"Piękna i Bestia": Opowieść stara jak świat

Znana fabuła i uwielbiane przez widzów postacie ożyją w olśniewającej fabularnej adaptacji animowanego klasyka "Piękna i Bestia" z fenomenalną gwiazdorską obsadą, w której znaleźli się: Emma Watson, Dan Stevens, Luke Evans, Kevin Kline, Josh Gad, Ewan McGregor, Stanley Tucci, Ian McKellen i Emma Thompson.

Emma Watson jako Bella. Zachwycająca suknia, którą ma na sobie, przyozdobiona jest 2160 kryształami Swarovskiego - jej wykonanie pochłonęło... 12 tysięcy godzin

Dawno, dawno temu był sobie przystojny młody Książę (Dan Stevens), który mieszkał we wspaniałym zamku. Urządzał wystawne przyjęcia z udziałem pięknych dam z całego świata, a jego służący rozpieszczali go, zaspokajając każdą zachciankę. Jednak Książę stał się zarozumiałym egoistą. Kiedy u bram jego zamku stanęła stara żebraczka, prosząc o schronienie przed burzą, a w zamian oferując kwiat róży, nieczuły młodzieniec przegonił ją. Nie wiedział, że tak naprawdę jest to piękna czarodziejka (Hattie Morahan) w przebraniu. Aby ukarać Księcia za okrucieństwo, kobieta rzuciła klątwę na zamek, przemieniając jego właściciela w Bestię, a służących w przedmioty codziennego użytku. Aby zdjąć zaklęcie, młodzieniec musi nauczyć się kochać ludzi i okazać się godzien ich miłości, zanim opadnie ostatni płatek zaczarowanej róży... W przeciwnym razie, na zawsze zostanie potworem, a jego służący przedmiotami uwięzionymi w zamku na wieczność.

Reklama

Mija kilka lat. W małym miasteczku Villeneuve mieszka Bella (Emma Watson), radosna i pełna życia dziewczyna spędzająca całe dnie na codziennych obowiązkach i rozmyślaniu nad monotonią prowincji. Nieustępliwie walczy o swoją niezależność, a większość czasu woli spędzać samotnie. Mieszka ze swoim ojcem Maurice'em (Kevin Kline), typem samotnika i artysty. Bella uwielbia czytać i marzyć o przygodach i romansach w szerokim świecie poza granicami swojej małej francuskiej wioski. Mieszkańcy wioski nie wiedzą co myśleć o Belli. Co prawda, jej cnotliwość i dobroć dorównują urodzie, ale jest dla nich całkowitą tajemnicą. Odrzuca uporczywe zaloty zarozumiałego i ordynarnego gbura Gastona (Luke Evans) rezydującego w miejscowej gospodzie wraz ze swoim poplecznikiem LeFou (Josh Gad), który zdążył owinąć sobie wokół palca wszystkie okoliczne panny na wydaniu. Bella wywarła na Gastonie ogromne wrażenie, ale ma silną wolę i pozostaje nieczuła na jego wdzięk.

Pewnego dnia, gdy Maurice wyrusza na jarmark, napadają go wilki, a on w trakcie ucieczki gubi się w lesie. Znajduje schronienie w napotkanym przypadkowo, obecnie mrocznym i pokrytym śniegiem, zamku Bestii. Pan warowni wpada w szał i zamyka nieproszonego gościa w lochu. Kiedy Bella dowiaduje się o zaginięciu ojca, natychmiast wyrusza na poszukiwania. Wkrótce staje twarzą w twarz z Bestią. Błaga o wypuszczenie ojca z więzienia, ostatecznie zgadzając się zająć jego miejsce w niewoli. Siedząc w wieży złowieszczego zamku, Bella słyszy przyjazne głosy - to zaczarowani w przedmioty służący: świecznik Płomyk (Ewan McGregor), zegar Trybik (Ian McKellen), Pani Imbryk (Emma Thompson), Madame Garderobe (Audra McDonald), Puf Puf (Gugu Mbatha-Raw) i klawesyn Maestro Cadenza (Stanley Tucci). Wszyscy mając nadzieję, że Bella będzie tą, która w końcu skruszy lód w sercu Bestii, wyczekują oznak prawdziwej miłości, jednak potwór, pogodziwszy się ze swoim losem, pozostaje opryskliwy i nieprzystępny.

Wziąwszy pod uwagę, że ich relacja naznaczona była konfliktem, niechęcią i urazą, jakiekolwiek zbliżenie między bohaterami wydaje się niemożliwe. Ale Bella jest z natury uczuciowa i ma umiejętność dostrzegania tego, czego inni ludzie nie widzą. Dzięki tym cechom zaczyna wyczuwać dobre serce Księcia pod nieprzyjemną powierzchownością Bestii. Potwór potrafi być szczodry, co widzimy gdy udostępnia jej bibliotekę, rycerski, gdy naraża dla niej życie, no i potrafi ją rozśmieszyć. Bella jest odważna w walce o to, co jej się należy, ale też ze współczuciem opatruje rany swojego gospodarza odniesione z jej powodu. Razem lubią czytać i rozmawiać o literaturze... Dziewczyna inspiruje go, by stał się kimś lepszym, w wyniku czego powoli wraca w nim chęć do życia.

Początków klasycznej opowieści o "Pięknej i Bestii" - a także jej inspirującego przesłania, że piękno kryje się we wnętrzu - należy szukać w osiemnastowiecznej Francji, kiedy to opublikowano pierwszą wersję tej bajki autorstwa Gabrielle-Suzanne Barbot de Villeneuve. Dziś jej myśl przewodnia jest równie aktualna i nadal fascynuje twórców, co skutkuje niezliczonymi interpretacjami w najróżniejszych formach, jednak nominowany do Oscara animowany film Disneya z 1991 r. pozostaje wersją wzorcową. "Piękna i Bestia", jeden z najważniejszych tytułów w dorobku studia, wszedł na ekrany w drugim złotym wieku animacji Disneya, do którego zalicza się również, między innymi "Małą syrenkę", "Króla lwa" oraz "Aladyna", i został natychmiast okrzyknięty filmowym arcydziełem. Urzekająco romantyczny i komediowy zarazem film, jest niezapomnianą opowieścią o miłości i przyjaźni przenoszącą widzów do magicznego świata baśni, gdzie dobro zwycięża zło.

"Piękna i Bestia" to pierwszy pełnometrażowy film animowany nominowany do Oscara w kategorii najlepszego filmu i uhonorowany dwiema statuetkami (za najlepszą muzykę i piosenkę), trzema Złotymi Globami i czterema nagrodami Grammy oraz wieloma innymi wyróżnieniami. Była to pierwsza długometrażowa animacja, która przekroczyła barierę 100 milionów dolarów przychodu z premiery oraz pierwsza animacja Disneya zaadaptowana na musical, który przez 13 lat nie schodził z broadwayowskich afiszy, został przetłumaczony na osiem języków i był grany w ponad 20 krajach.

Studio uznało, że nowa adaptacja opowieści o dobrej dziewczynie i zaklętym w potwora księciu ma potencjał, aby jeszcze raz oczarować publiczność, jednak kiedy po raz pierwszy przedstawiono ten pomysł Billowi Condonowi miał on pewne obawy związane z przeróbką czegoś, co było dziełem skończonym. "Uważam, że film z 1991 r. to ideał" - mówi Condon. - "W chwili premiery była to produkcja przełomowa ze względu na sposób przedstawienia fabuły oraz wspaniałą muzykę Alana Menkena i Howarda Ashmana, więc początkowo nie chciałem się mierzyć z tym tematem".

Jednak ten nagrodzony Oscarem reżyser, który w swym dorobku ma pozycje tak różne, jak "Dreamgirls", "Saga 'Zmierzch': Przed świtem", "Pan Holmes" i "Kinsey" szybko stwierdził, że przyszedł czas na fabularną adaptację klasycznej animacji. Jako wytrawny filmowiec potrafił zwizualizować sobie kinowy potencjał tej bajki. Jak wyjaśnia: "Minęło 25 lat i technologia weszła na poziom pozwalający zrealizować pomysły, które pojawiły się w wersji animowanej. Obecnie mamy już możliwość wygenerowania realistycznej gadającej filiżanki na fizycznym planie filmu fabularnego".

Jako reżyser Condon zainteresował się "Piękną i Bestią" z dwóch powodów: Po pierwsze, była to możliwość zrealizowania filmowej wersji musicalu będącego hołdem dla złotej ery Hollywood, a po drugie dawała mu okazję do powrotu do bajki, z którą jest emocjonalnie związany i wejścia głębiej w postacie celem odkrycia ich wewnętrznej motywacji. Reżyser ma encyklopedyczną wiedzę na temat musicali i doskonale rozumie, w jaki sposób fabuła i muzyka współgrają ze sobą. Uznał, że film ten jest szansą na przywrócenie musicalowi jako gatunkowi należnej mu pozycji.

Jak mówi: "Kiedy dorastałem wszyscy powtarzali, że teatr umiera i on tak sobie umiera już od wieków. Myślę, że to samo można powiedzieć o filmowym musicalu. Nie umiera on może od wieków, ale na pewno od 50 lat. Chciałbym, żeby widzowie zaakceptowali tę formę i zrozumieli, że w swoim najlepszym wydaniu muzyczne przerywniki w filmach nie rozpraszają, nie przeszkadzają, a pogłębiają i przyczyniają się do wytworzenia znaczenia. Jeśli coś człowieka porusza, to poruszy go to bardziej, kiedy towarzyszyć będzie temu muzyka Alana Menkena czy słowa Howarda Ashmana".

W opinii nominowanego do Oscara producenta Davida Hobermana ("Fighter", "Muppety"), Bill Condon idealnie nadaje się do tego przedsięwzięcia. "Bill doskonale zna opowieść o 'Pięknej i Bestii', w tym jej oryginalną wersję. Jest też wielkim fanem awangardowej adaptacji francuskiego reżysera Jeana Cocteau z 1946 r., a ponadto wielokrotnie widział jej broadwayowską produkcję, można go więc śmiało określić mianem eksperta".

Wraz ze współscenarzystami Evanem Spiliotopoulosem i Stephenem Chboskym Condon postanowił pogłębić ponadczasowe motywy opowieści i uplastycznić znane wszystkim postacie, nie tracąc jednocześnie z pola widzenia animowanego pierwowzoru i jego dziedzictwa. "Ostatnio na ekrany weszło kilka filmów opowiadających całkowicie nowe wersje znanych historii, pokazujących fabułę z punktu widzenia innej postaci i tym podobnych" - stwierdza reżyser. - "Nasz film nie jest taki. Naszym celem było raczej zbliżenie fabuły do świata rzeczywistego, a nie tworzenie nowej opowieści".

Dalej stwierdza: "Jest zaszczytem móc stworzyć dzieło z szacunkiem odnoszące się do oryginału i jednocześnie go uwspółcześniające, ale jest to też zadanie budzące tremę. Ta opowieść żyła w wielu formach i wielu językach, a możliwość jej opracowania z zastosowaniem najnowocześniejszych technologii i wspaniałej obsady jest czymś całkowicie niecodziennym. Biorąc pod uwagę miłość, jaką ten film jest darzony, mam nadzieję, że odpowiemy na pytania, których nawet najzagorzalsi fani sobie nie zadają odnośnie Belli oraz Bestii i odnośnie tego, jakie były losy tych bohaterów w przeszłości".

Twórcy "Pięknej i Bestii" podczas realizacji filmu musieli zmierzyć się z wieloma przeszkodami. Jedną z największych trudności było stworzenie kreacji, którą Bella ma na sobie podczas tańca z Bestią w zamkowej sali balowej. Ze względu na bardzo bliskie skojarzenie żółtej sukienki z tą postacią proces projektowania był długi i nie obyło się podczas niego bez szeregu dyskusji na temat wyglądu, koloru i materiału. Ostatecznie suknię wykonano z wielu nałożonych na siebie kół cieniutkiej satynowej organzy ufarbowanej na żółto (łącznie prawie 55 metrów) zszytych przy pomocy ponad 900 metrów nici.

Na dwóch górnych warstwach naniesiono filigranowy motyw złotego liścia odpowiadający rokokowym zdobieniom na podłodze sali balowej i podkreślony 2160 kryształami Swarovskiego. W fabule Pani Szafa bierze złocenia z sufitu sypialni Belli i obsypuje nimi suknię. Wykonanie tej kreacji pochłonęło 12 000 godzin pracy, przygotowano też kilka egzemplarzy zapasowych. Nie była ona wyposażona w gorset, ani krynolinę, aby dać Emmie Watson większą swobodę, ponieważ Bella jest w tej wersji bardziej ruchliwa, niż w animowanym pierwowzorze.

Dowiedz się więcej na temat: Piękna i Bestia 2017

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje