstającym w tym samym czasie "Elisabethtown".
Bryce Dallas Howard: pierwsze rozczarowania
Howard spisała się na tyle dobrze, że zwróciła uwagę samego Larsa von Triera, który obsadził ją w dramacie "Manderlay" (2005), drugiej części swojej niedokończonej wciąż trylogii opowiadającej o USA. Aktorka "odziedziczyła" rolę Grace po wcielającej się w nią w "Dogville" Nicole Kidman. Projekt cieszył się umiarkowaną popularnością - z pewnością nie dorównał poprzedniej produkcji artysty, ale nie martwiło to Howard, która szybko otrzymała kolejną propozycję. I niezależnie od tego, czy chciała spłacić dług wobec Shyamalana, który kilka lat wcześniej dał jej szansę, czy też po prostu nie chciała robić sobie dłuższej przerwy od aktorstwa, nie powinna była przyjmować tytułowej roli w "Kobiecie w błękitnej wodzie" (2006). Obraz okazał się totalną klapą i rozpoczął zdecydowanie słabszy okres w karierze zarówno Howard, jak i Shyamalana.
W kolejnych latach aktorka otrzymywała raczej drugoplanowe role, w dodatku w filmach, które przechodziły bez większego echa. Co prawda Howard zdążyła jeszcze zagrać w cieszącym się dużą popularnością w kinach "Spidermanie 3" (2007), ale po obróbce montażowej niewiele ostało się scen z jej udziałem. Kolejne kreacje i projekty to była już natomiast równie pochyła: "Zaginiony diament" (2008), "Terminator: Ocalenie" (2009), "Medium" (2010) okazały się porażkami artystycznymi i finansowymi. Brak interesujących propozycji doprowadził do tego, że Howard zobaczyliśmy w jednej z odsłon "Sagi Zmierzch" o podtytule "Zaćmienie" (2010).
Hollywood dało jej kolejną szansę
Po serii niepowodzeń artystka wróciła do wartościowego kina za sprawą kameralnych "Służących" (2011) Tate'a Taylora, adaptacji powieści Kathryn Stockett. Rozgrywający się w latach 60. XX wieku dramat opowiadał o początkującej dziennikarce, która spisuje historie czarnoskórych służących, wywołując skandal wśród wyższych sfer.
"Myślę, że i w książce, i w filmie ważne jest, że nie demonizuje się nikogo. Oskarżany jest przede wszystkim chory system społeczny, który na szczęście zaczyna się zmieniać. Grając Hilly w pełni pojęłam przyczyny jej ignorancji. Ona wierzy, że zdecydowane i okrutne działanie jest uzasadnione. Nie sądzę, byśmy mogli to zaakceptować, ale powinniśmy zrozumieć mentalność kobiet z tamtych czasów" - mówiła o "Służących" Howard.
Aktorka utwierdziła swoją pozycję za sprawą głównej roli w "Jurassic World" (2015) Colina Trevorrowa. W kolejnych latach powtórzyła kreację Claire Dearing w "Jurassic World: Upadłe królestwo" (2018) i "Jurassic World: Dominion" (2022). Choć produkcje okazały się ogromnym sukcesem, Howard musiała walczyć o sprawiedliwe wynagrodzenie i zmiany w umowie, które stawiały ją w kiepskiej sytuacji, z małymi szansami na renegocjacje. Ostatecznie z pomocą przyszedł jej kolega z planu, Chris Pratt, który rzekomo miał zarobić 2 miliony więcej. Gwiazda zdradziła, że owa dysproporcja była jednak znacznie większa.
"Medialne raporty na ten temat były bardzo interesujące, ponieważ w rzeczywistości dostałam dużo, dużo mniej, niż pisano. Kiedy rozpoczęłam negocjacje w sprawie roli, był rok 2014. To był inny świat. Jako kobieta znajdowałam się na gorszej pozycji. A podpisywałam umowę na nakręcenie trzech filmów, więc moje zarobki były ustalone i nie mogły później ulec zmianie" - mówiła w wywiadzie dla serwisu Insider.
"Chris dosłownie powiedział mi: 'Ty nawet nie musisz nic robić. Ja będę prowadził wszystkie negocjacje. Będziemy otrzymywać takie same wynagrodzenie i nie musisz o tym myśleć, Bryce'. I tak bardzo go kocham za to, że to zrobił" - dodała.
Howard wystąpiła także w biografii Eltona Johna "Rocketman" czy filmie akcji "Argylle - Tajny szpieg". Najnowszą produkcją z jej udziałem jest komedia kryminalna "Pod przykrywką" z 2025 roku. U boku Howard mogliśmy zobaczyć m.in. Orlando Blooma oraz Seana Beana.
Bryce Dallas Howard: życie prywatne
W 2006 roku Howard poślubiła swojego kolegę ze studiów, aktora Setha Gabela. Rok później para powitała na świecie syna Theodore'a, a w 2012 roku córkę Beatrice.
Aktorka bardzo się stara, aby zapewnić im jak najbardziej normalne życie.
"Wspaniałą rzeczą, jaką zrobili moi rodzice, było to, że pokazali mi plan filmowy, proces tworzenia filmów i pracę ekipy, ale nie odsłonili tej strony branży, która jest postrzegana jako bardziej prestiżowa. Żadnych premier, nic w tym stylu. Myślę, że to była dobra decyzja" - mówiła w 2015 roku w rozmowie z People.
Zobacz też:
Wielkie starcie tytanów. Najbardziej wyczekiwane filmy 2026 roku zadebiutują tego samego dnia











