Reklama

Nowe twarze polskiego kina. Zapamiętajcie te nazwiska!

Do kogo należeć będzie przyszłość kina? Kto przed kamerą i na okładkach pism "zastąpi" Borysa Szyca, Tomasza Karolaka, Tomasza Kota, Romę Gąsiorowską, Magdalenę Popławską? Przed kim właśnie otwierają się drzwi do kariery i sławy?

Do kogo należeć będzie przyszłość kina? Kto przed kamerą i na okładkach pism "zastąpi" Borysa Szyca, Tomasza Karolaka, Tomasza Kota, Romę Gąsiorowską, Magdalenę Popławską? Przed kim właśnie otwierają się drzwi do kariery i sławy?
Oto nowe pokolenie polskich aktorów. Te twarze warto zapamiętać /materiały prasowe

37. Festiwal Młodzi i Film w Koszalinie, a także premiery ostatnich miesięcy przyniosły ciekawe debiuty i pierwsze większe role dużej grupy młodych artystów. Kto zapowiada się najlepiej? Przedstawiamy naszą dziesiątkę aktorów, których kariery trzeba śledzić. Jesteśmy pewni, że już niedługo ci młodzi ludzie będą nas bawić, wzruszać, irytować i zachwycać w kolejnych rolach na dużym i małym ekranie. To aktorzy jutra.

Adam Bobik (ur. 1988)

Reklama

Utalentowany i charyzmatyczny chłopak z Hajnówki. Telewizyjnej publiczności dał się już poznać w serialach "Na dobre i na złe" czy "Korona królów". Przemknął też na drugim planie w jednym z odcinków "Watahy". Agnieszka Holland powierzyła mu niewielką rolę w "Pokocie", a w "Planecie Singli" pojawił się jako... lump. Żaden z tych występów nie pozwolił mu jednak w pełni rozwinąć skrzydeł. Więcej pokazały krótkometrażowe fabuły, w których gra od kilku lat. W nagrodzonym m.in. w Nowym Jorku, Kijowie, Los Angeles i na kilku festiwalach w Polsce kryminalno-komediowym "Małym palcu" Tomasza Cichonia razem z kumplami kradnie samochód, a potem awanturuje się w wietnamskim barze. W wyróżnionym w San Francisco i Los Angeles thrillerze "Na drodze" Bartosza Nowackiego prowadzi niebezpieczną grę o życie z Szymonem Bobrowskim i Magdaleną Boczarską. Z kolei w "Sweet Home Czyżewo" Jakuba Radeja, filmie nagrodzonym Jantarem dla najlepszej krótkometrażowej fabuły w Koszalinie, powraca z emigracji, żeby w Polsce otworzyć interes życia i odzyskać dawną miłość.

Z krótko ściętymi włosami staje się gangsterem lub dresiarzem. W garniturze - ambitnym biznesmenem. W sutannie - serdecznym duchownym. Myśl o aktorstwie pojawiła się w jego głowie w podstawówce, ale nigdy nie zapisał się do żadnego kółka teatralnego. Po maturze wybrał studia z wychowania fizycznego i wytrzymał na nich do trzeciego roku. Marzenie o grze powróciło. Niedługo ma rozpocząć zdjęcia do pełnometrażowej produkcji. W końcu pojawi się w głównej roli!

Aleksandra Domańska (ur. 1989)

Jako Klara, zaradna inspektorka skarbówki, rozkochała w sobie nie tylko Grzegorza Damięckiego, ale i (ponad) milion widzów "Podatku od miłości" Bartłomieja Ignaciuka. Niedługo po ukończeniu Akademii Teatralnej znalazła się na planie "Drogówki" Wojciecha Smarzowskiego. Później trafiła do obsady serialu "O mnie się nie martw". Wie, co to jest milczący telefon, ale wie też, że można o siebie walczyć, nie przejmować się chwilowymi niepowodzeniami. Mówi, że reżyserzy castingu zwrócili na nią uwagę po występie w Och Teatrze. Przyszły wtedy role w "Bodo", "Belfrze 2", wreszcie u Bartłomieja Ignaciuka. Powtarza, że najwięcej nauczyła ją Anna Seniuk.

"Największą frajdę sprawia mi różnorodność, brak nudy" - stwierdziła w trakcie festiwalu Młodzi i Film, gdzie "Podatek od miłości" otrzymał Nagrodę Publiczności. Zapewne chęć spróbowania czegoś innego skłoniła ją do udziału w kolejnej serii programu "Ameryka Express".

Dobromir Dymecki (ur. 1985)

Wysoki, przystojny blondyn, który natychmiast przykuwa uwagę. Teatromani już go doskonale znają - z Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi, a także ze scen Teatru Dramatycznego i Powszechnego w Warszawie (grał m.in. w adaptacji "Ksiąg Jakubowych" Olgi Tokarczuk i "Nieznośnie długich objęciach" Iwana Wyrypajewa). Regularnie pojawia się w telewizji - najczęściej w "Barwach szczęścia", ale ewidentnie bliżej mu do ambitniejszych, bardziej niepokornych projektów. Ostatnio zagrał w krótkometrażowej fabule "Users" Jakuba Piątka - wciela się tu w samotnego chłopaka, który sylwestrową noc spędza na wideoczacie. Po drugiej stronie monitora "spotyka" intrygującą, śmiałą dziewczynę (Maja Pankiewicz - o niej za chwilę). Rozpoczynają flirt... grę..., która oboje może bardzo zranić. Kuszą się i prowokują na przemian. Razem z reżyserem oraz Łukaszem Czapskim napisał scenariusz tej historii. Niedługo zobaczymy go w "Kamerdynerze" Filipa Bajona. W trakcie festiwalu w Koszalinie mówi: "Mam taką drogę i decyzję w sobie, że chcę robić takie rzeczy, które mnie interesują. Nie chciałbym być aktorem do wynajęcia".

Swoje niecodzienne imię zawdzięcza bratu - "Miałem być ponoć Mateuszem, ale mój brat, Łukasz, starszy ode mnie o pięć lat, zafascynowany wówczas swą ulubioną bajką, zmusił rodziców do nazwania mnie imieniem jej bohatera i tak oto zostałem Dobromirem. Swoją drogą, zabawne, jak różnie ludzie zdrabniają to imię - a to mówią Dobi, Dobek, Dobruś, czy Dobrut, zdarza się też, że... Doberman (śmiech)! Tylko rodzice, niezmiennie, zwracają się do mnie normalnie, po prostu Dobromir. To dobre imię" - wyjaśniał jakiś czas temu w rozmowie z Interią (cały wywiad można przeczytać tutaj - kliknij).

Anna Karczmarczyk (ur. 1991)

Pamiętacie Alicję z głośnych "Galerianek" Katarzyny Rosłaniec? Historię o dziewczynach, które włóczą się po centrach handlowych i prostytuują za drobne prezenty? Miała wtedy 16 lat i była uczennicą technikum hotelarskiego bez żadnego doświadczenia w pracy z kamerą. Była jednak zdeterminowana. "Ta rola była dla mnie wyzwaniem, nauką i dała mi odwagę do przełamania swoich barier" - podkreślała po premierze w wywiadach. Kreacja przyniosła jej nagrodę aktorską na festiwalu w Cottbus i nagrodę za debiut w Koszalinie. Gdy przyszła pora na decyzję o kierunku studiów, nie wahała się. Akademię Teatralną w Warszawie ukończyła w 2016 roku.

Na kolejną dużą kinową rolę jeszcze czeka, ale nie marnuje czasu. Gra w serialach obyczajowych (m.in. w "Na dobre i na złe"), a ostatnio w zakwalifikowanej do konkursu 37. Festiwalu Młodzi i Film krótkometrażowej fabule "Wonder Girls". Występuje też w programach rozrywkowych - m.in. w "Tańcu z gwiazdami".

Bartłomiej Kotschedoff (ur. 1987)

Absolwent PWST w Krakowie. Jako Miłosz w "Ataku paniki" (reż. Paweł Maślona) bawi i... wkurza. Tym chłopakiem chciałoby się potrząsnąć! Należy mu się jakieś otrzeźwienie. Wobec matki opryskliwy, okropny wobec gości, których obsługuje jako kelner na weselu. Oderwany od rzeczywistości - pogrążony w swojej wirtualnej potyczce, jak rozpuszczony młokos. Cały roztrzęsiony! Nie da się od niego oderwać wzroku. Ten popisowy występ przyniósł Bartkowi w Koszalinie nagrodę dla aktorskiego odkrycia - "za brawurowy i wyrazisty debiut na pełnym ekranie" napisano w uzasadnieniu. Jest współautorem scenariusza - wiedział więc pewnie, jakie swoje umiejętności i talenty będzie mógł na ekranie wykorzystać, pokazać. Ale ma już też kilka innych udanych ról za sobą.

Na festiwalu Młodzi i Film w minionych latach dwukrotnie zdobył wyróżnienie - za kreacje w krótkometrażowych filmach "Zadanie elementarne" i "NDR". Jest jednym z jaśniejszych punktów "Historii Roja" (gra Tadeusza Skoczylasa "Kota"). Pojawił się w kilku odcinkach "Watahy". Znakomicie radzi sobie również na scenie - występ w spektaklu "Pływalnia" w reżyserii Krystiana Lupy przyniósł mu nagrodę na 31. Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi. Ma charyzmę i talent. Kto da mu kolejną szansę? A może znowu sam dla siebie coś napisze? Jeżeli tak dobrze, jak w "Ataku paniki" - niech nie czeka!

Małgorzata Mikołajczak (ur. 1991)

Dwa lata przed ukończeniem Akademii Teatralnej w Warszawie zadebiutowała na scenie Teatru Współczesnego w Warszawie w spektaklu "Moralność pani Dulskiej" (2012) w reżyserii Agnieszki Glińskiej.  Ostatnio można ją było podziwiać na deskach Teatru Ateneum u boku Mariana Opanii ("Ojciec", reż. Iwona Kempa) i Teatru Kochanowskiego w Opolu ("Zakonnice odchodzą po cichu", reż. Daria Kopiec). Na dużym ekranie w głównej roli zadebiutowała w "Reakcji łańcuchowej" Jakuba Pączka, opowieści o młodych ludziach wplątanych w miłosno-zbrodniczy układ. Film został dość chłodno przyjęty, aktorka nie najlepiej wspomina pracę na planie, ale na pewno dała się w nim zauważyć i zaproponowała ciekawą postać, wbrew wszystkiemu i wszystkim. Pojawiła się też w "Bikini Blue" Jarosława Marszewskiego.

Sporadycznie występuje w serialach telewizyjnych. W rozmowie z Interią sama mówi: "Bycie aktorką jest dla mnie na pewno rozwijające, pozwala bardziej wpływać na ostateczny kształt projektów, nad którymi pracuję. Poza tym, w tym zawodzie jestem przez innych traktowana na bardziej partnerskich zasadach". Pracuje też jako modelka i na Instagramie prowadzi swój profil.

Maja Pankiewicz (ur. 1993)

Absolwentka Szkoły Filmowej w Łodzi. Główna rola w pełnometrażowym filmie jeszcze przed nią, chociaż pojawiła się już m.in. w "Moich córkach krowach" Kingi Dębskiej. Od 2016 roku związana ze sceną Teatru Ludowego w Krakowie. Występuje również na deskach Teatru im. S. Jaracza w Łodzi ("Ich czworo", reż. Małgorzata Bogajewska) i Teatru Polskiego we Wrocławiu ("Panny z Wilka", reż. Oskar Sadowski, "Holoubek syn Picassa", reż. Paweł Świątek). Kreacja Elżbiety w spektaklu "Marii Stuart" przyniosła jej m.in. Nagrodę im. J. Machulskiego "Bądź orłem, nie zniżaj lotów", Główną Nagrodę Aktorską oraz Nagrodę Łódzkich Dziennikarzy na 34. Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi.

Obecnie można ją podziwiać w krótkometrażowym filmie "Users" w reżyserii Jakuba Piątka. Gra razem z Dobromirem Dymeckim. Ich bohaterowie spotykają się przez przypadek na wideoczacie - są po dwóch stronach monitora, a ma się wrażenie, że w jednej przestrzeni. Rozpoczynają ze sobą grę. Kto pierwszy da Mai równie ciekawą postać do zagrania w pełnometrażowej produkcji, wygra już na etapie castingu! Talent, charyzma, uroda i odwaga - to materiał nie tylko na gwiazdę, ale na prawdziwą aktorkę.

Aleksandra Pisula (ur. 1988)

Niewielkie role w "Jestem mordercą" i "Planecie singli" - to na aktorkę o takich możliwościach i ambicjach o wiele za mało. Po ukończeniu PWST w Krakowie nie czekała, aż ktoś ją odkryje i da szansę. Razem z Bartłomiejem Kotschedoffem i Pawłem Maśloną wzięła sprawy we własne ręce. We trójkę napisali scenariusz "Ataku paniki". Paweł zajął się reżyserią, Bartek i Aleksandra - brawurowo zagrali. "Scenariusz do "Ataku paniki" powstał z bezbronności i z bezradności. Z poczucia, że jeśli sami nie stworzymy sobie środowiska pracy, to na film, w którym chcielibyśmy zagrać, długo będziemy musieli czekać" - mówiła w wywiadzie z radiową Czwórką. I udało się. Na ekranie wciela się w Kamilę, która pracuje na wideo-seksczacie, co - oczywiście - ukrywa przed rodziną i przyjaciółkami. Koleżanki jednak są bliskie odkrycia prawdy o jej zajęciu, a przynajmniej tak się Kamili wydaje. Atak paniki zbliża się nieuchronnie!

Zanim znowu zobaczymy Aleksandrę Pisulę na dużym ekranie (oby niedługo!), można ją oglądać w "Wojennych dziewczynach". Gra też w teatrze. Rola w dyplomowym spektaklu "Pływalnia" w reżyserii Krystiana Lupy przyniosła jej wyróżnienie na 31. Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi. Współpracowała też z Teatrem Polskim w Bydgoszczy, w którym zagrała w "Against" (reż. Nils Torpus) oraz "Weselu" (reż. Marcin Liber). W Teatrze IMKA występuje w sztuce "Cienie. Eurydyka mówi:" (reż. Maja Kleczewska).

Mateusz Wiecławek (ur. 1993)

Jeszcze studiuje (w Szkole Filmowej w Łodzi), ale już intensywnie pracuje. Jesienią będziemy go mogli oglądać w serialu "Pułapka" telewizji TVN, ale publiczność zna go już doskonale jako Jaśka z "Belfra" Canal+, wydarzenia telewizyjnego 2016 roku. Jakub Żulczyk, współscenarzysta, twierdził, że to jego ulubiony bohater: klasowa czarna owca, zepsuty, rozpuszczony synalek bogaczy trzęsących całym miasteczkiem. "To bardzo nieoczywista postać, która świetnie rozwinęła się na ekranie" - stwierdził pisarz w "Newsweeku".

Talent Mateusza wcześniej dostrzegła Anna Kazejak, która w 2014 powierzyła mu główną rolę męską w "Obietnicy". Na pierwszym planie obsadził go również Robert Gliński - w "Czuwaj" (2017) o harcerzach i tajemniczych morderstwach. Aktor dał się też zauważyć u boku Dawida Ogrodnika w obsypanej nagrodami w Gdyni i na gali Orłów - Polskich Nagród Filmowych "Cichej nocy" Piotra Domalewskiego. Przemknął przez plany "Konwoju" Macieja Żaka, "Prostej historii o morderstwie" Arkadiusza Jakubika, "Czerwonego Pająka" Marcina Koszałki i "Głębokiej wody" Magdaleny Łazarkiewicz, Kasi Adamik i Olgi Chajdas, a także wystąpił w kilkunastu szkolnych etiudach. Na premierę czeka kolejny film z jego udziałem - "Monument" w reżyserii Jagody Szelc, bezkompromisowej autorki głośnego obrazu "Wieża. Jasny dzień.". "To mnie kręci i zawsze kręciło" - mówił w rozmowie z radiową Czwórką. "Przez całe życie oglądałem mnóstwo filmów i chciałem zajmować się czymś związanym z tworzeniem ich. Pomyślałem, że nawet jeśli nie będą chcieli w szkole zrobić ze mnie aktora, to zostanę scenarzystą, albo reżyserem". Bywa porównywany z Jakubem Gierszałem, ale nie przepada za tą etykietką. Jak każdy aktor, chce iść własną drogą i pracować nad własnym nazwiskiem.

Tomasz Włosok (ur. 1990)

"Jak byłem mały, to wielokrotnie słyszałem: Tomek, ty chyba powinieneś być aktorem. Dosyć odklejony byłem zawsze. Taki malutki marzyciel" - wspomina w "Dzień Dobry TVN". Gdy poszedł na dzień otwarty do Akademii Teatralnej, dowiedział się, żeby zapomniał o aktorstwie. Uwagi, które usłyszał, tylko go zmobilizowały. Postanowił, że udowodni, że może być aktorem, że potrafi. W tym samym roku dostał się do PWST w Krakowie, a po ukończeniu studiów do "Powidoków" zaangażował go Andrzej Wajda. "Obok całego swojego talentu i osobowości, ma również pokorę i to właśnie daje mu możliwość wsłuchiwania się w mistrzów i uczenia się w trakcie pracy" - oceniała go w tym samym programie Roma Gąsiorowska.

Dziś Tomek występuje w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, Teatrze Soho i Teatrze Nowym Proxima. Ma też za sobą kilkanaście ról na dużym i małym ekranie. Zagrał w serialach "Wojenne dziewczyny", "Bodo", "Prawo Agaty", "Na noże", a ostatnio w nowej produkcji Canal+ - "Kruk. Szepty słychać po zmroku". Znakomicie sprawdza się w dramacie, ale i w komedii, czego dowodzą jego kinowe role. W "Reakcji łańcuchowej" Jakuba Pączka wcielił się w chłopaka wplątanego w zbrodnię i miłość. Z kolei zimą bawił kinomanów w "Podatku od miłości" Bartłomieja Ignaciuka - jako chłopak głównej bohaterki (Aleksandra Domańska), hipster, który od załatwionej przez rodziców pracy w korporacji woli trawkę.

A Waszym zdaniem - kogo jeszcze z polskich młodych aktorów warto obserwować? Komu kibicujecie? Zapraszamy do dyskusji.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama