Reklama

Reklama

Nie żyje Bronisław Cieślak

Nie żyje aktor Bronisław Cieślak. Odtwórca roli porucznika Borewicza w serialu "07 zgłoś się" zmarł po długiej chorobie w wieku 77 lat - poinformował portal TVN24. Informację o śmierci aktora potwierdziła PAP jego żona Anna.

Bronisław Cieślak (1943-2021)

Jeszcze nie tak dawno Bronisław Cieślak niemal całe dnie spędzał na planie serialu "Malanowscy i partnerzy". Pracował po kilkanaście godzin dziennie, a w weekendy wyruszał w Polskę na spotkania z fanami wciąż pamiętającymi go z roli porucznika Borewicza z "07 zgłoś się".

"Chce mi się żyć" - mówił w Dąbrowie Górniczej podczas jubileuszu z okazji 75. urodzin. "Nie liczę godzin i lat, mam dystans do swojego wieku" - żartował.

Kilka dni później dowiedział się, że jest bardzo chory... Wiadomość, że nowotwór zaatakował jego organizm, przyjął w pierwszej chwili jak wyrok. Był bliski załamania, ale na szczęście najbliżsi - żona i dzieci - przemówili mu do rozsądku i zmusili go, by jak najszybciej podjął leczenie.

Reklama

Bronisław Cieślak miał za sobą poważną operację i dwa cykle chemioterapii. Do końca życia miał przyjmować leki, ale wierzył, że uda mu się całkowicie pokonać raka. "Czuję się dobrze, łykam pigułki i żyję spokojnym rytmem" - wyznał ponad rok temu na łamach jednego z dzienników.

Po raz ostatni Bronisław Cieślak stanął przed kamerą na przełomie lata i jesieni 2018 roku. Grał wtedy w filmie Szymona Jakubowskiego "Na bank się uda". Nie wiedział jeszcze wówczas, że rolą ministra Sławomira Kowalika żegna się z aktorstwem na zawsze... 

Bronisław Cieślak urodził się w 1943 roku w Krakowie i tu ukończył I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego. Studiował etnografię na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie uzyskał absolutorium bez dyplomu.

W latach 1969-1973 pracował w Polskim Radiu Kraków, a w latach 1973-1991 był redaktorem i zastępca redaktora naczelnego Telewizji Kraków. W latach 1970-1990 był członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Stowarzyszenia Dziennikarzy RP.

Ekranową karierę - jako aktor niezawodowy - rozpoczął w latach 70. XX wieku od roli w serialu "07 zgłoś się".  

Rolę bezkompromisowego w walce z przestępcami oficera MO otrzymał, jak sam wspomniał, dzięki reżyserowi serialu Krzysztofowi Szmagierowi. "On, mając cztery scenariusze serialu, zastanawiał się, kto ma grać. Ale - mniejsza o szczegóły. Pewnego dnia wsiadł do pociągu i, nie uprzedzając mnie o tym, z Warszawy przyjechał do Krakowa. Dotarł na moje siódme piętro i stanął w moich drzwiach. Człowiek, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Natomiast nazwisko - skojarzyłem. On powiedział: 'Dzień dobry, nazywam się Krzysztof Szmagier'. I zamilkł. 'Szmagier, Szmagier, Przygody psa Cywila' - odpowiedziałem" - wspominał Cieślak

"Krzysztof uśmiechnął się. Potem, a było to wcześnie rano, wypiliśmy pewnie z dziesięć po kolei herbat i zaczęliśmy rozmawiać o serialu. Miał on się nazywać 'Przygody porucznika Wolskiego', ale ostatecznie widzowie poznali go jako '07 zgłoś się'" - wspominał początki serialu Cieślak. "Kręciliśmy na raty 21 filmów z tej serii, w pięciu podejściach, przez 12 lat. Pierwsze scenariusze Krzysztof pisał, nie znając mnie. Ale już pisząc następne, tworzył je jakby pode mnie, także w znaczeniu prywatnym" - opowiadał aktor.

Oficer MO Sławomir Borewicz, w którego wcielił się Bronisław Cieślak, był bezkompromisowy w walce z przestępczością, a zarazem niepozbawiony uroku osobistego i poczucia humoru. Przez widzów nazywany bywał żartobliwie "Jamesem Bondem Milicji Obywatelskiej".

Zanim Borewicz został zatrudniony w Stołecznym Urzędzie Spraw Wewnętrznych, miał - co wypomina mu przełożony - "zawadiacką przeszłość", uczestniczył w licznych bójkach. Jednocześnie dowiadujemy się, że skończył studia prawnicze, a przez pewien czas przebywał w Wielkiej Brytanii, gdzie, jak sam opowiada w jednym z odcinków, "bawił się w handel zagraniczny".

Porucznik jest inteligentny, bardzo pewny siebie, odznacza się sceptycznym dystansem do świata i ostrym językiem - jest mistrzem ciętych ripost i dosadnych określeń. Lubi pouczać. Gdy np. obaj z Jaszczukiem znajdują na biurku sierżant Sikory książkę "Ciąża, poród, połóg", a zaskoczony Jaszczuk stwierdza, że "przecież koleżanka Sikora jest...", Borewicz odpowiada: "Panną - chciał pan powiedzieć. Ale tego się nie robi obrączką".

Zwierzchnikiem Borewicza jest major Wołczyk. Major lubi podwładnego, jednak ten nierzadko wystawia cierpliwość szefa na próbę. Major mówi później ironicznie: "Marzę o dniu, w którym jeden z nas pójdzie na emeryturę" lub "Wyjaśnienia w stylu: 'po to Pan Bóg dał mi ręce, żebym nie musiał wzywać radiowozu' przestały mnie już interesować".

Borewicz jeździ dużym fiatem i polonezem. Świetnie strzela. Jest wysportowany, odważny, opanował różne techniki walki. Zna się na technologicznych nowościach.

Gdy koleżanka z pracy wyznaje: "Przyznam się, że z tym radarem to dla mnie czarna magia", Borewicz tłumaczy cierpliwie: "To z angielskiego, to się nazywa SIR, to jest skrót od Subsurface Interface Radar, działa trochę na takiej zasadzie, jak sondy do szukania ławic szprotek w morzu, wysyła w głąb ziemi i rejestruje następnie odbite od warstw geologicznych i innych przedmiotów fale elektromagnetyczne i jak się coś odróżnia od otaczającego podłoża, możemy to zobaczyć. Archeologia tym się posługuje, my zresztą też. "Kapujesz?". "Strasznie to mądre!" - uznaje koleżanka.

Jako mężczyzna nowoczesny Borewicz pachnie Old Spice'em, nosi ubrania marki Wrangler i polską kopię amerykańskiej kurtki wojskowej M65. Zna język angielski. Potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji. Jest oczytany, cytuje znanych pisarzy. W Pałacu Mostowskich ma opinię podrywacza. W stosunku do pań jest śmiały i bezpośredni. Często angażuje się w kilka romansów jednocześnie.

Na temat relacji uczuciowych wygłasza "złote rady". "Moja babcia (...) mówiła, że po to się żyje we dwoje, żeby radości mnożyć przez dwa, a kłopoty dzielić na dwoje" - opowiada Sikorze. Ta zauważa jednak: "Zdaje się, że u pana to idzie w ułamki piętrowe". Z serialu dowiadujemy się, że Borewicz ma za sobą małżeństwo zakończone rozwodem i że żona zostawiła go dla innego mężczyzny.

Cieślak przyznał kilka lat temu, że dla niego rola Borewicza "to już historia".

"Podam przykład: moja córka jakiś czas temu siedzi na kanapie i ogląda jeden z najstarszych odcinków '07 zgłoś się', gdzie osią fabuły jest nielegalny handel sprowadzaną z Zachodu krempliną. Zosia patrzy na to i pyta: - Tato, co to kremplina? To jakieś narkotyki? Posikałem się ze śmiechu. W pewnym odcinku prostytutka każe się wieść na lotnisko za... 1 dolara!" - aktor wspominał w rozmowie z magazynem "Telemax".

Bronisław Cieślak ma w dorobku także m.in. role w filmach "Kung-fu" (jako redaktor Henio Laskus; 1979, reż. Janusz Kijowski) i "Wściekły" (jako kapitan Bogdan Zawada z Komendy Głównej MO; 1979, reż. Roman Załuski). Prowadził też "Telewizyjne Biuro Śledcze".

Należał do PZPR od 1970 roku aż do rozwiązania partii w 1990 roku. Dwukrotnie w 1997 i 2001 roku zdobył mandat posła z list SLD.

Po odejściu z polityki wrócił do aktorstwa. Zagrał m.in. w "Pierwszej miłości" i "Mroku", ale największą przyjemność sprawiało mu wcielanie się w Bronisława Malanowskiego w paradokumentalnym serialu "Malanowski i Partnerzy", który emitowany był na antenie Polsatu przez ponad 7 lat.

"Dla większości osób nadal jestem Borewiczem, choć dzieciaki na ulicy wołają za mną: 'Malanowski, Malanowski'! Starzy taksówkarze mówią mi, że i to jest dobre, i tamto. Godząc się na rolę w 'Malanowskim i partnerach' zakładałem, że będzie pewien wspólny mianownik między szefem detektywów, byłym milicjantem, a porucznikiem Borewiczem" - aktor opowiadał w rozmowie z magazynem "Telemax".

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Bronisław Cieślak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL