Reklama

Reklama

Nie żyje Michael Constantine. Aktor zmarł w wieku 94 lat

Nie żyje Michael Constantine. Aktor zmarł 31 sierpnia. Miał 94 lata. Sławę i rozpoznawalność przyniosła mu rola ojca panny młodej w komedii romantycznej "Moje wielkie greckie wesele". Wcielił się w niej w postać Gusa Portokalosa, dla którego najlepszym remedium na każde schorzenie był płyn do mycia szyb.

Michael Constantine

Choć Michael Constantine odszedł ponad tydzień temu, dopiero teraz informację o jego śmierci potwierdził magazynowi "Variety" jego agent. Ostatnią rolą w karierze aktora był występ w drugiej części "Mojego wielkiego greckiego wesela". Constantine'a pożegnała na Twitterze gwiazda filmu, Nia Vardalos.

"Michael był prawdziwym darem dla scenariusza i przyjacielem. Współpraca z nim była pełna miłości i radości. Dał nam tak dużo uśmiechu, a teraz zasługuje na to, żeby odpocząć" - napisała aktorka.

Michael Constantine: Kariera

Gus Efstratiou, bo tak się naprawdę nazywał Constantine, przyszedł na świat w Reading w stanie Pensylwania w rodzinie greckich imigrantów. Rozpoczął karierę na deskach nowojorskich teatrów, a w telewizji debiutował już w 1949 roku. Przez lata występował na Broadwayu, a na dużym ekranie debiutował rolą w filmie "The Last Mile". Constantine'a można było zobaczyć w jednej z ról w filmie "Bilardzista". Częściej pojawiał się jednak w telewizji. Zagrał w takich serialach jak m.in. "Doktor Kildare", "Strefa mroku" czy "Perry Mason".

Reklama

Choć Constantine zdobył nagrodę Emmy za udział w serialu "Room 222", to najsłynniejszą rolą w jego karierze pozostaje postać Gusa. "Przed castingiem poprosiłem o scenariusz, bo byłem pełen obaw. Nie znałem wtedy jeszcze Nii. Bałem się, że ktoś napisze jakieś głupoty o Grekach. Przeczytałem scenariusz i już wiedziałem, że jego autorka rzeczywiście zna Greków" - mówił o swojej roli aktor w jednym z wywiadów. Nia Vardalos nie tylko napisała scenariusz filmu "Moje wielkie greckie wesele", ale też zagrała w nim główną rolę.

Constantine zagrał Gusa w dwóch filmach serii "Moje wielkie greckie wesele", a także w serialu "Moje wielkie greckie życie", który nie cieszył się jednak dużą popularnością. W rzeczywistości nie znosił płynu do mycia szyb marki Windex, który jego postać uwielbiała. "Tak naprawdę to miałem go po dziurki w nosie. Przysłano mi setki butelek Windeksu. Robili to fani filmu, którzy prosili, żebym złożył na nich autograf" - wspominał.



PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Michael Constantine

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama