Orlando Bloom wylatuje z "Piratów"?

Niestety, jak donoszą zachodnie media Orlando Bloom ("Królestwo niebieskie") prawdopodobnie zostanie uśmiercony w czwartej części światowego przeboju "Piraci z Karaibów". Producenci ze studia Disney'a rozważają bowiem poważne cięcie kosztów w kolejnych częściach obrazu.

Zgodnie z tym czego dowiedziała się brytyjska gazeta "The Daily Star Sunday" Bloom okazał się dla producentów postacią najmniej kluczową.

Reklama

Keira Knightley ("Duma i uprzedzenie") i Johnny Depp ("Rozpustnik") są natomiat według twórców dla całej historii niezbędni.

"Piraci okazali się wielkim hitem i każdemu, kto brał udział w tej produkcji film przysporzył fortuny. Sukces w głównej mierze zawdzięczamy Johnny'emu Deppowi, czyli filmowemu kapitanowi Jackowi Sparrowowi. Również Keira Knightley jako Elizabeth Swann to wielki sukces. To głownie na ich barkach spoczywa ciężar powodzenia każdego z filmów serii" - powiedział jeden z przedstawicieli Disney'a.

"Producenci jednak chcę teraz zmniejszyć koszty kolejnych części. W rezultacie czego ucierpiał właśnie Orlando Bloom".

"W tej chwili rozpoczęliśmy pracę nad scenariuszem do czwartej części Piratów. Wszystko jest już wstępnie podliczone, jednak zdecydowaliśmy, że bohater grany przez Blooma i kilka mniej ważnych postaci nie są niezbędne do tego, aby Disney osiągnął znów ogromy sukces finansowy" - zakończył przedstawiciel studia.

Tymczasem fani serii filmów o piratach trzecią część przygód swoich bohaterów zobaczą w 2007 roku. Polska premiera nie jest jeszcze ustalona, ale już wiadomo, że Amerykanie zobaczą film 23 maja 2007 roku.

Dowiedz się więcej na temat: Orlando Bloom | studia | piraci | Disney | film | orlando

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje